– Tym razem jestem sama, żadnej zbolałej duszyczki – oznajmiła. Nie pierwszy raz już cieszyła się, że widziała w leżu Jeżową Ścieżkę, a nie Zajęczą Stopę. Miała nadzieję trafić właśnie na niego. Konwalia też nie byłaby najgorsza, ale Miód jakoś średnio ciągnęło do rozmowy z nią. Może po prostu miała jakąś awersję do innych kotek?
– W takim razie co cię sprowadza? – zapytał medyk, odsuwając od siebie mech z mysią żółcią. Miodek miała ochotę uśmiechnąć się do siebie na ten widok. Kto wie, może jeszcze kogoś tutaj przyprowadzi? Jej pysk pozostał jednak poważny, a ona poczuła się wręcz lekko zawstydzona, chociaż za nic nie okazałaby, że traci brawurę.
– Pomyślałam, że może... Poduczyłbyś mnie trochę? – zaproponowała, ze wszystkich sił starając się nie brzmieć nieśmiało. Ona, Miodowy Obłok, była przecież ostoją zajebistości i pewności siebie.
Czekoladowy uśmiechnął się sam do siebie, słysząc tą propozycję.
– Ostatnio coś często to słyszę – rzucił pogodnie, po czym spojrzał na kremową koteczkę. – Jasne, Miodowy Obłoku, czemu nie.
Miód uśmiechnęła się krótko.
– Świetnie.
– Podejdź. – Medyk skinął na nią głową, a kocica posłusznie (nie dlatego, że jej kazał, a dlatego, że sama chciała, jasne?) pokierowała się do niego. Kocur wysunął łapę i pokazał na fioletowe jagody. – To jest jałowiec. Zjedzony, pomaga na ból brzucha i kaszel, natomiast jako maść działa na bolące stawy.
Kotka pokiwała głową, na znak, że rozumie. Syn Kucyka przyszedł do kolejnej roślinki, o czerwonych płatkach. – Mak. Łagodzi ból i usypia. Natomiast mięta – tu wskazał na zieloną roślinę – jest dobra na ból brzucha. Nie za szybko.
Miód pokręciła głową.
– Nadążam.
– Świetnie. Właściwie, planowałem udać się po zioła na zapas. Jeśli chcesz, możesz iść ze mną. Będę ci wtedy tłumaczył na bieżąco – zaproponował kocur.
– Brzmi jak dobry pomysł – odparła kremowa, jeszcze raz rzucając okiem na wskazane rośliny i powtarzając sobie w głowie ich właściwości.
< Jeżyku? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz