*skip time na po wojnie i kradzieży kociąt, witaj teraźniejszość!*
Barwinkowy Podmuch miał ostatnio średni humor. Nie wiedział czemu, może to przez nieustające mrozy, albo sam fakt, że w klanie panowała dziwna atmosfera. Do tego zastępczyni urodziła piątkę (!!!) kociąt, które za parę księżyców będą włazić wszystkim na głowę. Jemu zapewne też, o ile Berberysowa Bryza dopuści je do wojownika, albo kogokolwiek.
Wracając, kwiatki rosły, śnieg topniał, a trawa cały czas była zraszana deszczem. Mimo, że Barwinek kochał być czysty, to nie lubił mieć przemoczonego futra, a ten wredny rudy lider chyba celowo wysyłał go na patrole w burzowe dni. Berberysowa Bryza jako królowa nie mogła chwilowo wykonywać swoich obowiązków, więc ta kupa futra miała więcej roboty.
Barwinkowy Podmuch jak zwykle już został wyznaczony na patrol, podczas którego pewnie po raz setny zdenerwuje klanowiczów. Nie wiedział z kim tym razem będzie szedł, ale do wieczora jeszcze kawałek czasu. Postanowił poszukać swojego przyjaciela, Łabędziego Plusku. Dłuższą chwilę ze sobą nie rozmawiali, właściwie, Barwinek ostatnimi czasy miał dużo na głowie, jak na wojownika. W międzyczasie poznał nową kumpelę, o której chciał opowiedzieć byłemu mentorowi.
Najpierw poszedł poszedł sprawdzić w legowisku wojowników, ale nie dostrzegł błękitnych ślepi. Wzruszył ramionami, a mocny wiatr zawiał mu w pysk. Następnie poszedł do uczniów, zapytać czy widzieli gdzieś tego lękliwego wojownika. Nadal nic, eh Łabędziu, gdzieś się podział? Odleciałeś?
Kociarnię sobie odpuścił na wstępie.
Wylazł poza obóz, bo może właśnie tam odnajdzie swojego przyjaciela. Żwawym, lekkim krokiem szedł między krzewami i wysokimi drzewami.
- Łabędzi Plusku! Heeej! Łabędziu! - Nawoływał, ale nadal nie znalazł kocura.
Oh, czyżby zrobił nielegalne wyjście poza granice klanu? Tak bez niego? W dodatku w biały dzień?
Barwinkowy Podmuch przyspieszył kroku, aż w końcu postanowił wleźć na drzewo. Wybrał odpowiednie, grube i wyglądające na bezpieczne. Wprawdzie nigdy nie opanował s pełni wspinaczki, ale no cóż. Lubił robić sobie w życiu pod górkę.
Takim właśnie sposobem, zaczął się wspinać, czujnymi oczami patrząc, czy gdzieś nie idzie jego drogi przyjaciel.
<Łabędzi Plusku? Ściągniesz go nim spadnie? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz