Patrzył na siostrę i czekał na jej odpowiedź. Przez ten czas, dokładnie jej się przyjrzał. Dostrzegł rany, które na sobie miała. Nie dało się w końcu ich ukryć. Jednak co miał jej powiedzieć? Od maleńkości nie byli w przyjaznych stosunkach. Czasami jego troska, była kwitowana falą wyzwisk, więc oczywiście, że był ostrożny, gdy rozmawiał z siostrą. Starał się kiedyś ją zrozumieć, ale po prostu nie umiał. Nie rozumiał, dlaczego nie chciała się z nimi bawić, czemu trzymała się z daleka i tylko co jakiś czas, wtrącała swoje uwagi.
- Ja też się nie prosiłam. - W końcu usłyszał. - Nie prosiłam się, by mnie porwano. Nie prosiłam się, by Nocna Puszcza, jeden z tych paskud traktował jej jak worek treningowy. Nie prosiłam się o opóźnione mianowanie i zaległości. Nie prosiłam się o blizny. Nie prosiłam się o bycie samotną frajerką, której losem nikt się nie przejmuje.
Zdziwił się. Nie spodziewał się, że jego siostra, ta silna i niezależna kotka, która trzymała się na odległość, wyzna coś takiego. Może rzeczywiście zmieniła się przez ten czas w niewoli u klifiaków? Nie wiedział za bardzo co miał jej powiedzieć. Wpadł tylko na to, że być może rozmowa z Deszczową Gwiazdą coś zmieni.
- Może porozmawiaj z Deszcz... - nie dokończył
-Nie chcę o nim nic słyszeć. Nie nadaje się na lidera. Zresztą, Pstrągowy Pysk też nie. Znając ją, dostanie na łeb, gdy tylko dojdzie do władzy i będziemy mieli drugą Lisią Gwiazdę.
Westchnął tylko. Oczywiście popierał to, że Deszczowa Gwiazda był okropnym liderem. Samo to, że miał gdzieś, to co się działo na zgromadzeniu sprawiło, że czekoladowy stracił już cały szacunek do kocura. A co się tyczyło Pstrągowego Pyska... miał już konkretną opinię na jej temat, którą zaszczepił w nim Aroniowy Podmuch. Wolałby, aby oboje jak najkrócej cieszyli się swoją władzą i aby to wujek został liderem. Wierzył w to, że nigdy nie dałby się zmanipulować klifiakom, nie siedziałby bezczynnie, gdyby widział, że coś się dzieję złego na zgromadzeniu. Jednak oczywiście musieli się podporządkować tym "regułką i zasadą" i iść według wzorca.
Spojrzał raz jeszcze na siostrę. Wpatrywała się ponownie w swoje odbicie. Teraz rozumiał, dlaczego była taka wycofana, gdy wróciła do obozu. Rozumiał, że pewnie miał w tym jakąś winę, w końcu nie odwiedził jej, nie zapytał o jej samopoczucie. Jednak co miał zrobić, gdy wciąż przed oczami miał tą wredną kotkę, która go nie lubiła? Czuł, że jego pojawienie się, może jeszcze bardziej zepsuć jej humor. Teraz jednak wiedział, że popełnił błąd. W końcu to siostra. Jedyna zresztą, jaką miał. Podszedł do niej ostrożnie, nadal nie będąc pewien, czy nie oberwie po pysku, za to co zamierzał zrobić. Widząc jednak, że ta najwidoczniej pogrążona jest w myślach, szybko przytulił się do niej. Poczuł jak się napina. Najwidoczniej nie spodziewała się tego. Teraz Klanie Gwiazdy musiał czekać. Czy go odepchnie? Podrapie, ugryzie? Jednak był na to gotowy. Czas było odrzucić niezgodę, daleko za rzekę, aby już nigdy nie wróciła. W końcu Lodowa Łapa, również cierpiała po stracie rodziców, na dodatek ta niewola. Zasługiwała na odrobinę ciepła.
<Lodowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz