Tego ranka zbierał w sobie dużo sił, by odważyć się w ogóle wejść do żłóbka. Nie był tam od czasu mianowania, i choć w rzeczywistości nie było to aż tak dawno, i tak odczuwał stres na myśl o spotkaniu z tymi wszystkimi malcami. Miał tylko zanieść karmicielkom jakiś posiłek, ale łapy uginały się pod nim, kiedy tylko zrobił krok w stronę kociarnię. Mocniej zacisnął zęby na dorodnym okazie wiewiórki, przełknął ślinę i ruszył do przodu.
Ostrożnie przekroczył próg i wręcz rzucił piszczkę pod pysk najbliższej karmicielki. Zdusił w sobie pisk, widząc, jak ta gromi go zirytowanym spojrzeniem. Skulił się i chciał jak najszybciej opuścić to miejsce, ale dwie małe kulki wpadły mu pod nogi, uniemożliwiając sprawną ucieczkę. Z przerażeniem odkrył, jak parę podobnych stworków wpatruje się w niego swoimi złowieszczymi ślepiami. Nie spodziewał się, że wywoła aż takie zamieszanie, ale najwyraźniej dzieciarnia nie zamierzała go tak łatwo wypuścić.
- Cieść! - odezwał się pogodnie jeden z gromady. - Jak tam pogoda na góse? - zachichotał.
Cętkowany starał się ukryć swój strach, bo przecież nie powinien bać się aż tak kilku kociaków, w końcu był od nich znacznie większy i silniejszy, więc to raczej one prędzej odczuwałyby strach wobec niego. Tylko dlaczego w tym przypadku wydawały się takie pewne siebie, stojąc roześmiane tuż przed nim? Zresztą, co je tak bawiło? On?
Zaczął się zastanawiać, czy było coś nie tak z jego wyglądem. Futro mu się za bardzo potargało? Może pokręciły mu się wąsy, albo jego wyraz mordki jest po prostu głupi i żałosny, jak to słyszał czasem od Łasicy? Pochłonął się paranoicznymi myślami, nie wiedząc, jak odebrać pytanie kociaka. Było na poważnie, czy tylko sobie z niego żartował? A jeśli już mowa o dowcipach, to czy był to rodzaj jakiejś kpiny, czy po prostu zwykłe wygłupy? Rudzik spanikował na tyle, że tylko uchylił pysk, zastanawiając się, czy w ogóle powinien wchodzić w jakąkolwiek dyskusję z bandą młodziaków, czy też uciec, póki jest jeszcze na to szansa i nie otoczyły go ze wszystkich stron.
- Kim jesteś? - zapytała złotawa kotka, przez co omal nie zszedł na zawał. Zapomniał, jak ciekawskie świata są ledwo co narodzone istotki. Jeśli teraz wyjdzie, nie wdając się w żadne dyskusje, może oszczędzić sobie wstydu, ale jednocześnie i odnieść porażkę, bo uznają go za tchórza.
-N-no... j-jestem u-uczniem - wydukał, spuszczając wzrok na tego, który wpatrywał się w niego z największym zainteresowaniem. Czekoladowy stał w miejscu, kołysząc się energicznie na boki, jakby bycie przez chwilę w bezruchu mogło zrobić mu krzywdę.
- A jiak mias na imię? - zadał natychmiastowo pytanie, wspomniany wcześniej kocurek. - Jia jieśtem Bieg! A tio Ptaska, Psepiólka, mioja siostla Blokuł, Stoklotk... - wymieniał, wskazując po kolei na każdego. Rudego zmroczyło i zabolała go głowa. Nerwowo zmrużył oczy, bo przecież nie zapamięta, jak się kto nazywa. Byli mali i chociaż mieli różne umaszczenia, w jego opinii byli identyczni. Zdziwił się, że karmicielki są w stanie rozpoznać własne dzieciaki w takim chaosie.
- R-rudzikowa Łapa - przedstawił się niemrawo, a po chwili zapadła grobowa cisza. Nie cierpiał być w centrum uwagi, bo instynkt podpowiadał mu, że każdy zaczyna go wtedy obgadywać, używając przy tym najbardziej wulgarnych określeń. Nie ufał nawet takim malcom, które teoretycznie nie powinny znać brzydkich słów.
- Uuu, a co tutaj robisz? - zapytała czarna. - Przyszedłeś nas odwiedzić?
- No... n-nie d-do k-końca - wymamrotał pospiesznie. - R-raczej przyniosłem j-jedzenie w-waszym m-matkom - dodał, licząc, że ta odpowiedź usatysfakcjonuje kotkę i całą resztę, przez co znudzą się nim i dadzą mu spokój.
- O, a nam niczego nie przyniosłeś? - spytała kolejna, ze smutkiem w głosie.
- N-nie, p-przyszedłem t-tu t-tylko n-na chwilę. J-już m-muszę i-iść, m-mam... - urwał, szukając świetnej wymówki - obowiązki. T-trening i t-te s-sprawy, r-rozumiecie. - Pokiwał głową, jakby chciał przekonać samego siebie, że nie kłamie.
- A moziemy pójiść z tiobą? - Ten, którego zapamiętał jako najbardziej żywiołowego, o imieniu Bieg, zerwał się na równe łapy. - Pszeciesz ci pomoszemy! - wyseplenił, czym tylko wprawił serce ucznia w szybsze bicie.
- N-no n-nie b-bardzo, w-wiecie, w-wasze m-miejsce j-jest t-tutaj... - wyszeptał, kuląc się i powoli wycofując z kociarni. - W-wasze m-mamy w-was n-nawet n-nie p-puszczą z-ze mną - dodał. Nie chciał wyjść na niemiłego, więc przedstawił sytuację w taki sposób, by wina spadła na ich rodzicielki, a on został dopuszczony do wolności.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Znajdki w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
14 października 2021
Od Rudzikowej Łapy(Rudzikowego Śpiewu) CD. Biegu
<Bieg?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz