Tej nocy Fasolka nie śniła o niczym. Chociaż może coś pojawiło się w jej głowie, jednak po obudzeniu nie miała tego pamiętać. Jedyne, na co jej pamięć pozwoli to ciemność, bezgwiezdna otchłań przypominająca nocne niebo. Jeszcze chwilę mogła czuć się bezpieczna, dryfując gdzieś po bezbrzeżnych polach jej świadomości. Gdyby tylko wiedziała, co zaraz miało się wydarzyć, doceniła by każde uderzenie serca w tym miejscu. Kotka miała szczęście, że już dawno przyzwyczaiła się do woni ziół jaka unosiła się w legowisku medyków i że jej nos wyłapywał najdrobniejsze zapachy. Dziwna, obca woń właśnie obiła się o jego wnętrze, alarmując w mairę spokojnie śpiącą kotkę. Słysząc trzask gałązek pod czyimiś łapami, Fasolka szybko wyrwała się ze snu, unosząc ostro głowę.
Patrol? Nie, przecież ostatni dawno wrócił.
Ktoś wracał z nocnego polowania lub spaceru? Nie skradałby się pod osłoną nocy i na pewno nie przyniósłby ze sobą obcego zapachu… Fasolka otworzyła szerzej oczy, łącząc fakty w najbardziej prawdopodobny scenariusz. Zerwała się na równe łapy, jeżąc futro i wysuwajac pazury. Nagle, ze środka pogrążonego w nienaturalnej ciszy obozu dobiegł ją złowieszczy rechot wypływający z pyska obcego kota. W tych paru uderzeniach serca zdążyła cicho obudzić Potrójny Krok, który najpierw zaskoczony i niezadowolony z pobudki, słysząc co się dzieje stanął prędko na swoich trzech łapach. Nasłuchiwali jeszcze chwilę, mając nadzieję, że ktoś robi sobie żarty, jednak zaraz potem w całym obozie rozległy się wrzaski mordowanych i rannych kotów, a zaraz po dźwiękach dopłynął do nich najgorszy zapach, a jednak tak dobrze znany - zapach krwi, strachu i śmierci. Fasolka na początku skuliła się, jednak zaraz oprzytomniała. Musiała im pomóc! Kotka odwróciła się, chwyciła największą z pajęczyn i chciała gnać na pole walki by ratować rodzinę i przyjaciół. Miała nadzieję, że jej mentor zrobi to samo, jednak ten nie wziął z legowiska nic i niemalże od razu wybiegł z legowiska medyków z wrzaskiem i prawie by mu się udało, gdyby nie czarna sylwetka która w mgnieniu oka pojawiła się w wejściu, szczerząc białe kły i łypiąc na przerażonych medyków brązowymi ślepiami. Oboje zastygli, słysząc syk zagradzającego im drogę kocura.
— Nigdzie nie idziecie, leczące ścierwa. — zacharczał niskim głosem kocur, a w jego głosie można było usłyszeć jawną groźbę. — Wiem, że oprócz żarcia ziół nic nie umiecie, więc— szybki ruch pazurów Fasolkowej Łapy przejeżdżających po już i tak szpetnej mordzie napastnika skutecznie go uciszył. Przynajmniej na ten moment. Korzystając z chwili osłupienia, wymknęła się bokiem i nim zdążyła zajrzeć za siebie w poszukiwaniu Trójki, ten już biegł, jednak nie na pomoc Wilczakom, a z wrzaskiem w stronę najbliższego wyjścia z obozu. Fasolkowa Łapa osłupiała, słysząc jego skrzekliwy głos drący w niebogłosy "Ja nie chcę umierać!" i widząc jego liliowa kitę znikającą w krzakach wilczej jagody. Fasolka w pierwszej chwili nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła, aż w końcu pomyślała tylko jedno. ZASRANY TCHÓRZ. JAK MÓGŁ ICH TERAZ ZOSTAWIĆ?! TERAZ, GDY POTRZEBOWALI KAŻDEJ ZDROWEJ ŁAPY DO POMOCY, NAWET JEŚLI TO LISIE ŁAJNO MIAŁO ICH TYLKO TRZY. Jednak teraz nie miała czasu przeklinać mentora, do którego resztki szacunku uciekały gdzieś razem z nim. Musiała się zająć rannymi. Nim zdążyła jednak wybiec i szukać pierwszych ofiar, poczuła palący ból tylnej łapy. Gdy przerażona i zszokowana odwróciła głowę, zobaczyła tego samego kocura, który przedtem stanął im na drodze. Tym razem jednak z paskudną raną na pysku, którą zrobiła mu Fasolka, broczyłącą krwią. Chociaż mało prawodpodobne było, że ten sam atak zadziała znowu, kota w panice nie mogła wymyślić nic innego. Pazurami wte i we wte rozdzierała skórę na pysku napastnika, próbując chociaż trochę oswobodzić uścisk jego zębów na nodze. Jednak ten był coraz mocniejszy, a czarny nie miał zamiaru puszczać. Niedługo potem przyciągnął śmiertelnie przerażoną sytuacją kotkę pod siebie i brutalnie postawił na jej głowie ciężką łapę, powoli wysuwajac wpijajace się w jej skórę na mordce pazury. Rany przynosiły coraz to więcej bólu, jednak przez zastrzyk adrenaliny, która teraz krążyła w jej żyłach, kotka niewiele z niego odczuwała. Fasolka czuła, jak z jej rany na nodze wypływa krew niewielkim strumyczkiem, a na jej pysk spada czerwona ciecz pomieszana z ślina i potem trzymającego ją napastnika. Fasolkowa Łapa była pewna, że to już jej koniec, gdy nagle, zamiast przegryzających jej delikatny kark szczęk usłyszała głos tego samego osobnika, który wcześniej się śmiał na środku obozu.
— WASZ LIDER NIE ŻYJE! PRZEGRALIŚCIE!
Fasolka zadrżała, słysząc jego słowa. Z jej oczu zaczęły się toczyć fale łez, zaraz po tym, jak spadła jej maska szoku. Nie… to nie mogła być prawda… a nawet jeśli, jej ojciec ma jeszcze 5, może 6 żyć! Musiał wstać i pokonać tego kota!
— PRZYSIĘGNIJCIE MI WIERNOŚĆ, A MOŻE DARUJĘ WAM ŻYCIE!
Fasolka próbowała w myślach dodać sobie otuchy, jednak nie starczyło jej na tyle, żeby spojrzeć w górę. Cholernie bała się widoku, który miała zaraz zobaczyć. Nie mogła przyjąć do wiadomości, że jej klan - dom, w którym się urodziła, dorastała, uczyła właśnie rozpadał sięna jej oczach, a ona… leżała pod nogami wroga, kuląc się ze strachu, szoku i grozy. Łykając łzy i frustrację usilnie próbowała ostatnimi siłami wyszamotać się z uścisku silnego kocura, jednak ten z każdą próbą wbijał swoje szpony głębiej w jej już i tak krwawiący pysk. Napastnik nie miał zamiaru jej odpuszczać i najwidoczniej czując jej strach, spięte mięśnie i głowę próbującą się schować między łapami postanowił jeszcze bardziej dopiec kotce. Złapał ją za ucho i zdejmując łapę, pociągnął w górę, zmuszając uczennicę do spojrzenia na zastraszający widok. Przed nią malował się rozmazany grzbiet gawry, na którym w ciemności mogła dostrzec cztery sylwetki. Dopiero jak słońce zaczęło wschodzić, oświetlając oblany szkarłatem obóz Klanu Wilka mogła dokładniej zobaczyć co się działo. Czarny jak smoła kocur z białymi plamkami stał na ciele jej ojca, w którego mętnych oczach odbijała się jedynie śmierć. Obok bura kotka trzymała przerażoną Owocową Pogoń, ze strachu nie zdolna się nawet ruszyć. Nad nimi nieboskłon mienił się barwą krwi, a pod jaskinia walały się trupy i ranne koty, pilnowane przez resztę zdobywców upadającego na oczach Fasolkowej Łapy Klanu Wilka.
Nie widziała nic więcej oprócz tego potwornego widoku. Nie miała siły i odwagi się rozglądać dalej.
— Klan wilka przestał istnieć. — warknął czarno-biały kocur. — Od dzisiaj jesteście moi.
I gdzie teraz był Klan Gwiazdy pokazujący swoją potęgę, gdy naprawdę tego potrzebowali?
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz