- Przepraszam. - pisnął cichutko.
Oddech kocurka stopniowo się uspokoił.
- Nie przepraszaj, Dreszczyku. Znajdziemy rozwiązanie. Wujek je znajdzie. - miauknął łagodnie czekoladowy kocur, dalej tuląc delikatnie swojego bratanka.
Resztę dnia spędził z Dreszczem. Chciał spędzić z nim jak najwięcej czasu i odwieść jego myśli od niepokoju. Piaskowa Ścieżka nie była specjalnie zadowolona, gdy syn wrócił do żłobka, jednak nic nie powiedziała, natomiast sam Jeżyk upomniał ją, że powinna być dla niego bardziej wyrozumiała. Odpowiedziała prychnięciem.
***
Medyk Klanu Burzy wyjrzał z legowiska. Na zewnątrz panowało przyjemne ciepło. Nic dziwnego, wszak Pora Zielonych Liści jeszcze trwała, chociaż powoli zmierzała ku końcowi. Czekoladowy rozglądając się po obozie, dojrzał znajome pyszczki pobratymców. Lubił dłużej pospać, więc nie zdziwiła go pora szczytowania słońca. Wyciągnął przed siebie łapy, przeciągając się, zanim miał zamiar przenieść dla siebie i Konwaliowego Serca coś na ząb. Ostatnio spotkało ich wiele przykrości, ale dopóki się wzajemnie wspierali i pozostawali klanem, wszystko będzie zmierzać w dobrym kierunku.
Jeżowa Ścieżka zanim jednak zdążył odejść kilka kroków, napotkał Drżącą Łapę. Uśmiech sam nasunął mu się na pysk. Kocięta jego brata zostały uczniami. Ich mentorzy nie będą mieli z nimi łatwo. Wyobraził sobie jak zostają świetnymi wojownikami i zrobiło mu się ciepło na sercu.
Bratanek również go zauważył. Podszedł do wujka, rozglądając się wokół wystraszonymi ślepiami, jakby znowu coś widział. Czekoladowy więc od razu go przytulił, gdy tylko znalazł się dość blisko.
- Jak idzie trening? - spytał, chcąc odepchnąć myśli kocurka od prawdopodobnie kolejnych "potworów".
Drżąca Łapa przeniósł na niego wzrok. Leciutko się uśmiechnął. Oh, Jeżyk uwielbiał widzieć na jego pyszczku zadowolenie. Pragnął wszak jego szczęścia.
- Do-dobrze. Orlikowy Szept pokazał mi terytorium. - miauknął cichutko kocurek.
Jeżowa Ścieżka skinął głową, a na jego pysku wciąż widniał uśmiech. Wybór białego kocura na mentora jego bratanka jego zdaniem nie był słuszny, Dreszcz bardziej powinien dostać kogoś doświadczonego, jednak nigdy nie sprzeciwiał się decyzją Mokrej Gwiazdy.
- Klan Burzy ma duży teren, pełen zwierzyny. Pewnie wkrótce nauczysz się polować. - miauknął Jeżyk, ogonem dotykając boku kocurka. Drgnął. Uczeń spojrzał za siebie, zaczynając szybciej oddychać i pośpiesznie się cofając.
- Oni tam są. - mruknął, prawie wchodząc między łapy czekoladowego.
Medyk zerknął w stronę wyjścia z obozu. Cienie szybko zamieniły się w sylwetki pobratymców, wracających do obozu. Rzeczny Nurt i Psiankowa Szyja powitały uśmiechami wpatrujących się w nich członków rodziny, natomiast Sikorkowy Śpiew po prostu skierowała się do legowiska.
- To tylko nasi pobratymcy, Drżąca Łapo. I ich cienie. - miauknął z westchnieniem czekoladowy kocur.
Dreszcz spuścił łebek, spoglądając na własne łapki.
- Przepraszam.
Myślał, że z wiekiem stanie się lepiej. Nie że przeminie, ale że "ataki" nie będą aż tak zaprzątać głowy kremowego. Dał znać kocurkowi, by skierował się za nim do legowiska. Panował tam ochładzający cień. Jeżyk usiadł na legowisko z mchu, czekając aż Drżąca Łapa pójdzie w ślad za nim. Spojrzał mu prosto w ślepia. Powinien był zrobić to dawno, ale był wtedy taki malutki.
- Powiedziałem ci już, czym są urojenia. Będziesz widział błędne rzeczy, żył w fałszywym przekonaniu, że to co tobie wydaję się straszne i prawdziwe, w rzeczywistości nie jest niczym czego należy się obawiać, czymś rzeczywistym. - miauczał powoli, ze spokojem w głosie. - Jeśli będziesz pracował nad tym, z wiekiem treści mogą się zmniejszyć. Musisz jednak wiedzieć na czym stoisz i chcieć sobie pomóc. Przykro mi, że ciebie to spotkało, ale teraz jestem już pewny co do diagnozy.
Otoczył ogon wokół łap. Widział zmartwienie w oczach kocurka. Jeszcze długa droga przed nim. Medyk tak łatwo nie odpuści.
- Zrobimy tak, Dreszczyku. Za każdym razem, gdy poczujesz się zaniepokojony, gdy zobaczysz lub usłyszysz coś, co może nie być prawdziwe, albo wywoła u ciebie strach, od razu masz przyjść do mnie. Od razu. Bez względu na porę dnia, czy nocy. Porozmawiamy o tym. - miauknął Jeżowa Ścieżka. Jeśli mimo częstych rozmów i tłumaczeń, nic nie ulegnie zmianie, będzie musiał pomyśleć nad czymś związanym z medykamentami. - Musisz być silny.
<Dreszcz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz