Chodził po drzewach, ćwicząc równowagę. Raz pokusił się o doskoczenie na inną gałąź. Zachwiała się nieco, ale utrzymała nacisk. Coraz bardziej podobało mu się ryzyko. Zwłaszcza, gdy jego skoki sprawiały, że z drzew spadały jabłka, które uderzały przechodzące koty. Tak... Napawał się tym iście wybornie.
- Czermieńkuuu! - Usłyszał.
Skrzywił się, szukając jakiejś drogi ucieczki. Jedyne co teraz chciał to, by brat się do niego znów przylepił i zaczął chodzić jak cień. Miał nadzieję, że skoro są w domu, to zacznie dręczyć innych, a jemu da spokój. Marzenia.
- Widzę twój ogon! Bawimy się w chowanego?
- Nie! - warknął. - Idź poszukaj mamusi! - Spiął się wyżej.
- Ale mamusia nie żyję! Hej! Czekaj! - O zgrozo, rudy już zaczął się wspinać w jego stronę.
- Czy nie rozumiesz słów, odwal się? Nie jesteś godzien przebywania w mojej obecności, rudy kłaku - warknął.
Zatrzymał się nagle, pojmując co zrobił. Wykorzystał tekst, którym zawsze rzucała na prawo i lewo Nornica! Już tak nią przesiąkł? Warknął pod nosem i przeskoczył na inną, grubszą gałąź. Obejrzał się za siebie i zobaczył, że brat już się szykuje do skoku. To była jego szansa. Szybko zszedł w dół i ruszył pędem przez teren.
- Hej! Czekaj na mnie! - zawołał uradowany rudzielec.
Pewnie myślał, że się z nim bawił. Mysi móżdżek... Szybko wspiął się na inne drzewo i obserwował jak kocur przebiega, rozglądając się za nim. Zaczął węszyć, co okazało się zgubne, ponieważ dotarł pod jego drzewo.
- Wiem, że tam jesteś! - zawołał.
Czermień chwycił jabłko w pysk i odgryzł jego końcówkę. Owoc spadł w dół, chybiając celu. No cię proszę!
- Ej! Czy ty rzucasz we mnie jabłkami?!
Nie odpowiedział, tylko ponowił obgryzanie pocisku. Tym razem Szkarłat dostał, prawie... Gdyby tylko nie uskoczył...
- Jeśli chcesz się na coś przydać, upoluj mi mysz - powiedział obserwując rudego zza liści.
Czuł pewną satysfakcję widząc jak ten kręci głową, szukając go w tym gąszczu. Był ukryty, niewidzialny... Mógł z łatwością zaatakować. Czuł tą przewagę w łapach.
- Czemu miałbym to zrobić? - zapytał wojownik.
- Bo lubisz mnie zadowalać. A ja jestem głodny. Idź. - rozkazał, uśmiechając się w perfidny sposób.
Szkoda tylko, że brat tego nie mógł dostrzec.
<Szkarłat?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz