przed zgromadzeniem
Pierzasta Łapa czuła się paskudnie. Nie dość, że paskudny szczur śmiał ugryźć ją w ogon, była nadal brudna od własnej krwi, to jeszcze sam proces leczenia okazał się długi i szczypiący. Ah, dlaczego klan gwiazdy nie pozwolił na dłuższe spędzenie czasu z Fasolkową Łapą? Przecież tak rzadko mają czas na dłuższą rozmowę niż zwykłe "co tam?" czy "ile razy powiedziałaś dzisiaj Potrójny Dziad? Czy Ciężki Krok znowu usiadł swoim ogromnym tyłkiem na twoje łapy?" (bez obrażania mentorów, obaj spełniali swoje zadanie). Plotkowały razem, śmiały się, rozmawiały o Kolczastej Skórze, z którym nawiązały przyjaźń.
Wszystko zepsuł zwykły szczur. Zapchlony. Oby nie przeniósł na liliową jakiegoś choróbska. Drgnęła na myśl ostrych i krzywych zębów gryzonia. Fuj, ochydne, brudne i na dodatek niefunkcjonalne. Jak można żyć z takimi siekaczami? Bardziej opłaca się mieć kły. Piękne, dumne, wspaniałe i czyste, jak u Pierzastej Łapy.
- Halooooo! Słyszysz mnie? Halooooo. - Uczennica wojownika usłyszała głośne nawoływania przyszłej medyczki, tuż nad swoim uchem. Skrzywiła się, odpychając lekko ogonem pointkę.
- Auuuu, zamyśliłam się - skrzywiła się. W jej uszach bębniał szum, przez który pokiwała kilka razy głową. - Wiem, wiem. Będę tu spać. Nie przeszkadza mi to. Ten twój Potrójny Dziad dba tu o czystość. Wolę przespać tu noc niż ponownie w żłobku. Te nowe kocięta tak brudzą, że to się w głowie nie mieści - marudziła Pierzasta Łapa, przy okazji czyszcząc poduszeczki.
Fasolkowa Łapa przewróciła oczami.
- Nie przesadzaj. W żłobku też jest czysto - powiedziała morskooka, krzątając się przy siostrze.
- Za naszych księżyców było znacznie czyściej. Pamiętam to...
-... ponieważ tam sprzątałaś? - dokończyła Fasolkowa Łapa.
- W rzeczy samej... Następnym razem idziemy w inne miejsce na zbieranie ziół. Z dala od tych parszywch szczurów i innych gryzących stworów - miauknęła z obrzydzeniem liliowa uczennica wojownika.
Pierzasta Łapa spędziła noc w legowisku medyków. Nie narzekała, została przyjęta naprawdę ciepło przez siostrę. Cieszyła się, że ją miała. Żałowała, iż z Kaczą Łapą nie posiada takiej relacji. Kochała rodzinę, chociaż czasami wydawała jej się zbyt idealna, żeby była prawdziwa.
kilka dni po zgromadzeniu
Pierzasta Łapa wróciła z trenignu z kolejną porcją wiedzy. Od kilku dni martwiła się stanem Fasolkowej Łapy. Na zgromadzeniu działy się bardzo dziwne rzeczy. Liderzy stracili życia. Wydarzenia ze spotkania kotów ze wszystkich klanów podczas pełni przyprawiły liliową o strach. Wystarczy zdrada któregoś z kotów, aby klan gwiazd zemści się na najważniejszych kocurach czy kotkach z każdego stada. Martwiła się o Iglastą Gwiazdę, który bardzo pomagał córkom w ich rozwoju i nauce. Obawiała się też o stan psychiczny morskookiej uczennicy medyka, ponieważ z nią również nie działo się najlepiej.
Nie zapomni tego zgromadzenia do końca życia. Nie chciała przez to iść na kolejne, chociaż ostatecznie i tak by poszła przez szacunek względem ojca, Iglastej Gwiazdy.
Poszła do legowiska medyków i od wejścia rzuciła zwykłe: "Wchodzę!". Potrójny Krok przyzwyczaił się, że raz na jakiś czas Piórko odwiedzała jego uczennicę. On ignorował ją, ona jego, proste.
Pointka segregowała zioła. Pozornie wydawała się zdrowa i nieposzkodowana. Wyglądała na taką samą zapracowaną i optymistyczną kotkę, lecz Pierzasta Łapa zauważyła w jej oczach zagubienie. Zresztą morskooka poruszała łapami znacznie wolniej niż zwykle.
- Hej... Martwię się o ciebie. Czy wszystko dobrze? Czy... Gwiezdni nie zrobili ci krzywdy? - pytała się liliowa siostry. Bała się odpowiedzi, martwiąc się o bliską sobie osobę.
<Fasolkowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz