Noc powoli zaczęła ogarniać klan. Każdy powoli szykował się spać, każdy oprócz dwójki medyków. Miodowa Łapa siedziała w przejściu do legowiska przebierając łapami. To właśnie dziś zostanie medykiem. Po tylu księżycach ciężkiej pracy w końcu dostanie swoją nagrodę. Dryfujący Obłok podszedł do niej z cichym śmiechem. Otarł się o szyję kotki stając obok.
- Wyglądasz jakbyś siedziała na kłującym oście, coś taka pełna energii?- zapytał rozbawiony wracając się po zioła do środka.
- Dziś ten...księżyc jest taki ładny i...
- Zostaniesz medykiem- dokończył kocur przynosząc pęczek liści. Położył go przed uczennicą po czym polecił jej zjedzenie ich. Miodowa Łapa sięgnęła po nie łapczywie przeżuwając dokładnie każdy jeden listek. Miały okropny, gorzki posmak, jednak dla niej wydawały się rarytasem. Z przejęcia nie mogła jeść cały dzień, chodziła w kółko powtarzając to co ma powiedzieć przy wszystkich medykach. Cóż za uroczystość, cóż za wyróżnienie! Tęgie głowy z każdego klanu będą dziś spoglądać tylko na nią! Szylkretowa nienawidziła być w centrum uwagi, bała się wręcz chwil w których każdy na nią patrzył, jednak teraz czuła niezwykłe podniecenie. Spojrzała na sylwetkę szarego kocura który właśnie do niej podszedł. Zaczął ją przedrzeźniać stukając łapkami o ziemię. Miodowa Łapa zaśmiała się cicho, nie chciała przecież budzić klanu!
- Motyle w brzuchu są?- zapytał Dryfujący Obłok mijając kotkę. Zatrzymał się na środku obozu czekając na uczennicę. Ta podbiegła do niego radośnie zanosząc się chichotem.
- Są!- odpowiedziała mu radośnie równając z nim krok.
- W takim razie, w drogę.
Dwa koty wyruszyły z obozu pod osłoną nocy. Jedynym ich towarzyszem był szponiasty księżyc świecący pełnym blaskiem. Miodowej Łapie wydawało się jakby wszystkie gwiazdy lśniły dziś tylko dla niej. Uśmiechnięta, ale ze strachem w sercu, szła z mentorem łapa w łapę. Droga do Księżycowej Zatoczki była długa, musieli się przedrzeć przez Klan Wilka. Uczennica bała się tej przeprawy, wiedziała, że w świętą noc nikt nie powinien ich atakować, mimo to perspektywa przejścia przez tereny obce była dla niej straszna, mimo iż raz już pokonała ową drogę. Kiedy doszli na obrzeża sąsiedniego klanu jej mięśnie spięły się a łapy odmówiły posłuszeństwa. Bała się. Dryfujący Obłok szybko wyczuł swąd strachu, odwrócił się ku swojej uczennicy i z czułym uśmiechem przytulił się do niej mrucząc:
- No już, nie przejmuj się, nic ci się nie stanie.
Miodowa Łapa odwzajemniła uścisk po czym ruszyła pewniej na nieznane terytorium.
Ku jej uldze przeszli przez nie sprawnie i szybko. Ostatnim punktem była przeprawa. Uczennica zdążyła jedynie zauważyć jak puchata kita mentora znika gdzieś w dole. Nie pozostało jej nic innego jak tylko ruszenie za nim. Zejście było strome, ślizgała się po żwirowych kamyczkach tracąc co chwilę równowagę. Kiedy znalazła się na dole wpadła na mentora który tylko zaśmiał się cicho. Weszli do zatoczki. Cienie na ścianach rosły w miarę zbliżania się do niej. Już po chwili Miodowa Łapa dostrzegła sześć sylwetek kotów. Rozpoznała w nich medyków. Z czego wiedziała, każdy z nich już był pełnoprawnym medykiem swego klanu, każdy oprócz niej. Podeszła do nich niepewnie zajmując miejsce tuż obok Dryfującego Obłoku.
- A więc to jest ta twoja uczennica- odezwała się biało czarna kotka z lekkim uśmiechem- witamy pośród nas.
- Dzi-iękuję...- szepnęła ochrypłym głosem uczennica. Medycy odpowiedzieli jej cichym śmiechem. Kotka z klanu Burzy, znana jako Kwiecisty Wiatr, rzuciła szybki komentarz w stronę Dryfującego Obłoku:
- Widzę znalazłeś sobie taką samą uczennicę jak ty. Cóż, nieśmiałość to ponoć grzeczność, w jakimś stopniu.
Miodowa Łapa zamknęła oczy kuląc się, nie czuła się komfortowo kiedy każdy na nią patrzył, jednak stację ratowała obecność Dryfującego Obłoku. Kocur cały czas był spokojny, dlatego i ona nie miała wielkiego powodu do stresu.
- Jak zawsze trafna uwaga Kwiecisty Wietrze- przyznał jej rację kiwając głową- jak podróż Gradowa Mordko, nie było problemów?
Kocur pokręcił przecząco głową, na to samo pytanie zadała chwilę potem Burzowe Futro, zapewne z czystej troski. Dla uczennicy niezwykłym było jak koty z innego klanu spotykają się i na spokojnie żartują i rozmawiają. W takich właśnie chwilach cieszyła się, że została medyczką. Nie musiała się martwić o napięte stosunki między klanami. Nagle do środka wpadło księżycowe światło zasnuwając Księżycową Zatoczkę srebrnym blaskiem. Medycy usiedli wyprostowani spoglądając w górę.
- Już czas- miauknęła Różny Kwiat. Dryfujący Obłok kiwnął łebkiem podchodząc do swej uczennicy. Ciałem Miodowej Łapy poruszył dreszcz, nareszcie, to się dzieję! Medycy zasiedli po bokach wlepiając swe różnokolorowe oczy w młodą kotkę.
- Ja, Dryfujący Obłok, medyk Klanu Nocy, wzywam moich walecznych
przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę która trenowała ciężko aby zrozumieć ścieżkę medyka, i która pragnie z waszą pomocą służyć swojemu klanowi przez wiele
przyszłych księżyców.
Miodowa Łapa rozchyliła lekko pysk, zaczerpnęła dużo powietrza którego bardzo potrzebowała. Dusiła się wręcz z przejęcia. Drżała cała, nie mogła zachować spokoju.
- Miodowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu?
- T-tak...przysięgam!- miauknęła głosem przepełnionym emocjami łamiącym się na każdej literze. Dryfujący Obłok uśmiechnął się do niej serdecznie rzucając jej swoje najczulsze spojrzenie.
- Zatem z mocą Klanu Gwiazd nadaję ci twoje nowe imię. Miodowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Miodowe Serce. Wierzę, że Klan Gwiazd doceni twe oddanie z jakim opiekujesz się każdym chorym i potrzebującym i ześle na ciebie swą łaskę za dobroć twojego pięknego serca.
Medycy zaczęli wiwatować, miauczeli jej imię, dla niej to jednak mało znaczyło. Wpatrzyła się w ciepłe oczy mentora które lśniły od wzruszenia. Jakże były piękne! Miodowe Serce wstała podchodząc do niego. Wtuliła się w jego futro po czym dała upust emocjom. Zaczęła cicho łkać ze szczęścia. Schowała pysk w jego gęstej okrywie, nie chciała aby inni znali jej uczucia. Kocur zamruczał cicho liżąc uczennicę za uchem.
- Jestem z ciebie bardzo dumny...- szepnął do niej czule. Miodek w końcu odsunęła się od przyjaciela po raz ostatni spoglądając mu w oczy z uśmiechem.
Już po chwili wszyscy zebrali się obok wody. Za chwilę kotka podzieli sny z Klanem Gwiazd. Położyła się na boku nieopodal jeszcze niedawnego mentora po czym zamknęła oczy. Czas śnić.
Otworzyła ciężkie powieki czując dziwny swąd. Wstała rozglądając się. Czyżby coś się paliło? Zaczęła w panice spoglądać na każde drzewo i każdy krzew. Dopiero po chwili zrozumiała, że nie jest ona na swoim terenie.
- Gdzie ja...jestem?- zapytała sama siebie rozglądając się po raz setni. W końcu coś usłyszała, jakby cichy trzask ognia. Podążyła za nim bez namysłu. Przedarła się przez krzak jeżyn, kolce nie zadawały jej bólu, ku jej zdziwieniu. Już po chwili dostrzegła płonącą roślinę. Zbliżyła się na tyle aby móc rozpoznać jej gatunek. Była to paproć, co dziwne jej liście były jakby rozszarpane. Roślina płonęła, ale nie spalała się tak jak powinna. Pomiędzy płomieniami dalej przedzierał się zielonkawy kolorek zmieszany z brązem. Kotka włożyła niepewnie łapę w ogień, nie sparzył jej. Spojrzała za paproć, to co ujrzała zaskoczyło ją niezwykle. Blask, zamiast normalnego żółtawo-pomarańczowego odcieniu był srebrny i ciągnął się daleko w las. Był to bardziej swoisty cień ogniska niżeli coś co miało rozświetlić mrok za okrywą z liści. Coś w owej scenerii nie dawało jej spokoju, cień napełniał jej serce grozą i strachem. Po chwili Miodowe Serce rozpoznała to miejsce.
- Klan Wilka...
Obudziła się biorąc ogromny wdech powietrza. Przerażona obróciła się na łapy wstając prędko. Dryfujący Obłok podszedł do niej podtrzymując jej bezwładne ciało które opadło znowu na brzuch. Kotka szybko doszła do siebie. Zauważyła jak inni medycy już się zbierali do wyjścia, widząc jednak jej stan szybko zawrócili albo przynajmniej zatrzymali się wpół kroku. Nikt się nie odezwał, każdy czekał na to co ma powiedzieć Miodowe Serce. Szylkretowa wyprostowała się unosząc lekko głowę. Zawiesiła swe rozbiegane oczy na Dryfującym Obłoku po czym powiedziała:
- Widziałam las i płonącą paproć która rzucała srebrzysty cień w stronę Klanu Wilka...nie wiem co to było, ale napełniło me serce strachem. To nie było przyjemne ciepło, bliżej temu było do okrutnego mrozu- tu na chwilę przerwała aby spojrzeć na innych, powróciła jednak szybko wzrokiem na byłego mentora- boję się Dryfujący Obłoku.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz