- Zostaniesz ojcem - miauknęła Konwaliowe Serce do Orlikowego Szeptu, podczas badania Cętkowanego Kwiatu. Bura od razu zaczęła skakać i piszczeć z radości.
Biały zmarł. Chwila, dzieci? Że teraz?! W jaki sposób?! Kiedy?! Nie potrafił zrozumieć. Może przekonał się nieco bardziej do kociąt przez opiekę nad Dreszczem, ale nadal czuł obrzydzenie, widząc te małe, włochate kulki. A teraz sam zostanie rodzicem tych kuleczek.
Uśmiechnął się nerwowo. Chciał chociaż sprawiać pozory zadowolenia, lecz był bardziej zestresowany. Widział drobne mroczki przed oczami. Zastrzygł uszami. Nie, niemożliwe, że można zemdleć przez zwykłą wiadomość o rodzicielce. Co by miauknęła Koniczynka? "W końcu pszczółka wleciała do kwiatka?"
- Wody, Orliku, przynieść ci wody? - zapytała się Konwaliowe Serce, widząc stan przyjaciela.
- T-tak - odpowiedział niemrawo. Usiadł, bo czuł, że ciężej mu się oddycha. Brał głębokie wdechy i wydechy. Liczył w myślach źdźbła trawy, następnie liczbę komplementów, które powiedział Narcyzowemu Pyłowi podczas swojego uczniowania pod jego łapą. Próbował się uspokoić, aby nie zemdleć przy przyjaciółkach. Kocur nie powinien być taki słaby.
Konwaliowe Serce przyniosła mech nasączony wodą i położyła go przed łapami białego.
- Pij, tylko powoli. I za chwilę idź się przewietrzyć, bo wyglądasz niemrawo - miauknęła czarna.
Orlikowy Szept sączył powoli ciecz z rośliny, słuchając radosnego tonu głosu Cętkowanego Kwiatu. Bura cieszyła się z zostania matką, chociaż przed ostatnie kilka dni nie czuła się najlepiej.
Orlikowy Szept nie wiedział, kiedy urodzą się kocięta. Na szczęście wyjdą na świat w letniej porze roku, a nie blisko zimy. Lepiej, żeby maluchy wychowały się podczas dostatku pożywienia niż głodu.
Do legowiska zajrzał Narcyzowy Pył. Jego pysk przybrał dziwny wyraz, gdy zobaczył burą kotkę piszczącą z radości.
- Hmmm... Co mnie omija? Potrzeba mojego blasku, żeby zgromadzenie zaczęło iskrzeć i błyszczeć. - Niebieski wszedł, machając dumnie swoim ogonem. Dotknął końcówką różowego nosa Orlikowego Szeptu, który kończył picie wody z mchu. - Orliczku, czym nafaszerowałeś swoją partnerkę? Jest radosna jak nigdy. A może to ja wprawiłem ją w taki nastrój? Ha, pewnie. Jesteś genialny, Narcyzku. Musisz powiedzieć to mamusi. Ojej, jaka będzie dumna - mówił bez większego składu i ładu dawny mentor białego.
- Będziemy mieli dzieci! - wygadała się Cętkowany Kwiat. Nie lubiła mieć tajemnic przed kimkolwiek.
Żółte oczy Narcyzowego Pyłu stały się większe niż statki UFO. Spojrzał raz na Orlika, raz na Cętkę. Na chwilę zapadła nerwowa cisza, która wcale nie podobała się białemu.
- ZOSTANĘ WUJASZKIEM! - krzyknął radośnie Narcyz. - Kolejne pokolenie mnie pozna i pokomplementuje mnie! Jaki jestem szczęśliwy! Aż mi się futro puszy wszędzie! - Niebieski zaczął skakać i piszczeć wraz z burą córką Czaplego Potoku.
Konwaliowe Serce zaśmiała się, widząc dorosłego wojownika zachowującego się jak kocię. Orlikowy Szept przewrócił oczami. Przyzwyczaił się do mentora i każdego dziwnego czynu. Zdołał się już uspokoić. Wyszedł po cichu z legowiska, zostawiając tańczących razem wojowników. Usiadł, patrząc na powoli zachodzące słońce. Za chwilę cały klan dowie się o jego ojcostwie, ponieważ Narcyzowy Pył wszystkim powie. Orlikowy Szept nawet nie spróbuje go powstrzymać. Gdy nie mówił nic nikomu o potajemnej partnerce, to oberwało mu się.
Spojrzał na jedną z chmur, która kształtem przypominała radosny uśmiech Koniczynki. Czyżby cynamonka już dowiedziała się o zostaniu gwiezdną babcią?
Biały zmarł. Chwila, dzieci? Że teraz?! W jaki sposób?! Kiedy?! Nie potrafił zrozumieć. Może przekonał się nieco bardziej do kociąt przez opiekę nad Dreszczem, ale nadal czuł obrzydzenie, widząc te małe, włochate kulki. A teraz sam zostanie rodzicem tych kuleczek.
Uśmiechnął się nerwowo. Chciał chociaż sprawiać pozory zadowolenia, lecz był bardziej zestresowany. Widział drobne mroczki przed oczami. Zastrzygł uszami. Nie, niemożliwe, że można zemdleć przez zwykłą wiadomość o rodzicielce. Co by miauknęła Koniczynka? "W końcu pszczółka wleciała do kwiatka?"
- Wody, Orliku, przynieść ci wody? - zapytała się Konwaliowe Serce, widząc stan przyjaciela.
- T-tak - odpowiedział niemrawo. Usiadł, bo czuł, że ciężej mu się oddycha. Brał głębokie wdechy i wydechy. Liczył w myślach źdźbła trawy, następnie liczbę komplementów, które powiedział Narcyzowemu Pyłowi podczas swojego uczniowania pod jego łapą. Próbował się uspokoić, aby nie zemdleć przy przyjaciółkach. Kocur nie powinien być taki słaby.
Konwaliowe Serce przyniosła mech nasączony wodą i położyła go przed łapami białego.
- Pij, tylko powoli. I za chwilę idź się przewietrzyć, bo wyglądasz niemrawo - miauknęła czarna.
Orlikowy Szept sączył powoli ciecz z rośliny, słuchając radosnego tonu głosu Cętkowanego Kwiatu. Bura cieszyła się z zostania matką, chociaż przed ostatnie kilka dni nie czuła się najlepiej.
Orlikowy Szept nie wiedział, kiedy urodzą się kocięta. Na szczęście wyjdą na świat w letniej porze roku, a nie blisko zimy. Lepiej, żeby maluchy wychowały się podczas dostatku pożywienia niż głodu.
Do legowiska zajrzał Narcyzowy Pył. Jego pysk przybrał dziwny wyraz, gdy zobaczył burą kotkę piszczącą z radości.
- Hmmm... Co mnie omija? Potrzeba mojego blasku, żeby zgromadzenie zaczęło iskrzeć i błyszczeć. - Niebieski wszedł, machając dumnie swoim ogonem. Dotknął końcówką różowego nosa Orlikowego Szeptu, który kończył picie wody z mchu. - Orliczku, czym nafaszerowałeś swoją partnerkę? Jest radosna jak nigdy. A może to ja wprawiłem ją w taki nastrój? Ha, pewnie. Jesteś genialny, Narcyzku. Musisz powiedzieć to mamusi. Ojej, jaka będzie dumna - mówił bez większego składu i ładu dawny mentor białego.
- Będziemy mieli dzieci! - wygadała się Cętkowany Kwiat. Nie lubiła mieć tajemnic przed kimkolwiek.
Żółte oczy Narcyzowego Pyłu stały się większe niż statki UFO. Spojrzał raz na Orlika, raz na Cętkę. Na chwilę zapadła nerwowa cisza, która wcale nie podobała się białemu.
- ZOSTANĘ WUJASZKIEM! - krzyknął radośnie Narcyz. - Kolejne pokolenie mnie pozna i pokomplementuje mnie! Jaki jestem szczęśliwy! Aż mi się futro puszy wszędzie! - Niebieski zaczął skakać i piszczeć wraz z burą córką Czaplego Potoku.
Konwaliowe Serce zaśmiała się, widząc dorosłego wojownika zachowującego się jak kocię. Orlikowy Szept przewrócił oczami. Przyzwyczaił się do mentora i każdego dziwnego czynu. Zdołał się już uspokoić. Wyszedł po cichu z legowiska, zostawiając tańczących razem wojowników. Usiadł, patrząc na powoli zachodzące słońce. Za chwilę cały klan dowie się o jego ojcostwie, ponieważ Narcyzowy Pył wszystkim powie. Orlikowy Szept nawet nie spróbuje go powstrzymać. Gdy nie mówił nic nikomu o potajemnej partnerce, to oberwało mu się.
Spojrzał na jedną z chmur, która kształtem przypominała radosny uśmiech Koniczynki. Czyżby cynamonka już dowiedziała się o zostaniu gwiezdną babcią?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz