Od rana w kociarni było głośno przez Szronka. Mgiełka szczerze miała już dość brata, przez którego nie mogła spać, bo ten jak na złość, nie mógł usiedzieć w ciszy. Na przemian kaszlał i kichał, narzekając przy tym na ból. Kotka rozumiała, że nie czuje się najlepiej, ale bez przesady! Sam nie jest w tej przeklętej kociarni! Prychnęła i znowu zamknęła oczka, starając się zasnąć w miękkim futerku mamusi. Po kilkunastu uderzeniach serca, gdy była tak blisko objęć Morfeusza, jej źródło ciepła i mięciutkiego futerka po prostu wstało i zabrało Szronka. No jak oni wszyscy mogli tak uprzykrzać życie Mgiełce? No jak!? Obrażona wstała i usiadła na ziemi w kociarni. Jej oczom ukazał się obraz, mamy niosącej zasmarkanego i obolałego Szronka ku wyjściu. Postanowiła pójść za rodzicielką. Przecież nie będzie siedzieć jak ten ostatni głąb w kociarni i czekać na powrót mamy. Poza tym nie mogła odpuścić sobie pójścia do medyka. W końcu ktoś ją zaprowadzi, mimo że nieświadomie, ale jednak. Czarna delikatnie wybiegła ze żłobka, kierując się za jasnym futerkiem Obłoku. Przez całą niezbyt długą drogę, koteczka starała się nie wydawać żadnych odgłosów. Nie chciała się zdradzić, przez co mogłaby zostać oddelegowana z powrotem do składowni kociaków. Dotarła do wejścia do kolejnego legowiska. Ono było inne od reszty, ponieważ już przed samym wejściem było czuć woń przeróżnych medykamentów. Kociak aż dostał dreszczy od tych wszystkich zapachów. Mgiełka powoli, stawiając łapkę za łapką, weszła do leża medyka. Pierwsze co zobaczyła, to posłanie z mchu, na którym siedział jej brat. Przy nim stała karmicielka, liżąc go po głowie co kilka uderzeń serca. Poranna Zorza stał zaraz obok i przyglądał się kocurkowi. Mgiełka na chwilkę oderwała wzrok od Szronka i spojrzała w kierunku dużej ilości półek z ziołami. Tyle roślinek. Jak medyk pamięta wszystkie ich nazwy i właściwości.
- Jeszcze raz pokaż, gdzie cię boli - polecił Poranna Zorza do Szronka, dotykając łapką jego główki.
- Tu i tu - niebieski pokazał na głowę i przestrzeń pomiędzy szyją a brzuchem, po czym oddał się fali kaszlu.
- Masz kocięcy kaszel - odburknął medyk i udał się w kierunku ziółek.
- Ja mogę pomóc! - krzyknęła Mgiełka, wbiegając niemal pod nogi kocurka.
- Twój brat jest chory i chcę mu pomóc, więc mi nie przeszkadzaj - ominął zawiedzioną kotkę i ruszył dalej. Mgiełka łudziła się z myślami, że ten poopowiada jej trochę o roślinkach, w końcu nie jest już takim małym kociakiem.
- Mgiełko! Jak się tu znalazłaś?!? - Obłok wydawała się zaniepokojona i troszkę jakby... zła?
- Właśnie dlatego chcę pomóc! - krzyknęła niemal ze łzami w oczach, ignorując rodzicielkę.
- Pomożesz, jak siądziesz obok mamy i nie będziesz się wtrącać.
Zrezygnowana Mgiełka zrobiła to, co polecił jej Poranna Zorza i po prostu usiadła obok karmicielki. Jej uszka cały czas były skierowane do tyłu, a oczka wypełnione przeźroczystą cieczą. Jednak nie zrezygnowała z oglądania poczynań medyka, który właśnie wracał ze stertą ziółek na jakimś liściu. Położył przed Szronkiem medykamenty i spojrzał na Mgiełkę.
- Więc tak przede wszystkim twojemu bratu trzeba podać podbiał pospolity na kocięcy kaszel, ma on takie duże liście, widzisz? - pokazał koteczce, po czym podniósł kolejną roślinkę - To wrotycz maruna na gorączkę i ból głowy, a tu lubczyk ogrodowy z floksem wiechowatym na kaszel - Mgiełka z zaciekawieniem słuchała medyka. Nie umiała odważyć się, żeby chociaż mrugnąć. Była wdzięczna, że ten jednak zdecydował się jej trochę poopowiadać, przynajmniej ma małe wprowadzenie do roli medyka. - A to nektar wrzosowy - Poranna Zorza pokazał koteczce piękne kwiatki, w kształcie dzwonków, z których wylewała się lepka ciecz.
- A na co to?
- Żeby twój brat nie porzygał się od smaku ziół - spojrzał na przerażonego Szronka i zaczął przygotowywać mieszankę ziółek. - Musisz to zjeść - podał Szronkowi mieszankę. Ten powąchał ją i posłusznie, robiąc dziwne miny, połknął.
Mgiełka obserwowała cały proces z niemałym zaciekawieniem. Niemożliwe, żeby takie roślinki aż tak źle smakowały, była pewna, że jej brat po prostu przesadza, jednak nie odważyła się wypowiedzieć ani jednego zbędnego słowa przy medyku. Nie mogła pokazać się od złej strony.
- Szronek musi zostać u mnie przez kilka dni, żeby doszedł do siebie i nie zaraził reszty kociąt. - Poranna Zorza skierował te słowa do mamy, która pomachała lekko głową. - Chodź, pokażę ci posłanie, na którym będziesz spać - rzucił do Szronka i odszedł bez słowa w głąb legowiska.
- Bądź dzielny Szronku, będę cię odwiedzać - miauknęła Mgiełka i spojrzała na rodzicielkę tulącą brata. Gdy niebieski oddalił się od kotek, podążając za Poranną Zorzą, Obłok w milczeniu podniosła Mgiełkę i udała się do kociarni. Kociak zastanawiał się jak będzie wyglądać teraz jej pobyt w żłobku bez brata i odwiedziny u medyka. Na samą myśl tych odwiedzin, nie mogła się doczekać jutra.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz