Dziś miał wolne.
Patrolowanie terenów, zaraz obok odwiedzania Wróblowego Śpiewu były jego jedyną rozrywką. No, od czasu do czasu wpadał zobaczyć się z liderem, czasami powkurzał jakiegoś kota… Dlatego, gdy okazało się, że podczas następnego wschodu słońca nie będzie musiał pilnować granic, nie do końca wiedział, co ze sobą zrobić. Do Wróbelka miał żal za prawienie mu kazań i długi język, nie miał ochoty jej odwiedzać. Z braku pomysłu poszedł na spacer.
Za każdym razem, gdy podczas patrolu mijał granicę z Klanem Klifu, zastanawiał się czy znowu spotka tamtą kotkę. Zanim się obejrzał, łapy same poniosły go w stronę terytorium Klifiaków.
I o dziwo, wyczuł jej zapach.
- Co tu robisz znów mały śmierdzielu? Znów chcesz dostać nau… - nie dokończył, zaintrygowany. - Zaraz, co ty masz w pysku?
Stworzenie jeszcze żyło i nieporadnie próbowało się uwolnić. Nie było zbyt duże, miało dziwny kolor i intrygujące przednie łapy. Coś mówiło mu, że od tego typu istot powinien trzymać się z daleka.
Kotka uspokoiła zjeżoną sierść i położyła stworzenie przed nim.
- To dla ciebie. - Przytrzymała je łapą. - Za dobrą walkę, czy coś.
Ciekawość zwyciężyła. Z dużą dozą ostrożności, delikatnie trącił podarunek. Uśmiech niebieskiej nie pozostawiał wątpliwości, powinien mieć się na baczności…
- To się je czy co? - stworzonko coraz bardziej mu się podobało. Zdawało się takie nieporadne… I pachniało…
Ból. Odskoczył, ale uczucie nie ustępowało. Zrozumienie, co się stało, zajęło mu uderzenie serca. To coś złapało go za nos! A co gorsza, nie miało zamiaru puścić. Opanował się, widząc, że wierzganie nic nie daje. Jakoś sobie z tym poradzi…
Usłyszał śmiech cętkowanej. Jeszcze tego brakowało… Posłał jej mordercze spojrzenie, które z przebrzydłym stworzeniem uczepionym jego nosa raczej nie zrobiło na niej wrażenia. Nie potrzebuje jej pomocy, sam sobie poradzi. Próbował łapami rozsunąć szczypce napastnika, ale nic z tego. Ciężko poradzić sobie nie widząc, co się robi…
Gdy zrozumiał, że nie poradzi sobie sam, przełknął dumę i warknął:
- I ty to nazywasz prezentem?! Weź mi pomóż lepiej to zdjąć!
Podeszła, wciąż rozbawiona. Próbowała chwycić stworzonko, ale jej tego nie ułatwiał.
- Stój spokojnie, ej. - Łatwo jej było mówić, to nie jej coś właśnie próbowało odgryźć nos. Przysunęła się jeszcze bardziej, a on starał się opanować chęć uderzenia łbem o kamień, żeby stwór odpadł. Zesztywniał, gdy przypadkowo dotknęła jego pyska, ale się nie cofnął. Widać, miała doświadczenie z podobnymi stworami, bo szybko sobie poradziła. Parę uderzeń serca później był już wolny.
- Piękny mi prezent - dąsał się, trąc łapą bolący nos. - Co to w ogóle jest?
- Krab - widząc, że nie ma zamiaru atakować, uśmiechnęła się. - U nas w klanie każdy kociak potrafi sobie z nim poradzić.
,,Zobaczysz, już ja coś wymyślę” - zmierzył ją psotnym wzrokiem. Chwycił próbujące uciec stworzenie i rzucił w kotkę. Oczywiście nie trafił.
- Ej, co to miało być? - fuknęła.
- Rzut krabem - odparł, zupełnie poważnie. Efekt psuły iskierki w jego oczach.
- Bardzo śmieszne.
Przyglądał jej się chwilę, z uśmiechem nie zwiastującym niczego dobrego. Podszedł bliżej, nachylił się do niej. Najniżej jak potrafił, szepnął jej do ucha:
- Zobaczysz, zrewanżuję się.
Już nawet miał pomysł. Nie czekając na jej reakcję, chwycił kraba i pobiegł do lasu.
***
Przez cały następny wschód słońca krążył po lesie, tropiąc. Jego zemsta musiała być słodka. ,,Prezent… Ładny mi prezent…” - prychnął. Oj tak, będzie musiała prosić go o pomoc, już on się o to postara. Już wyobrażał sobie jej minę…
Był! O tej porze spały, zagrzebane gdzieś w krzakach albo liściach, nie powinien mieć problemu, żeby go złapać… Ostrożnie chwycił zwierzaka, nie chcąc go uszkodzić. Żeby łatwiej go nieść, wytarzał stworzenie w liściach, które przynajmniej trochę zasłoniły kolce.
Podczas transportu jeż się wyrywał, ale kocur dzielnie ignorował jego kolce. Prezent miał dotrzeć na miejsce nienaruszony…
Nie było jej na terenie Wilka. Nie była jednak bardzo daleko, czuł jej zapach. Nie liczyło się, że naruszy teren innego klanu, miał coś do zrobienia.
Chyba tylko cudem nie natknął się na patrol i odnalazł kotkę. Szedł od nawietrznej, więc zauważyła go szybciej, niż on ją.
- Mam coś dla ciebie - rzucił zamiast powitania, uśmiechając się na tyle szeroko, na ile pozwalał mu trzymany w pysku jeż. - Wiesz ile musiałem się napracować, żeby go złapać? - kontynuował zabawę, udając narzekanie. - Proszę.
Wypluł stworzenie u jej łap, czekając na jej reakcję.
<Sroczko?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz