*Dobra, skip do wiosny*
Brzoskwinka powoli wyszła spod krzaków, gdzie obecnie spała. Pszczółka kazała jej siedzieć tam, dopóki nie wyzdrowieje. Tak, skręcona noga wciąż jej dokuczała. Jak na ironię, musiała wyjść akurat w tym samym momencie co naburmuszoną Cicha. Matka ostatnio zakazała jej wychodzenia ze żłobka, aż do pory nowych liści, która nastała. Do tego czasu starsza wciąż wściekała się na nią. Bo to ona spowodowała ten problem. Tia. Akurat Cicha nie miała całkowitej racji. Ale nie mogła mówić tego wprost, chciała załagodzić sytuację, a nie zaognić. Truchtając, podbiegła do siostry. Całe szczęście, nie dokuczał jej ból w nodze, właśnie ustał i mogła cieszyć się powrotem do żłobka. Lecz będzie wspominać to, jak ględziła u kremowej medyczki. Gdy tamta chciała mieć święty spokój, zawsze chciała się czegoś dowiedzieć. Nie robiła tego specjalnie... No ale wyszło jak wyszło. Pamiętała sytuację, gdy zapytała się Pszczółki wprost:
- Pszc-c-czółko, czy będę mogła być twoją uczennicą?
Lub.
- Mnie tak interesują ziółka, może bym została tu na dłużej...
- Czemu mnie nie chcesz tu? Pomogę, a ty mnie czegoś nauczysz - mówiła, lecz zawsze spotykał ją otwarty protest. Medyczka narzekała, że Wschód jej wystarczająco pomaga, Śliwka już by się bardziej nadawała lub, że jest zbyt nerwowa. A to już nie było taką prawdą. Stała się spokojniejsza. Ot tak. Chyba nudy jej to zrobiły. Po chwili otrząsnęła się że wspomnień. Siostra z bliska nie sprawiała wrażenia marudnej. Tylko istnie rozwścieczonej.
- Cześć - powiedziała, gapiąc się na nią bez strachu, który skrywała gdzieś głęboko w sobie. Cicha tylko prychnęła i się obróciła.
- Ej, przepraszam już po raz chyba setny.
Kotka nic z sobie z tego nie robiła. Znowu fuknęła. Brzoskwinka zawsze starała się poprawić relację pomiędzy siostrą, ale nigdy jej nie wychodziło.
- Wiem, że jesteś zła, ale mnie też się ostatnio dostało i za skręcenie nogi, i za zachęcenie Mirabelka do zjedzenia tej zepsutej wrony. Bolał go potem brzuch chyba z ćwierć księżyca! - miauknęła. Nigdy nie lubiła brata. Był najmłodszy, a zachowywał się jak jakiś król świata, który musiał się zajmować rodzeństwem. Ech. Głupek. Cicha jednak nie zdawała się być choć troszkę mniej zdenerwowana.
- Chodź, przejdziemy się po Owocowym Lesie. - machnęła ogonem. Siostra niechętnie potruchtała za nią, ale już po chwili wystrzeliła do przodu. Wprost na Myszołowa. Miała już krzyknąć by się przesunęła, lecz... ich ojciec nic sobie nie zrobił z tego, że kotka wyhamowała z impetem przy jego boku. Podbiegła do Cichej. Czarny zaśmiał się cicho i osunął na bok, a dwie szylkretki dalej zwiedzały obóz.
*Po śmierci Myszołowa (oto następny znicz [*])*
Kilka dni minęło od śmierci ich ojca. Ponury nastrój był nie do zniesienia. Jej rodzeństwo przeżyło to mocno, ale chyba najbardziej Śliwka. Popłakiwała co chwilę. Ona sama kochała tatę... No można tak powiedzieć. Często zachowywał się baardzo dziwnie. Za to był odważny, szlachetny i najmocniejszy ze wszystkich rebeliantów. Tak przynajmniej myślała. Dymny zdechł, Leszczyna ryczy. Cicha jak zawsze znów chciała się wymknąć. Śliwka i Mirabelek leżeli razem i spali. Niby wszystko się zmieniło, a tak wiele zostało tego samego w ich codziennym życiu. W końcu musiała wyjść z tego dziwnego miejsca. Nie znosiła towarzystwa Żuka i Trzmiela. Jedynie Stokrotka była jako tako fajna. Ale jej nie było. Znikła... Chyba. Powoli ruszyła w stronę wyjścia. Ich drzewko zakwitło już dawno, więc było przy nim dosyć niebezpiecznie, bo owoce powoli spadały jak liście na porę nagich drzew. Raz dostała w główkę, ale nauczyła się wymijać kolorowe pociski. Dawni członkowie Klanu Lisa wciąż o to narzekali. Cóż. Musieli się nauczyć. Po chwili przerwała rozmyślania, widząc siostrę leżącą na trawie. Nawet nie chciała się pytać czemu to robiła, tylko podeszła. Musiała się wyżalić.
- Cicha, wież co? Chyba nie ma tu dla mnie miejsca. Tata umarł, a był taki silny... To jak ja sobie poradzę. Chyba... Chyba... Będę musiała stąd odejść.
<Cicha? Sry że tak późno (to się tyczy wszystkich co czekają na odpis ^^), ale chwilowo mam wakacje z rodziną>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz