według wszelkich kalkulacji najbardziej zacofany kot na blogu nadrabia czasoprzestrzeń!
czas akcji: znów bardzo, bardzo dawno
Udało mi się przespać jeszcze jeden dzień i przemaszerować całą noc, zanim Sokole Skrzydło wezwał mnie do siebie głębokim i dziwnie poważnym tonem.
Szybująca Mewa już tam był. Tam – to znaczy w spowitym jeszcze mrokiem liściastym zakątku w pobliżu naszego prowizorycznego obozu, oddalonym jednak na tyle, by rozmowa nie dotarła łatwo do uszu przypadkowych członków klanu. O ile, oczywiście, ktoś nie zdecyduje się prowadzić jej za pomocą krzyku, co, sądząc ze spojrzenia, jakim przy wejściu obrzucił mnie “mentor”, było całkiem prawdopodobne.
– Dobrze. – Sokole Skrzydło, idący dotąd tuż za mną, wysunął się gładko spomiędzy gałązek i usiadł prosto przed nami; z niepokojem zauważyłem, że srogość nie zniknęła z jego oczu, przeciwnie – Sokolik, ten sam stary, dobry Sokolik, mierzył nas wzrokiem tak ostrym, jak borsucze pazury. – Mogę wiedzieć, co robiliście wczoraj o tej porze?
A więc o to chodziło. Wiedział.
Myślałem, że zapadnie teraz nowy rodzaj milczenia – w zachowaniu medyka wyczuwałem już nasz wyrok, jaki sens miałoby kłamstwo? – ale Szybujący odezwał się niespodziewanie:
– Byliśmy na treningu, jak powiedziałeś. Poranna Łapa przewrócił się w pewnym momencie i wpadł w głóg, ale wyciągnąłem go stamtąd jakoś. – Prychnął z udawaną nonszalancją. – Co miało się stać, Sokole Skrzydło? Dlatego nas tu zabrałeś?
– Ach, tak. A powiesz mi, co jeszcze działo się w tym głogu, że przyszedłeś sam i zły jak osa, a Zorza wrócił do legowiska osobno, bardziej zadowolony niż przez ostatnie kilka księżyców? I ze śladami pazurów pod okiem, chyba że spróbujesz mi jeszcze wcisnąć, że to – podszedł do mnie gwałtownie i nie zdążyłem zaprotestować, a obrócił mój łeb policzkiem w stronę Szybującej Mewy – też jest od głogowych kolców?
Puścił mnie; potrząsnąłem głową, nadal milcząc. Widziałem, jak Szybujący zaciska szczęki ze złości, jednak nawet on nie odważył się już powiedzieć nic więcej.
Sokole Skrzydło westchnął.
– Dobrze wiecie przecież, jaka jest rola medyka w klanie, tak? Jako jedni z niewielu kroczymy świętymi ścieżkami Klanu Gwiazdy, a cały nasz trening to jedna wielka nauka niesienia pomocy innym. I jak wy, przepraszam, chcecie robić cokolwiek z tego, wyzywając się nawzajem i tłukąc po krzakach? Wcześniej nie chciałem interweniować, bo – spojrzał gniewnie na mnie – wracałeś do sił, i myślałem, że Szybek ma tyle rozumu w głowie, żeby przestać pluć na ciebie jak rozkapryszony dzieciak, ale nie. Zamiast rozwiązać to jak dwa dorosłe koty, odstawiacie jakąś szopkę i myślicie, że nie zauważę. Zawiedliście klan. Zawiedliście mnie.
Spuściłem głowę, by nie wystawiać się na ten okropny widok – rozzłoszczonego Sokoła. Bolało. Argument z rozczarowaniem był skuteczny jak zawsze, mimo że – tu na nowo zapłonęła we mnie złość – nie widziałem swojej winy. Przecież to Szybująca Mewa zaczynał każdą sprzeczkę. To on się na mnie rzucił! Ja się tylko broniłem. Za plecami rzeczywiście mogłem obgadywać go z każdym, kto tylko chciał słuchać, ale to też była jego wina. Mógł nie być takim idiotą i wszystko byłoby w porządku.
– Nie mogę was puścić bez kary – kontynuował Sokole Skrzydło, a ja, odłożywszy na moment wyrzuty wobec mentora na dalszy plan, przygotowałem się w myślach na swój los. Nie mógł cofnąć mnie do kociarni, a więc… zmienianie mchu? Wyciąganie kleszczy? To wszystko już kiedyś robiłem, co gorszego mogłoby się… – Ponieważ nie umiecie sami się pogodzić, zmuszę was do tego. Od tej pory oboje macie w porze dzielenia języków zakaz przebywania dalej od siebie niż na długość ogona. Jeżeli chcecie iść do znajomych, to tylko we dwójkę. Macie rozmawiać normalnie i wylizywać sobie futra jak rodzeni bracia, zrozumiano? Będę was obserwował. I jeszcze jedna kłótnia więcej, a zaostrzę te zasady i powiem Lisiej Gwieździe, że nie wypełniacie swoich obowiązków. Słyszeliście?
Przez dłuższą chwilę nie odpowiadaliśmy. Z niedowierzania głosy uwięzły nam w gardle.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz