Nagle do jego głowy wpadł, jego zdaniem oczywiście, genialny pomysł.
– A może poćwiczysz na mnie? Chętnie zostanę twoim przyjacielem, tylko postaraj się – puścił mu oczko.
Miał nadzieję, że kocurek zrozumiał jego intencję. Właściwie to już go lubił i i tak ich relacja szła w dobrą stronę.
– D-dobrze, ale… C-co bym miał r-robić? – zapytał młodzik, nieco niepewny propozycji złożonej przez Wieczornika.
Starszy kocur zastanowił się chwilę. Właściwie to sam tego do końca nie przemyślał, po prostu normalnie przyjaźniłby się z Króliczą Łapą i już, prawda?
– Noo, nie wiem. Będziemy się kumplować. Rozmawiać ze sobą, żartować. Spędzać ze sobą czas, o ile Zboże mnie gdzieś nie wyciągnie – zaśmiał się.
Dał kocurkowi czas, aż się namyśli. Nie był pewien, czy ten dobrze go zrozumiał, ale i tak przez następne kilka chwil szli w ciszy. Pogoda dopisywała, ciepłe promienie słońca docierały aż do ich futer, grzejąc przyjemnie. Trawa i liście szeleściły cicho, tworząc urokliwy, leśny klimat. Nagle Wieczornikowe Wzgórze dostrzegł poruszenie wśród krzewów.
– Wiewiórka! – krzyknął i bez zastanowienia rzucił się w krzaki.
Oczywistym było, że tak nie złapie zwierzyny. Miał ogromne szczęście, że była z nimi Karasiowa Łuska, która, jako ta bardziej ogarnięta, zdołała dogonić uciekające zwierzątko. Polowanie, choć nieplanowane, względnie udane.
– Tak się nie robi! – koteczka zaśmiała się serdecznie i pacnęła rudzielca łapą po łbie.
Teoretycznie nie byli na patrolu łowieckim, więc mogli nawet zjeść zdobycz, ale żaden z całej trójki kotów nie wyraził do tego chęci, więc Karaś po prostu zakopała piszczkę. Ruszyli dalej, aby później się po nią wrócić. Wieczornik znowu zrównał krok z Króliczkiem.
– To jak, chciałbyś być moim przyjacielem?
<Króliczku? Kiedy zapomnisz wstawić opka>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz