BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciska x Ćmia Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciska x Ćmia Łapa. Pokaż wszystkie posty

12 września 2026

Od Ćmiej Łapy CD. Cisowej Łapy

Przeszłość

Ćmia Łapa segregowała zioła, jak to miała w zwyczaju. Nagle usłyszała przy sobie cichutki głosik kociaka. Jak się później okazało, należał on do Ciski.
– Witaj, Ćmia Łapo, czy rana jest już dobrze zagojona? – zapytała, podnosząc swą małą łapkę.
Uczennica przyjrzała się.
– Tak, jest w porządku, infekcja się nie wdała, ale uważaj, aby jej nie rozwalić! Inaczej skóra znów będzie musiała się regenerować.
Koteczka uśmiechnęła się.
– Dobrze! Dziękuję ci! – Machnęła ogonkiem i poleciała do żłobka.
Rezolutne kocię.

Teraźniejszość

Kotka po nocy pełnej przygód w Mrocznej Puszczy nie mogła zasnąć. Cały dzień była zamyślona, a gdy słońce zaszło, uczennica zaczęła się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Rozkładała zioła symbolizujące koty (Migoczącą Łapę oczywiście reprezentował krwawnik, bo od niego chciało jej się wymiotować) i układała je w jakimś dla niej sensownym schemacie. Otóż trzeba wiedzieć, że Ćmia Łapa, choć rzadko, to widać było, że była niezwykle uparta i dotrzymywała swego zawsze. Gdy uznała Jastrzębi Zew za kogoś podejrzanego, nie zmieniła zdania aż do jej śmierci (do tej pory się tego trzymała), podobnie było jednak w drugą stronę. Gdy odwiedziła ją Pikująca Jaskółka, wsiąkała każde jej słowo, niczym gąbka. Teraz jednak miała świadomość, że to zapewne morderczyni. Klifiaczka całą noc spędziła na dziwnych kombinacjach, aż w końcu zasnęła.
Księżycowa Aldrowanda, gdy weszła do legowiska, zastała Ćmią Łapę śpiącą z otwartym pyskiem, z którego wypływała ślina. Szylkretka lekko pyrgnęła kremową.
– …Co? Jaskółka? – zapytała nieprzytomnie żółtooka, której jedna strona bocznego futra stanęła dęba, sklejona śliną.
– Ćmia Łapo, już prawie wysokie słońce, myszy goniłaś przez sen? – zaśmiała się. – Chodź, pomożesz Jagnięcemu Ukłonowi.
Krótkoogonowa wstała, rozciągnęła się i z przedsionka weszła w głąb legowiska.
– Nareszcie wstałaś – zaśmiała się mentorka. – Dziś będziesz oglądała chorych, zacznij od żłobka.
Kremowa miauknęła do starszej kotki i wyszła ze szczeliny. Wodospad spadał z klifu, dostarczając chłodną bryzę do jaskini. Uczennica weszła do legowiska gdzie były kociaki i skłoniła głowę karmicielce.
– Witaj, Rozżarzona Pieśni! Przyszłam zobaczyć twoje kocięta.
– Witaj, Ćmia Łapo. Krabik skarży się na ból głowy, nie mocny, ale nadal się martwię. Obejrzysz go?
– Oczywiście. – Uśmiechnęła się. Podeszła do małej czekoladowej koteczki.
– Cześć, Krabiku. Jestem Ćmia Łapa i przyszłam zobaczyć twoją głowę. Podobno cię boli.
– Tak… – rzekła.
Kremowa dotknęła łapą czoła szylkretki, nie było gorące.
– Czy czułaś wcześniej gorąco w środku? Albo czy się uderzyłaś w głowę? – zapytała.
– Przez Porę Zielonych Liści było dość gorąco, a w głowę nie walnęłam się mocno! Delikatnie, Świetlik mnie popchnął.
– Nie specjalnie! – wtrącił się rudy.
– No dobrze, podam ci wrotycz i liście malin. Powinno ci być lepiej. – Podała koteczce liście, po czym pożegnała się z karmicielką oraz jej pociechami i wróciła do legowiska medyka.
Myślała, że reszta dnia będzie spokojna, ale do legowiska weszła Srocza Błyskotka.
– Dzień dobry, Ćmia Łapo! Mój nos jest… A PSIK! – Kichnęła. – cały zapchany…
Kremowa podniosła głowę.
– Dzień dobry, Srocza Błyskotko. Już podaje ci mech i zioła. – Podeszła do szylkretki, aby sprawdzić, czy miała tylko katar. Podała mech do wyczyszczenia nosa, a następnie podała zioła na katar.
– Och, dziękuję, Ćmia Łapo. Od razu mi lepiej.
Jak wyczyściłaś nareszcie porządnie nos to cóż się dziwić…” pomyślała i pożegnała wychodzącą protektorkę.

***

Kotka wracała z poszukiwania ziół. Weszła do obozu z pełnym pyskiem. Natknęła się na burą koteczkę z brudnym mchem z legowiska starszyzny.
– Cześć, Ćmia Łapo! – przywitała się Cisowa Łapa.
– Cesc Cysko! – wysepleniła.

Wyleczeni: Krabik, Srocza Błyskotka

<Cisowa Łapo? Co u ciebie?>
[539 słów]

[11%]

29 sierpnia 2026

Od Ciski CD. Ćmiej Łapy

Koteczka zacisnęła ząbki, gdy Ćmia Łapa sprawnie wyciągała kolec.
– I... już po wszystkim! – oznajmiła uczennica medyka. Wyglądała na zadowoloną, że mogła pokazać swoje nabyte zdolności.
– Dziękuję – wymruczała ciska, stawiając łapkę na ziemi i ruszając w stronę wyjścia z legowiska.
– Cisko, czekaj! – zawołała za nią starsza kotka. – Musisz jeszcze wylizać ranę i nie stawiaj jej na ziemi, bo się pobrudzi! 
Koteczka spłonęła rumieńcem. Dlaczego o tym nie pomyślała? Teraz Ćmia Łapa weźmie ją za nierozważną. Kociak zawstydzony zabrał się za mycie łapki. Spokojnymi ruchami myła po kolei dolną część poduszeczki, potem środkową i górną. W końcu łapka była czysta. Ciska podziękowała uczennicy, a następnie czym prędzej opuściła legowisko, teraz już uważając na skaleczenie.

***

Minęło już parę dni od tego zdarzenia. Ciska już niemal zapomniała o ranie na łapce i dopiero później o niej sobie przypomniała. Podniosła kończynę do góry i spojrzała. Jak na jej oko, wszystko było git. Ale ona się w końcu nie znała, lepiej było pójść z tym do medyka... Legowisko Jagnięcego Ukłonu i jej uczennic znajdowało się pod leżem starszych. Kociak z ciekawością zajrzał do środka, po czym ostrożnie się rozejrzał. W legowisku była tylko Ćmia Łapa i druga medyczka, Księżycowa Aldrowanda. Jagnięcy Ukłon gdzieś zniknęła. Ciska podeszła do młodszej uczennicy, po czym miauknęła.
– Hej, Ćmia Łapo, czy to na pewno się dobrze goi?

< Ćmia Łapo? Spojrzysz na to? >

10 sierpnia 2026

Od Ćmy (Ćmiej Łapy) CD. Ciski

Przeszłość

Kremowa koteczka odwróciła się do czarnej młódki, przyjaźnie mrugając.
– Cześć, jestem Ćma, a ty?
– C-ciska. – Rozluźniła się nieco, widząc jej przyjazny wyraz pyska. – Chcesz się pobawić?
– Chętnie! – Uśmiechnęła się i razem pobiegły w głąb żłobka.

Zgromadzenie

Ah, jej pierwsze w życiu zgromadzenie. Lita skała była zapełniona po brzegi najróżniejszymi kotami.
Przemierzała wyspę, ekscytując się tym wydarzeniem. Ile tu było kotów! Chciała się poznać z sojusznikami, czyli kotami z Klanu Burzy. Kotka szukała kogoś, do kogo mogłaby zagadać. Nagle mignęło jej jakieś kremowe futro z krótkim ogonkiem. Był podobny do jej ojca! Ale... Nie, to nie mógł być Trójoki Zając. Podeszła do niego, tym samym zaczepiając go.
– Dzień dobry, proszę pana. Jak pan ma na imię?
Nieznajomy do tej pory siedział smutno na uboczu, a przygnębionym wzrokiem przeskakiwał po kotach zgromadzonych na wyspie. Uczennica widziała lekkie zakłopotanie w jego oczach.
– Uch, och! Dobry wieczór, młoda damo... Mam na imię Gasnąca Łapa – odpowiedział nieco speszony, gdy koteczka się do niego odezwała.
Wpatrywał się w jej pyszczek w milczeniu.
Kocur przypominał jej ojca... czasami Trójoki Zając w żłobku mówił coś o jego łudząco do niego podobnym bracie, chociaż niewiele. Wiedziała, że były inne kremowe koty na świecie z krótkimi ogonkami, nie była głupia, ale... On naprawdę bardzo mocno przypominał ojca, chciała zaryzykować... Nie, tylko się speszy.
– Jak, Panie Gasnąca Łapo, układa się w Klanie Burzy?
Kremowa zauważyła, jak w jego oczach mieszały się strach i wyrzuty sumienia. W końcu jej może-wujek odpowiedział:
– Jak układa mi się w Klanie Burzy? Cóż... chyba całkiem dobrze. Oprócz tego, że wciąż jestem uczniem! – zaśmiał się nerwowo, próbując się rozluźnić.
Po chwili uniósł uszy i spojrzał na nią z zainteresowaniem.
– A jak u ciebie, młoda damo? Wszyscy w rodzinie zdrowi? Lśniąca Gwiazda dobrze was traktuje? – zapytał łagodnym tonem.
Kotka uśmiechnęła się lekko. Aha! Tylko ktoś, kto miałby kosę z Lśniącą Gwiazdą mógł tak sformułować pytanie! Albo był ciekawski... No cóż, musiała to zrobić prosto z mostu, trzeba odpowiedzieć.
– Tak, Lśniąca Gwiazda pozwolił mi zostać uczennicą medyka, bardzo się z tego powodu cieszę. Pan akurat sformułował pytanie tak, jakby Pan chciał sprawdzić, czy Lśniąca Gwiazda nas źle traktuje... Czy Pan jest moim wujkiem? Niech Pan się nie krępuje, nie mam Panu za złe, że pan nas opuścił.
Wpatrywał się w nią z wyraźnym zakłopotaniem i zdziwieniem. Przez chwilę nie potrafił znaleźć odpowiednich słów, a po kilku uderzeniach serca zamrugał parę razy, przybierając jeszcze bardziej zmieszany wyraz pyska.
– Oczywiście, że chcę sprawdzić, jak sprawuje się lider klanu, z którym mamy sojusz. Tym bardziej, teraz gdy... sytuacja mojego klanu nie jest najlepsza. Musimy wiedzieć, czy możemy liczyć na kogoś kompetentnego – odparł w końcu, prostując się i próbując przybrać pewniejszą postawę.
Zmarszczył lekko nos, słysząc dalszą część jej wypowiedzi.
– Nie wiem, o kim mówisz, młoda damo. Pierwszy raz w życiu widzę cię na oczy, więc trudno mi stwierdzić, czy rzeczywiście jesteśmy spokrewnieni – wyjaśnił spokojnie. – To, że mamy podobne futra i oboje posiadamy krótkie ogony, jeszcze o niczym nie świadczy. Czy gdybym zobaczył dwa czarne koty stojące obok siebie, od razu uznałbym, że są rodzeństwem albo kuzynostwem? Oczywiście, że nie.
Ćma nie chciała mu od razu wierzyć na słowo. Dzięki codziennym, długim wpatrywaniu się w koty, gdy jeszcze była kocięciem, nauczyło ją to trochę o typowych "zagraniach".
– Hm, może pana z kimś pomyliłam, przepraszam bardzo. Pan jest bardzo podobny do Trójokiego Pyska.
"Przepraszam tato, to dla upewnienia się!" – pomyślała i usiadła.
– No cóż, zawsze chciałam poznać jego brata…
Kremowy wzruszył ramionami na słowa młodszej kotki.
– Przykro mi, młoda damo. Nie znam nikogo o imieniu Trójoki Pysk – westchnął. – Radzę ci się jednak nie poddawać. Wierzę, że jeszcze kiedyś uda ci się odnaleźć kota, którego szukasz.
Na chwilę umilkł.
– Może Trójoki Pysk wspominał ci kiedyś o nim? Albo mówił, gdzie mógł pójść? Jeśli masz jakiekolwiek wskazówki, na pewno łatwiej będzie ci go odnaleźć – mruknął łagodnie.
Westchnęła. Może to jednak nie był on. Ale aż ją coś zaczęło kuć, jakby podświadomie podpowiadało.
– No cóż, chętnie bym się pobawiła z wujkiem... Ale cóż. Nie będę już panu przeszkadzać. Do widzenia! – uśmiechnęła się.
Kremowy westchnął ciężko.
– Dobrze, młoda damo. Lepiej porozmawiaj z kimś w swoim wieku, zamiast marnować czas na jakiegoś staruszka – mruknął.
– Niech pan tak o sobie nie mówi! – uśmiechnęła się do niego ostatni raz i odeszła w głąb tłumu kotów. No cóż, nie udało się. Może się pomyliła? Ale ten pysk, sylwetka, ogon… nawet jeśli to był jej wujek, chciał może zostawić przeszłość za sobą i postanowiła to uszanować.

Teraźniejszość

Ćmia Łapa siedziała na mchu, zapamiętując nowe zioła. Nauka szła jej całkiem sprawnie i już potrafiła leczyć wymioty. Nagle do lecznicy wszedł Słoneczne Oko.
– Dzień dobry, Jagnięcy Ukłonie, Księżycowa Aldrowando i Ćmia Łapo. Strasznie mi… a… a… A PSIK! – kichnął. – Mój nos jest strasznie zatkany… czy mogłybyście coś mi na to podać?
Oczy Ćmiej Łapy zabłysły. Czyżby to był jej pierwszy pacjent?
– Jagnięcy Ukłonie! Mamy katar, czy mogę mu podać zioła lecznicze?
– Oczywiście.
– Dziękuję! – zamruczała, a następnie odwróciła się do chorego. – Zaraz przyniosę panu leki.
– Dziękuję – pociągnął nosem. – Ćmia Łapo.
Kotka z krótkim ogonem poszła do półki w skale i wyjęła mieszankę ziół.
– Bardzo proszę, to powinno ci pomóc. Przeżuj je.
Kocur wziął mieszankę ziół do pyska i delikatnie przemielił, a następnie połknął.
– Daj trochę czasu medykamentom, potrzebują trochę czasu, by zadziałać.
– Dobrze. Dziękuję – pociągnął nosem raz jeszcze. – ...Ćmia Łapo. – skinął lekko głową i wyszedł z legowiska medyczek.
Zaraz po nim weszła malutka czarna pręgowana koteczka z małym kolcem w łapie. Była to Ciska.
– Witajcie, medyczki. Mogłabym prosić o wyciągnięcie tego kolca? – na zewnątrz, wydawało się, że była nie wzruszona, jednak uczennica widziała w jej okrągłych oczach, że się bała.
– Usiądź tu i podaj mi łapkę. – Uśmiechnęła się Ćmia Łapa. – Uwaga… – Złapała kolec zębami. – I… już! Po wszystkim – rzekła, po czym wypluła kolec.
Wyleczeni: Słoneczne Oko

<Cisko? Już wszystko w porządku?>

[950 słów + wyleczenie postaci NPC]

[19% + 5%]

01 sierpnia 2026

Od Ciski do Ćmiej Łapy

Przeszłość, przed mianowaniem Ćmy na ucznia

Koteczka dowiedziała się niedawno wielu rzeczy. Wiedziała już, jak ma na imię jej matka, ojciec, i siostra. Wiedziała, że oprócz nich w żłobku urzędowały inne koty, o wiele większe od niej. Wiedziała też, że coś się stało. Koty były jakieś takie.... poruszone czymś? Wiedziała też, że jej mama musi być ważna. Gdy Lśniąca Gwiazda (poznała już imię ich lidera!) wywołał ją na środek i zaczął mówić coś o Jaśniejących Skrzydłach, reszta kotów patrzyła właśnie na Psotnego Nietoperza, więc musiała być ważna. 
Ciska wyszła ostrożnie ze żłobka. Ostatnio lubiła siedzieć przed nim i wzrokiem badać obóz Klanu Klifu. Jej spojrzenie ślizgało się od jednego krańca jaskini do drugiego. Zawiesiła wzrok na czymś, co wyglądało jak legowiska żłobka. Jej matka chyba kiedyś nazwała to ptasim gniazdem...? Kociak zamrugał. Dlaczego coś, co służy do spania leży na środku obozu, a na nim znajdują się zdobycze? Potrząsnęła głową. Później na pewno się tego dowie. Przy wyjściu z obozu była woda. Pełno wody. Jej dźwięk był huczący i głośny. Na początku, gdy Ciska pierwszy raz wyszła ze żłobka, ten dźwięk był dla niej nie do zniesienia, ale teraz powoli się do niego przyzwyczajała, i stawał się dla niej naturalnym tłem. Kociak wszedł z powrotem do żłobka. Jej wzrok padł na większe koty, które zamieszkiwały żłobek. A może tak do nich zagadać...? Jeszcze raz na nie spojrzała. W końcu zdecydowała się podejść do kremowej kotki z białymi plamkami. Wpadła Cisce w oko przez krótki ogon w śmiesznym kształcie. Wyglądała też na miłą. W końcu kociak zebrał się w sobie i ruszył w stronę starszego kota. Ciska minęła po drodze śpiącą w legowisku Dymówkę, jak zwykle powyginaną najbardziej jak się da, po czym uważając, by się nie potknąć, ruszyła dalej.
— Cześć, emm, jak się nazywasz? — miauknęła mocno skrępowana koteczka, zadzierając wysoko głowę, by spojrzeć na starszą kotkę.

<Duża kotko?>