Księżycowa Łapa nienawidził patroli, musiał wstać z wygodnego legowiska i znosić nie tylko towarzystwo swojego mentora, ale również innych kotów. Ale dzisiejszego patrolu Księżycowa Łapa chyba najbardziej nienawidził, oprócz Skocznego Kroku musiał znosić Muchomorowe Serce oraz Makową Łapę. Czyli miał w swoim składzie kocury, które zachowywały się jak najbardziej żałośnie w klanie według niego, chociaż jakby się tak zastanowić to pewnie by mógł znaleźć gorsze jeszcze od nich koty. No, ale wracając do jego towarzyszy, to pierwszy był jak taki dzieciak co próbował być super, drugi który nie umiał wychować swoich bachorów na kogoś kogo można tolerować no i ostatni z nich, wielki syn lidera, który był gorszy niż jego siostra. Naprawdę najchętniej by ich wszystkich zabił, ale na razie musiał się zachowywać jak na grzecznego ucznia przystało. Może dlatego podczas niego wlókł się jak jakiś żółw zastanawiając się co będzie robić dziś na treningu z Sową. Po jakimś czasie z jego rozmyślań wyrwał go głos Muchomorowego Serca.
— Co tu robisz? — zapytał najstarszy kocur z grupy. Księżycowa Łapa na początku zbytnio nie zwracał uwagi do kogo to mówi, ale wreszcie podniósł swój wzrok jak się okazało, to pytanie było skierowane do jakieś małej rudej kulki, która patrzyła na syna Czereśni, a potem zemdlała.
— No na pewno ci odpowie w takim stanie geniuszu. Trzeba to zabrać do obozu, może jeszcze nie jest trupem i się przyda — mruknął czarno-biały kocurek i złapał za kark kocurka, by ruszyć do obozu.
Na miejscu odłożył malucha do żłobka pod opiekę Wschodzącej Fali i udał się do jej partnera, by to wszystko wyjaśnić. Na szczęście Potokowa Gwiazda zrozumiał wszystko i pozwolił kolejnej przybłędę zostać w Klanie Klifu, tak jak kilka księżyców temu pozwolił zostać Księżycowej Łapie. A właśnie co do Księżycowej Łapy, gdy usłyszał zgodę na to, by maluch tu został chyba po raz pierwszy odkąd tu mieszkał uśmiechnął się naprawdę szczerze przy kimś, kto nie był Lśniącym Słońcem i zadowolony wrócił do żłobka gdzie spędził cały dzień i noc pilnując rudego malucha.
~*~
Od tych wydarzeń minęło kilka księżyców i Lisek zaczął traktować Księżycową Łapę jak swojego ojca, na początku czarno-biały kocur czuł się dziwnie, jak słyszał od tej małej kulki wciąż tato i tato, ale jakoś nie miał serca mu tego wszystkiego wyjaśnić i zabronić tak mówić do siebie. Chociaż Księżycowa Łapa jakoś nie mógł zrozumieć swojego zachowania, dlaczego dla tego małego kocurka miał tyle życzliwości i cierpliwości, ale w końcu nadszedł ten dzień, gdy zrozumiał, że po prostu go pokochał i naprawdę Lisek został jego synem. Dlatego zawsze po treningu przychodził do kociarni i spędzał czas z maluchem, a gdy ten mógł już wychodzić, chętnie uczył go jak dokuczać Skocznemu Krokowi. I w sumie tak mijały im na zabawie kolejne księżyce, dopóki Księżycowa Łapa nie został Księżycowym Pyłem i dostał na swojego ucznia właśnie Liska, wtedy zaczęły się treningi, chociaż Księżyc uczył swojego podopiecznego rzeczy, które zbytnio pewnie nie spodobały się klanowi, na przykład takich, że Klan Gwiazd to banda idiotów i Lisa Łapa nie powinien się nimi przejmować tylko robić to co chce.
~*~
Księżycowy Pył nie mógł się nadziwić jak szybko mija czas, w końcu jeszcze niedawno jego synek był małym grzylem, który bawił się w berka, a teraz to już prawie dorosły uczeń, który niedługo miał stać się wojownikiem. Może dlatego wciąż go traktował jak małego dzieciaka i chciał go chronić, szczególnie przed Klanem Burzy. Nie mógł pozwolić, by zabrali Lisią Łapę do nich, w końcu jego dom już nie był przy nich, tylko w Klanie Klifu. Dlatego Księżycowy Pył doskonale wiedział, że jeśli kiedykolwiek nadejdzie sytuacja, że Burzowicze wejdą na ich teren po rudzielca, on się ich wszystkich pozbędzie nawet jakby sam musiał zginąc.
Może dlatego niechętnie chciał mówić Lisiej Łapie o słowach tej uczennicy, ale w końcu obiecał, więc postanowił to spełnić, ona wydawała się nawet w porządku i na pewno chciała dobrze dla Liska.
Dlatego pewnego dnia zamiast zwykłego treningu, wziął swojego ucznia nad klif.
— Lisku...Lisku chciałbym z tobą porozmawiać...— mruknął, patrząc się na wodę, by nie pokazać swojemu podopiecznemu, że właśnie w tej chwili w jego oczach widać było zawahanie i lekki smutek.
— Huh? O co chodzi tato?
— Jak wiesz byłem ostatnio na zgromadzeniu...
— No tak po nim są wszyscy na mnie tak dziwnie patrzą, jak idioci!
— Bo są idiotami — oznajmił Księżycowy Pył z delikatnym uśmiechem, by po chwili westchnąć.
— Ale...Ale to nie jest na razie ważne. Widzisz na tym zgromadzeniu spotkałem kotkę, nazywała się chyba Pylista Łapa, kazała mi przekazać, że jest z ciebie bardzo dumna — szepnął starszy z kocurów i wreszcie zerknął na młodzika.
<Lisku?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz