Popielata Łapa uśmiechnęła się słysząc pochwałę mentora. Zaraz jednak spoważniała, uświadamiając sobie swój błąd. W momencie, kiedy mentor na nią skoczył, kotka zareagowała instynktownie i zgrabnie uniknęła jego ciosu. Widząc chwilowe rozkojarzenie kocura, postanowiła zaatakować, choć miała wątpliwości czy, aby na pewno był to dobry pomysł. Jak się okazało - słusznie, gdyż niedoświadczona uczennica nie miała szans z zaprawionym już w boju wojownikiem i po chwili leżała, przygwożdżona przez niego do ziemi. W prawdziwej walce byłaby już martwa - pomyślała z goryczą, nieco się krzywiąc. Zaraz jednak spoważniała, ponieważ mentor zaczął wyjaśniać na czym polegał jej błąd i jaka taktyka będzie dla niej najodpowiedniejsza.
- Gotowa na dalszy trening? - spytał. Popielata Łapa skinęła głową i uprzednio odsuwając się od kota o kilka długości lisa, przybrała jak jej się wydawało - odpowiednią pozycję.
- Nogi szerzej i głowa bliżej ziemi - rzucił błękitnooki spoglądając na uczennicę. Ta natychmiast skorygowała swój błąd, uważnie wpatrując się w kocura, który prawdopodobnie znowu miał zamiar ją zaatakować. Nic takiego się jednak nie wydarzyło, na co złotooka machnęła ogonem, nieco się niecierpliwiąc.
- Teraz to ty zaatakuj mnie - polecił, wyczekując ruchu kotki. Popielata Łapa przez chwilę stała w miejscu, nie wiedząc co powinna zrobić. Uniknąć jednego ciosu to jedno, a zadać go to już zupełnie inna sprawa. Zacisnęła zęby, cofając się o krok, żeby mocniej się wybić. Napięła wszystkie mięśnie i wyskoczyła do przodu z zamiarem powalenia mentora. W połowie drogi, zmieniła jednak plan, uznając, iż w ten sposób nie miałaby z nim szans. Gwałtownie skręciła w prawo i odbiła się od drzewa, tym samym pozwalając sobie na wślizgnięcie się pod kota. Przez jej drobne rozmiary nie było to wyzwaniem. Problemem okazało się dopiero przewrócenie Borsuczego Gońcy, gdyż kopnięcie kotki sprawiło tylko, że lekko się zachwiał. Kocur zaraz uczepił się pazurami sierści buraski, przekręcając ją tak, że znów leżała w śniegu.
- Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś - powiedział - ale musisz wziąć pod uwagę, że większego od ciebie kota nie będzie tak łatwo przewrócić.
Uczennica skinęła głową, otrzepując się z reszty śniegu. Zadrżała z zimna, czując jak jej futro przemokło. Borsuczy Goniec widząc w jakim stanie znajduje się kotka delikatnie się uśmiechnął.
- Wracajmy do obozu, powinnaś się teraz wysuszyć i ogrzać. Chory uczeń to ostatnie, czego nam teraz trzeba - stwierdził.
- Podzielam twoje zdanie - przytaknęła złotooka, delikatnie się krzywiąc.
W drodze do obozu na chwilę się jeszcze zatrzymali, ponieważ zastępca usłyszał coś w krzakach. Zapach mimo, iż maskowany przez zalegający wszędzie śnieg, pozostawał dość świeży, więc Borsuczy Goniec zniknął na chwilę, żeby zaraz wrócić ze zdobyczą. W porze nagich drzew nawet najchudsza mysz jest ważna - przyznała Popiół, gratulując mentorowi schwytania zdobyczy.
- Jak tylko polepszy się pogoda, to zabiorę cię na na polowanie - rzucił kocur, zerkając na uczennicę.
- Miejmy nadzieję, że stanie się to szybko... - wyszeptała Popielata Łapa, nagle przypominając sobie o Bagnistym Kwiecie. Wojowniczka dzieliła się jedzeniem z (w wieku jeszcze kocięcym) Popiół, Jaskółką i Orzełkiem. Możliwe, że gdyby nie jej poświęcenie, cała trójka nie dożyła by dnia dzisiejszego. Niestety kotka przez niewystarczającą ilość pokarmu zmarła z powodu wycieńczenia organizmu, a przynajmniej tak twierdziła Lawendowy Płatek. Niebywałe, jak można być głupim - pomyślała złotooka. Mimo tego, żywiła wobec byłej wojowniczki ciepłe uczucia, będąc jej za to niezwykle wdzięczną. Para kotów zatrzymała się już w obozie. Borsuczy Goniec podszedł do malejącego w oczach stosiku ze zwierzyną i odłożył zdobycz, odwracając się w stronę stojącej obok kotki.
- Powinnaś się teraz osuszyć, wracaj do legowiska - powiedział, mrużąc oczy. Popielata Łapa musiała przyznać mu rację, dlatego posłusznie udała się do wskazanego przez zastępcę pomieszczenia. Wybrała sobie miejsce z boku, tuż przy rogu. Powoli zaczynała się przyzwyczajać do nowego położenia, ale nadal zdarzało się jej czuć nieco dziwnie, spoglądając tęsknie w stronę żłobka. Spędziła w nim wiele, wspaniałych chwil. Kotka uśmiechnęła się na samą myśl o martwym już bracie - Lipie. Pomimo, że nie byli ze sobą blisko, Popielata Łapa całkiem lubiła jego żarty. Więc dlaczego, kiedy umarł, nie czuła nic? Złotooka gwałtownie potrząsnęła głową, chcąc odgonić od siebie nieprzyjemne myśli. Postanowiła spożytkować ten czas na pielęgnacji sierści, która podczas treningu zdążyła się zabrudzić, nawet mimo otaczającego wszystko śniegu. Buraska przymknęła powieki, czując jak robi się senna. Zdecydowanym błędem były nocne spacery po obozie. W końcu jednak odpuściła odpuściła walkę ze zmęczeniem, pozwalając sobie na chwilę snu. Popielatą Łapę obudziły dopiero kroki Jaskółki, która weszła do legowiska. Przeciągle jęknęła i opadła obok siostry, wtulając się w w jej sierść, na co ta liznęła ją po głowie.
- Jestem padnięta! - przyznała szylkretka.
Złotooka uśmiechnęła się, jak najbardziej rozumiejąc zmęczenie siostry. Sama przecież zaraz po treningu zasnęła i spała, aż do tej pory.
- Zroszony Nos pokazała mi dzisiaj terytorium. Chciałyśmy jeszcze coś upolować, ale niestety nic nie znalazłyśmy.
- To zrozumiałe - przyznała Popiół - w taką pogodę trudno znaleźć cokolwiek.
Zielonooka mruknęła coś niewyraźnego i skuliła się z zamiarem zaśnięcia. Cóż, to z pewnością był męczący dzień.
< Borsuk? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz