Kocur podniósł wzrok na obcą wojowniczkę. W jej żółtych ślepiach dobijała się troska. Dopiero po chwili zastępca zrozumiał co zrobił. Na Klan Gwiazd, ukazał swe słabości wrogowi! Wstał szybko otrzepując się z ziemi. Skarcił się za tą głupotę, chociaż słowa młodej kotki dały mu coś do zrozumienia. Zniszczył sobie życie, i to poważnie. Przerażony tym faktem westchnął ciężko odwracając się do wojowniczki.
- Dziękuję...to wiele dla mnie znaczy...ale zapomnij, że cokolwiek mówiłem.
- Nie chcę cię wydać, Borsuczy Gońco- powiedziała spokojnie a widząc zdziwienie na pysku kocura dodała- wiem kim jesteś, zastępcy nie pomyli się z nikim. Dziwne, że chciałeś zrobić taką rzecz...nie mnie jednak to oceniać. W każdym razie, mam na imię Pręgowane Piórko i nie chcę ci, ani twojemu klanowi, zaszkodzić.
- Pręgowane Piórko- mruknął zastępca chyląc łeb- dziękuje ci za wszystko. Otworzyłaś mi oczy na parę spraw. Zapomnijmy o tej całej sytuacji.
- Jasne- uśmiechnęła się kotka po czym rozstali się. Borsuczy Goniec długo myślał nad tym co musi zrobić, droga do normalności nie była prosta, musiał najpierw wydostać się z własnego mentalnego rowu. Musiał pożegnać wszystkie martwe koty za którymi tak tęsknił. Ze zniknięciem Łasicy już się pogodził, przyszedł czas na innych. Kocur wspiął się na drzewo po czym osiadł na jednej z gałęzi, musiał pomyśleć, unieść się ponad ziemię i skupić na swoich sprawach. Pozwolił aby emocje znowu go wypełniły. Smutek, ból i samotność pojawiły się nagle zalewając całą jego osobę. Tym razem dał im prawo bytu, musiał zrozumieć ich pochodzenie aby wyrzucić je z siebie. Szybko dotarł do źródła, od śmierci pierwszej mu bliskiej osoby wszystko zaczęło się walić. Mgiełka. Ponownie zwrócił swoją uwagę w stronę Klanu Gwiazd i zadał sobie najważniejsze pytanie: czy byliby szczęśliwi teraz, tutaj z nim? Musiał zrozumieć, że Klan Gwiazd jest dla nich spełnieniem marzeń, że czują się tam idealnie, lepiej niż tutaj. Mogą jedynie martwić się o niego widząc w jak okropnym stanie się znajduje. Nie chciał ich ranić. Kocur przewrócił się na drugi bok czepiając się pazurami gałęzi. Sprawa kolejna- relacje w klanie. Chodź wywiązywał się dobrze ze swoich obowiązków to był praktycznie obcy dla wszelkich kotów z klanu. Skupiał się i wyłącznie na rodzinie, co było błędem. Musiał szukać przyjaciół wśród tych którzy nie są za Milczącą Gwiazdą, nimi zajmie się potem, zdobywaniem na nowo ich zaufania. Przeanalizował jeszcze raz kto może mu ufać. Z pewnością jest to jego rodzina, chociaż po ostatniej sprawie Biegnący Strumień może mieć zupełnie inne zdanie na jego temat. Różane Pole kochała go, nieważne co się stało, Błotnisty Pysk musi usłyszeć od niego przeprosiny, Płonący Grzbiet był dość blisko, to może być dobry początek. Ważną sprawą było teraz przeproszenie trzech osób: Milczącej Gwiazdy, Biegnącego Strumienia i Błotnistego Pyska. Na tym skupi się dzisiaj, nie może zrobić wszystkiego w jeden dzień, jest to nierealne. Przydałaby się też rozmowa z Lawendowym Płatkiem, nie ważne w jak dobrych stosunkach była kotka z liderką.
Na rozmyślaniach upłynęło mu całe popołudnie. Dopiero kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi kocur wkroczył do obozu witany przez krzywe spojrzenia pobratymców. No tak, słyszeli. Zignorował ich kierując się od razu do kociarni w której już siedziała jego córka. Obok Różanego Pola leżał Błotnisty Pysk, widząc zastępce wchodzącego do środka zjeżył się lekko przestając lizać polik partnerki.
- Przyszedłem porozmawiać- zaczął niepewnie Borsuczy Goniec- Błotnisty Pysku jestem winny przeprosiny. Nie powinienem zareagować tak...no po prostu tak.
- Nie szkodzi...- mruknął kocur posyłając mu spojrzenie pełne przyjaznego blasku- rozumiem to dobrze, wiem, że nie jesteś zły Borsuczy Gońco.
- Po prostu martwię się o Różyczkę...i o ciebie. Nie wiem czy dacie radę z tym wszystkim- ciągnął dalej siadając nieopodal pary- jeśli jest coś co mógłbym uczynić w zamian za moje haniebne zachowanie...
- Sam fakt, że żałujesz i przepraszasz jest tutaj wystarczający, prawda?- odezwała się Różane Pole kierując pytanie do swojego partnera. Błotnisty Pysk pokiwał głową uśmiechając się. Na znak iż nie żywi urazy przycisnął nos do polika zastępcy mrucząc cicho. Borsuczy Goniec uśmiechnął się dziękując za wybaczenie i miły gest. Wyszedł ze żłobka kierując się w stronę legowiska wojowników, jednak przy wyjściu spotkał Biegnący Strumień. Kotka skuliła się lekko widząc ojca. Odwróciła się z zamiarem odejścia ale Borsuk był szybszy. Zagrodził jej przejście zaczynając:
- Hej, poczekaj, mam ci coś do powiedzenia.
- Tak? A co, więcej łamiących serce bzdur?!- warknęła kotka mierząc go oskarżycielskim wzrokiem- kiedy ociekłeś jak tchórz matka mi wszystko wyjaśniła!
- I dobrze, wierz w każde jej słowo, zapewne ma więcej racji niż ja bym kiedykolwiek miał- przyznał Borsuk spokojnym tonem- byłem głupi, jestem głupcem ale nie chcę tracić ani ciebie, ani twojej matki. Znaczy...nie chcę abyście były do mnie nastawione negatywnie, o ile Milcząca Gwiazda ma słuszność myśleć o mnie jakkolwiek jej się podoba o tyle ty nie koniecznie. Kocham cię Biegnący Strumieniu i zrobię wszystko abyś to zrozumiała. Ale sprawy moje i Milczącej Gwiazdy powinny pozostać i wyłącznie pomiędzy nami. Nie powinny odbijać się na naszych relacjach z dziećmi, bo nieważne co zrobimy zawsze będziemy kochać was tak samo.
Biegnący Strumień spojrzała na własne łapy, ewidentnie się zastanawiała. Po chwili pokiwała głową próbując wyminąć ojca, pozwolił jej na to.
- Daj mi trochę czasu na ułożenie tego, dobrze ojcze?- poprosiła a widząc, że ten kiwa głową odwróciła się, lecz po chwili zadała ostatnie pytanie- czy kiedykolwiek kochałeś mamę?
- Tak, kochałem. Nie mogę nawet powiedzieć, że dalej czegoś nie czuję.
Wojowniczka kiwnęła głową po czym pobiegła w stronę legowiska wojowników, zmieniła zdanie co do odwiedzin u siostry, chciała być sama. Borsuczy Goniec westchnął ciężko, szło mu dobrze. Dwie rozmowy odbył, jedną z powodzeniem. Czekała go teraz najgorsza- z liderką. Po chwili namysłu ruszył do jej legowiska. Oczywiście zastał ją w środku, obok sędziwej kotki siedział jego dawny przyjaciel, Motyle Skrzydło. Kocur widząc zastępce skłonił się lekko wracając do rozmowy z liderką. Milcząca Gwiazda zauważyła byłego partnera. Szepnęła coś do ucha biało-czarnemu wojownikowi, ten skinął głową i mijając go szybko opuścił norę liderki. Srebrna kocica wstała pokazując cały swój majestat, nadal onieśmielała Borsuczego Gońcę.
- Tak?- zapytała spokojnie- znowu przyszedłeś mnie o coś oskarżać?
- Jeśli oskarżać, to mogę jedynie siebie, i winić. Zrozumiałem moje błędy...wszystkie.
- Wszystkie? W tak krótkim czasie?- zaśmiała się cicho liderka kręcąc łbem- nie wiem czy to możliwe...
- Drwij ile chcesz, ja wiem co zrobiłem źle. Wiem także, że nie sposób wszystko odkręcić, ale mogę się zmienić, na lepsze. Tego pragnę, chcę być lepszym sobą, nie stanę się nim bez twojej pomocy.
- Mojej pomocy? Nie wiem czy wiesz o co prosisz...
- Wiem dokładnie. Nie chcę abyś mnie wspierała czy coś w tym stylu, chcę się z tobą pogodzić, mam dość tej chłodnej wojny, tych spojrzeń, nie raz ciętych przytyków, Milcząca Gwiazdo tego jest zbyt wiele. Zdaje sobie sprawę co uczyniłem, jak bardzo cię zraniłem, nie ma słów abym mógł się wytłumaczyć z tego. Postąpiłem egoistycznie, lekkomyślnie i głupio. Byłaś moją partnerką i nie ważne czy mi pomagałaś czy też nie, ja powinienem być przy tobie, bo to było moje zadanie, jako twojego partnera i zastępcy. A co zrobiłem? Nawaliłem, teraz też. Jestem okropnym robalem i kara powinna mnie za to spotkać, chociaż to co teraz przeżywam jest chyba najlepszym wymiarem sprawiedliwości, poczucie winy jakie czuję teraz jest ogromne, chciałbym móc się zabić i dać wam wszystkim spokój, uwolnić od tego czegoś czym jestem teraz...ale nie mogę się poddać, muszę walczyć aby być lepszym sobą, aby wrócić do tego czym kiedyś byłem. Pamiętasz jeszcze tego szczęśliwego ucznia, Borsuczą Łapę, który dołączył do wielkiego Klanu Wilka aby znaleźć przyjaciół i rodzinę? Co teraz ten uczeń ma? Rodzinę która zaczyna go nienawidzić z jego własnej przyczyny, masę martwych kotów od których on nie może się uwolnić i zero przyjaciół. Kim się stałem?! Czym...się stałem? Ale dosyć już tego, nie przyszedłem się wyżalać, przyszedłem przeprosić. Nie oczekuję abyś mi wybaczyła, chcę abyś wiedziała, że to co miało miejsce już nigdy się nie powtórzy, a jeśli jednak, jakimś cudem, znowu się to stanie...porzucam moją rolę zastępcy bo nie nadaję się w takim stanie na to miejsce.
Zakończył swą jakże długą wypowiedź cichym westchnieniem. Stanął wyprostowany naprzeciw liderki czekając na jej reakcję. Z oczu Milczącej Gwiazdy nie sposób było cokolwiek wyczytać, z jej pyska także. Pozostała mu jedynie nadzieja na to, że kotka zrozumie jego intencje i łagodnie go potraktuje, chociaż wiedział, że zasłużył na najgorsze.
<<Milcząca? Mówiłam, naprawię, Bob Budowniczy się zgłasza, nie bij mnie pls>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz