- Idź sobie! - zawył. - Najlepiej do tych brzydactw! Ii... - Dalej widać było, że młodziak nie może dokończyć zdania, a w jego głosie było słychać chrypę.
Kotka bez słowa przytuliła kocurka. Nie zważając na jego opór dalej próbowała go tulić.
- Dreszcz, to też moja wina..., ale proszę, zrozum, nie możesz tak się zachowywać, to nie jest dobre. Tatuś by się nie ucieszył... Nie byłby zadowolony... Oj, Dreszczyku... Wybacz...
Pociągnął noskiem, bardziej wtulając się w sierść kotki. Ta nadal próbowała go uspokoić, co chyba zaczęło przynosić efekty. Nadal drżał, jednak to było u niego normą. Ważne, że łzy zniknęły, a oddech się uspokoił. Trwali tak jakąś chwilę, aż w końcu Dreszcz się cofnął.
- Wybaczam. - powiedział. - Dasz coś na gardełko? - Zrobił wielkie, smutne oczy.
- Tak. Oczywiście. Chodź. - Zabrała kociaka do legowiska medyków, szukając miodu.
W tym czasie kremowy usiadł nieopodal i obserwował otoczenie. Wujka Jeżyka nie było... Pewnie poszedł po zioła. Znów zrobiło mu się smutno, ale odgonił te uczucie, zanim znów się rozpłacze.
- Proszę. - Medyczka położyła przed nim liść z złotym płynem.
Zlizał go ze smakiem i od razu poczuł się lepiej.
- Skąd się bierze to coś? - Wskazał łapką na lekarstwo.
- To miód. Tworzą je pszczoły w swoich legowiskach. - wyjaśniła.
Pszczoły? A co to takiego? Pierwszy raz słyszał to słowo. Brzmiało... Trochę groźnie.
- Co to pszczoły? - dopytywał.
- To takie małe, żółto-czarne owady. Mają skrzydełka i robią bzzz...
- Bzzz... - powtórzył. - Bzzz... - Skądś kojarzył ten dźwięk. - Chyba coś takiego kiedyś słyszałem. - podzielił się tym z kocicą.
- Pewnie gdzieś latała w pobliżu.
Kiwnął łepkiem.
- Są niebezpieczne?
- Nie jeśli się ich nie zezłości. Mogą wtedy użądlić.
Znów dziwne i nieznane słowo. Ponownie otwierał pyszczek, by zadać kolejne pytanie, gdy do środka weszła Krowia Łata skarżąc się od progu na bolący ogon. Dreszcz przyjrzał się jej dokładnie i rzeczywiście... ta część jej ciała wyglądała... dziwnie?
- Co się stało? - zaczęła wypytywać medyczka.
- Boli mnie ogon.
Boli? Aż jemu własny zaczął boleć! Skrzywił się, czując jak czarne kropki latają mu przed oczami. Padł na ziemię tracąc przytomność.
<Konwaliowe Serce?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz