Melonik dzielnie maszerował przed siebie, stawiając powoli łapkę za łapką, wciąż uważając, żeby nigdzie nimi nie zahaczyć i nie zaorać pyskiem w zieloną, jednak wysuszającą się trawę. Nie interesowało go teraz, jak zmieniają się pory roku, jak latają biedronki i inne owady, czy jak spacerują mrówki po ziemi. Owszem, może i aktualna pogoda była ładna - słoneczko grzało jego kremowy grzbiecik w przyjemny sposób, kępki trawy łaskotały poduszeczki jego łap, a letni wietrzyk przynosił mu pod nosek ładne zapachy, śmiesznie drażniąc jego delikatny nosek. I chociaż to wszystko dawało mu przyjemność, i to niemałą, to teraz skoncentrowany był na jednej z tych rzeczy. Jego zmyśle węchu i woniach, jakie do niego przylatywały. Kiedyś podsłuchując Melodyjkę udało mu się podłapać, że żeby coś upolować, musiałeś używać nosa. Więc to robił. Wąchał powietrze, wciągając coraz więcej mieszanych zapachów. Docierała do niego woń suchego piasku, rozdrapanej kory drzewa, mchu pod łapami, świeżych liści i w końcu najważniejsza i najbardziej wyczekiwana - jakiegoś mięska. Zastrzygł uszami, szukając dźwięków, jakie mogło wydać. Może jakieś piski? Albo szuranie o ziemię? Melon dreptał w szybkim tempie w stronę źródła zapaszku, który tak przyjemnie drażnił jego nos i prowadził coraz bliżej siebie. Zanim jednak dotarł do prawdopodobnie myszki czy jakiegoś innego gryzonia, uznał, że trzeba zawiadomić resztę ekipy. Podreptał do sióstr w taki sposób, żeby nie stracić woni przyszłego pożywienia.
— Ryjówka! Mucha! — zawołał jak najciszej mógł jednak na tyle głośno, by przyczajone w krzakach siostry go usłyszały. — Znalazłem!
— Dobra! Idziemy! — miauknęła entuzjastycznie uradowana Muszka.
Trójka kociaków poszła za tropem i niedługo dotarli do małej myszy, siedzącej gdzieś przy kamieniu i czyszczącej pyszczek. Dzieciaki przyczaiły się znowu za drzewem, by obmyślić strategię. Szybko uzgodnili, że Ryjówka zaatakuje pierwsza, a jeśli się jej nie uda - Mucha jej pomoże. Plan idealny! Maluchy zgrabnie wzięły się za wykonanie i tym razem na szczęście obyło się bez kłótni. Byli zbyt skupieni na celu, żeby teraz przerywać!
— Idę! — oznajmiła szylkreta, wyskakując na przyszłą ofiarę. Melonik obserwował to wszystko z szeroko otwartymi oczami i niedomkniętym pyszczkiem. Jego siostry były takie czadowe! Oczywiście, nie tak jak on, ale były sto razy lepsze niż głupi rodzice! Kocurek w ukryciu mógł teraz im jedynie kibicować. Nie chciał przeszkadzać im po tym, jak w krótkim, okropnym wyścigu uświadomiły mu, że jest troszkę wolniejszy niż one. Ale tylko troszkę! Kremowy kociak przebierał nogami niecierpliwie, mając nadzieję, że siostrom uda się złapać tego małego gryzonia. Był głodny, co dosyć głośno oznajmiał jego jasny brzuszek. Gdy usłyszał pisk myszy, nastawił zaciekawiony uszu.
— I co?! Macie? — zawołał, wychodząc zza pnia. Nie potrzebował usłyszeć odpowiedzi od sióstr, gdyż jego oczom ukazał się naprawdę radujący widok. Kotki złapały mysz! Czyli podglądanie rodziców na polowaniu jakiś czas temu się opłaciło! Idealnym uczczeniem tego zwycięstwa było spałaszowane piszczki zaraz na miejscu. Równo się najpierw podzielili zwierzątkiem, a potem Melon szybko zabrał się do jedzenia. Smakowała tak dobrze! Dużo lepiej, niż cokolwiek, co przynosili im rodzice. Może gdyby nauczyli się wszyscy lepiej polować, to mogliby zostawić głupich starych i radzić sobie sami? Może wtedy wszystko smakowało by lepiej?
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz