Szepczący Wiatr skuliła się i przywarła do tylnej ścianki transporterka najbardziej jak się dało. Wszędzie unosił się nieprzyjemny zapach dwunożnych, obcych kotów, psów i innych różnych stworzeń wymieszany z innym obcym kotce zapachem. Nagle drzwiczki otworzyły się. Szepczący Wiatr nie miała jednak zamiaru przez nie wychodzić, skuliła się więc jeszcze bardziej. Wtedy jednak klatka przechyliła się tak, że zaczęła zsuwać się do wyjścia. Walczyła jak tylko mogła, chwytając wszystko pazurami, powierzchnia była jednak śliska i chwilę później kotka była już na białym, gładkim stole. Nastroszyła sierść i syczała na stojących wokół dwunożnych. Nagle jakieś dwie ręce owinięte w grubą, ciemnobrązową skórę przysunęły się do niej, by ją chwycić i nim oszołomiona kotka zdążyła zrobić unik, złapały ją. Drapała jednak wszystko wokoło i wiła się niemiłosiernie, szybko więc uwolniła się z uścisku i zeskoczyła ze stołu.
Musi stąd uciec! Wszystkie opowieści były prawdziwe, dwunożni naprawdę zabierają koty do jakiś dziwnych, innych bezwłosych którzy wycinają im wszystkie organy i zabijają powoli, a długo i boleśnie!
Wskoczyła na jakiś pobliski mniejszy stolik ze zlewem i przyciśnięta do ściany najbardziej jak się dało, syczała na zbliżających się dwunożnych. I nagle jeden z nich rzucił coś na kotkę, jakiś materiał, który spadł na nią. Od razu zaczęła skakać, chcąc to z siebie zrzucić, wtedy jednak coś zaczęło ją trzymać z obydwu stron. Wyrywała się, warczała i miauczała najgłośniej jak tylko się dało. Jednak nawet jej przeraźliwe krzyki, ostre jak szpile pazury i wicie się nic nie dawało, jedynie koc zgniatał ją mocniej. W końcu nie była w stanie nawet ruszać łapami, więc jedynie machała nerwowo ogonem i miauczała głośno, błagając Klan Gwiazd o ratunek. Żadna pomoc nie nadeszła, uścisk dwunogów nie zelżał, poczuła za to jakieś ukłucie na karku. Znów zaczęła rozpaczliwie się wyrywać, wtedy jednak znów coś ją ukłuło. Następnie dwunożni znowu ją podnieśli i położyli na białym stole z którego wcześniej zeskoczyła. Jeden z nich pochylił się nad nią i przybliżył do jej pyszczka swój wielki, łysy, brzydki łeb. Szepczący Wiatr miała ochotę przyozdobić go podrapaniami, nie mogła jednak ruszać łapami, patrzyła więc jedynie na niego wielkimi, przerażonymi oczyma. Niespodziewanie ten zaświecił prosto w nie jakimś światłem, na co kotka szybko je zamknęła, oślepiona. Czuła, jak chwyta jej ucho, a po chwili siłą otworzył też jej pyszczek. Chciała go zamknąć, odgryźć mu palce, trzymał ją jednak mocno i puścił dopiero po chwili. W końcu położyli przed nią transporterek i wepchnęli ją do środka. Kotka skuliła się w głębi, cała drżąc.
Później słyszała już tylko ciche miauczenie Tuni. Nie trwało ono jednak długo, a już chwilę potem obie kotki znów znajdowały się w warczącej, wibrującej maszynie.
Gdy dojechali i otworzyły się drzwiczki, Szepczący Wiatr nie od razu wyszła, dopiero gdy dwunożni przechylili transporterek tak, że innego wyjścia nie było, zsunęła się an podłogę. Kotka, rozpoznając znajome tereny, chciała natychmiast pobiec do swojego pokoju, czuła się jednak słabo i już po kilku krokach padła na tylne łapy. Podeszła do niej Tunia i otarła się o jej bok.
- Arsi, co ci jest? - odezwała się troskliwym głosem.
W odpowiedzi kotka pochyliła się, by zwrócić na lśniącą podłogę swoje śniadanie.
Tunia odbiegła i zaczęła miauczeć coś przy dwunożnych, a jeden z nich od razu podbiegł do burej szylkretki, chwycił ją przez ręcznik i zaniósł do pokoju, gdzie położył na znajomym jej drapaku. Próbowała się wyrywać, ale jej ruchy nie miały ani siły, ani szybkości, a ona nie miała energii na nic innego, tylko głośne miauczenie. Gdy już leżała, dwunożny znowu odszedł i wyszedł z pokoju, a w tym czasie Szepczący Wiatr znów zwróciłaby zawartość żołądka, gdyby nie to, że nie było już czego zwracać. Po chwili dwunóg wrócił, a wraz z nim Tunia, kotka jednak ledwo ich zauważała. Bezwłosy wcisnął jej miskę z wodą pod nos, kotka jednak jedynie odwróciła pyszczek. Nie chciała pić. Cała za to drżała, nie wiedząc nawet dlaczego.
Dwunożny zaczął ją głaskać i miauczał nad nią jakieś słowa w jego języku. Szepczący Wiatr próbowała go odgonić, nie miała jednak na to sił.
<Tuniu?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz