Pomógł Pocziwemu Dziwaczkowi w zebraniu kwiatów dla wybranki jego serca. Nie raz, nie dwa uśmiechnął się pod nosem, dostrzegając uśmiech zdobiący pysk młodego wojownika, gdy ten zrywał kwiaty na polanie. Nie było zbyt dużego wyboru, jak podczas pory nowych oraz zielonych liści, a mimo to udało im się wspólnymi siłami zebrać pokaźny kwiecisty bukiecik.
Bury kocur przyglądał się swoim kwiecistym łowom. Jego spojrzenie uległo zmianie.
– Myślisz, że jej się spodoba? – spytał w pewnym momenie Dziwaczek. W jego głosie wyczuwalna była obawa i niepewność.
– Marzanna kocha kwiaty. Nosi je wplecione w futro i ma nimi udekorowane legowisko. Na pewno jej się spodoba. Jestem tego pewien Dziwaczku!
Z taką myślą powrócili do obozu.
Coś tak przeczuwał, że może dojść do nieporozumienia. Jednak nie spodziewał się, że to małe nieporozumienie eskaluje w trochę większe. Słodka Dziewnna zamiast Dziwaczka wzięła Słońce za tajemniczego wielbiciela. Z przykrością musiał jednak sprowadzić przyjaciółkę z powrotem na ziemię, nim - chcąc, nie chcąc, wplątałby się z nią w związek. Może i była urodziwą kotką, której wygląd onieśmielał nie jednego w jej wieku kota, jednak dla Słonecznego Fragmentu szylkretka była tylko przyjaciółką. Nie czuł do niej nic więcej. W jego sercu miejsce zajmował już inny kot, z którym się dawno nie wiedział, mimo to liczył w bliskim czasie na spotkanie go w tym samym miejscu na granicy, co księżyce temu.
– Te kwiaty były od Dziwaczka. Mówiłem mu, że zamiast podrzucać je na twoje legowisko powinien ci je osobiście podarować, ale spanikował... – westchnął.
– Od Dziwaczka?
– Tak. Ja tylko pomogłem mu donieść kwiaty do obozu. On sam je wszystkie zebrał. Bardzo zależy mu na tobie. – wytłumaczył. – Zarówno jako przyjaciółce, a być może i kimś więcej. Proszę, nie zrań go. Wiesz jaki on jest... – Uśmiechnął się lekko, mając nadzieję, że rozmowa między kotami nie skończy się tak, że ta dwójka zacznie się na siebie boczyć i unikać. Jednak nie chciał też, aby kotka na siłę odwzajemniała uczucia ich wspólnego przyjaciela.
"O wilku mowa!"
Gdy tylko w wejściu do obozu mignęło mu futro Poczciwego Dziwaczka, pożegnał się z Słodką Dziewanną i skierował się do Skruszonej Wieży. Pajęcza Lilia poprosiła go, aby w wolnej chwili zajrzał do niej, aby porozmawiać.
– No proszę, nasz młody przewodnik! – zawołała kotka, gdy Słoneczny Fragment stanął w wejściu. Podeszła do kremowego, po czym nieco cichszym głosem dodała. – Ojciec byłby z ciebie dumny. Wiem to. – Nieco zmieniła ton głosu. – Nawet jeśli czasami pewnie przyprawiłeś go o gwiezdny ból głowy i pewnie nie raz przewracał się z twojego powodu w grobie... Jednak nie po to kazałam ci przyjść, aby odgadywać zmarłego brata. No i jak, udało ci się zyskać odpowiedzi na nurtujące cię pytania?
"Oj, "ciociu". Moje pytania teraz nie mają końca, a to wszystko za sprawką twojego przodka, będącego byłym członkiem Klanu Burzy!"
– Nie do końca. Przynajmniej dowiedziałem się, że mój los został zapisany w gwiazdach. To chyba, dobrze prawda?
– Hm. Zależy, jak na to spojrzeć. Na twoim miejscu, aż tak bardzo bym się z tego nie cieszyła. – wyznała kocica. Na chwilę zaprzestała rozmowy z bratankiem, by powiedzieć Skowroniemu Odłamkowi, gdzie przestawiła ogórecznik. – Ciężko ci będzie nadpisać czy zmienić twoje przeznaczenie, jednak nie będzie to niemożliwe. Spójrz chociażby na mnie. Moja matka wolała, abym szkoliła się na wojownika, jednak postanowiłam podążać inną ścieżką niż ona i moje rodzeństwo z miotu. Udało mi się je nieco zmienić i zdołałam zostać zaakceptowana przez Klan Gwiazdy. Być może od początku było wiadomym, że zechce zmienić swoją ścieżkę? I tylko mi pomogli w podjęciu decyzji. Jedno jest pewne, na pewno będą cię czekać wyzwania, w szczególności w momencie, gdy zechcesz podążać inaczej niż życzą sobie tego nasi przodkowie na Srebrzystej Skórze. – Uśmiechnęła się. – Co to za mina, Słoneczny Fragmencie? Uszy do góry! – Lekko uderzyła barkiem kocurka i się zaśmiała, na co odpowiedział jej niemrawym uśmiechem
Bury kocur przyglądał się swoim kwiecistym łowom. Jego spojrzenie uległo zmianie.
– Myślisz, że jej się spodoba? – spytał w pewnym momenie Dziwaczek. W jego głosie wyczuwalna była obawa i niepewność.
– Marzanna kocha kwiaty. Nosi je wplecione w futro i ma nimi udekorowane legowisko. Na pewno jej się spodoba. Jestem tego pewien Dziwaczku!
Z taką myślą powrócili do obozu.
~~~
Coś tak przeczuwał, że może dojść do nieporozumienia. Jednak nie spodziewał się, że to małe nieporozumienie eskaluje w trochę większe. Słodka Dziewnna zamiast Dziwaczka wzięła Słońce za tajemniczego wielbiciela. Z przykrością musiał jednak sprowadzić przyjaciółkę z powrotem na ziemię, nim - chcąc, nie chcąc, wplątałby się z nią w związek. Może i była urodziwą kotką, której wygląd onieśmielał nie jednego w jej wieku kota, jednak dla Słonecznego Fragmentu szylkretka była tylko przyjaciółką. Nie czuł do niej nic więcej. W jego sercu miejsce zajmował już inny kot, z którym się dawno nie wiedział, mimo to liczył w bliskim czasie na spotkanie go w tym samym miejscu na granicy, co księżyce temu.
– Te kwiaty były od Dziwaczka. Mówiłem mu, że zamiast podrzucać je na twoje legowisko powinien ci je osobiście podarować, ale spanikował... – westchnął.
– Od Dziwaczka?
– Tak. Ja tylko pomogłem mu donieść kwiaty do obozu. On sam je wszystkie zebrał. Bardzo zależy mu na tobie. – wytłumaczył. – Zarówno jako przyjaciółce, a być może i kimś więcej. Proszę, nie zrań go. Wiesz jaki on jest... – Uśmiechnął się lekko, mając nadzieję, że rozmowa między kotami nie skończy się tak, że ta dwójka zacznie się na siebie boczyć i unikać. Jednak nie chciał też, aby kotka na siłę odwzajemniała uczucia ich wspólnego przyjaciela.
"O wilku mowa!"
Gdy tylko w wejściu do obozu mignęło mu futro Poczciwego Dziwaczka, pożegnał się z Słodką Dziewanną i skierował się do Skruszonej Wieży. Pajęcza Lilia poprosiła go, aby w wolnej chwili zajrzał do niej, aby porozmawiać.
– No proszę, nasz młody przewodnik! – zawołała kotka, gdy Słoneczny Fragment stanął w wejściu. Podeszła do kremowego, po czym nieco cichszym głosem dodała. – Ojciec byłby z ciebie dumny. Wiem to. – Nieco zmieniła ton głosu. – Nawet jeśli czasami pewnie przyprawiłeś go o gwiezdny ból głowy i pewnie nie raz przewracał się z twojego powodu w grobie... Jednak nie po to kazałam ci przyjść, aby odgadywać zmarłego brata. No i jak, udało ci się zyskać odpowiedzi na nurtujące cię pytania?
"Oj, "ciociu". Moje pytania teraz nie mają końca, a to wszystko za sprawką twojego przodka, będącego byłym członkiem Klanu Burzy!"
– Nie do końca. Przynajmniej dowiedziałem się, że mój los został zapisany w gwiazdach. To chyba, dobrze prawda?
– Hm. Zależy, jak na to spojrzeć. Na twoim miejscu, aż tak bardzo bym się z tego nie cieszyła. – wyznała kocica. Na chwilę zaprzestała rozmowy z bratankiem, by powiedzieć Skowroniemu Odłamkowi, gdzie przestawiła ogórecznik. – Ciężko ci będzie nadpisać czy zmienić twoje przeznaczenie, jednak nie będzie to niemożliwe. Spójrz chociażby na mnie. Moja matka wolała, abym szkoliła się na wojownika, jednak postanowiłam podążać inną ścieżką niż ona i moje rodzeństwo z miotu. Udało mi się je nieco zmienić i zdołałam zostać zaakceptowana przez Klan Gwiazdy. Być może od początku było wiadomym, że zechce zmienić swoją ścieżkę? I tylko mi pomogli w podjęciu decyzji. Jedno jest pewne, na pewno będą cię czekać wyzwania, w szczególności w momencie, gdy zechcesz podążać inaczej niż życzą sobie tego nasi przodkowie na Srebrzystej Skórze. – Uśmiechnęła się. – Co to za mina, Słoneczny Fragmencie? Uszy do góry! – Lekko uderzyła barkiem kocurka i się zaśmiała, na co odpowiedział jej niemrawym uśmiechem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz