Kotka obserwowała jak grupa kotów wychodzi z obozu. Wschodząca Fala wymieniła ostatni czuły gest z partnerem i swoimi dziećmi po czym cały orszak ruszył na zebranie. Wiatr cicho szmerał w gałęziach napawając ją dziwnym niepokojem. Nie był typowy, cichutki i kojący, bardziej rwący i zwiastujący jakieś niebezpieczeństwo. Na dworze robiło się co raz chłodniej przez co Głuszcowa Łapa miała ochotę już wracać. Spojrzała na dwójkę kociaków rzucających się po kolorowych liściach, nie zważających na ciężkie warunki pogodowe jakie zaczęły się pokazywać. Terminatorka miauknęła imitując dźwięk skowronka. Ta ten znak jej pociechy poderwały się z ziemi biegnąc do mamusi ile sił miały w łapkach. Chłopcy od razu wbiegli do żłobka przepychając się w przejściu. Oczywiście, silny Baranek wygrał gramoląc się pierwszy do ciepłej jaskini. Głuszcowa Łapa spojrzała na nich z miłością po czym lekko przygasła przypominając sobie ostatnią rozmowę z liderem. ,,Opuszczam ich...ale przecież nie na zawsze, uspokój się! Będziesz ich odwiedzała, idiotko. Po prostu, wracasz do swoich prawdziwych obowiązków" skarciła się i z zaciętą miną wkroczyła do żłobka.
Leżąc na ciepłym mchu rozmyślała póki ktoś jej nie przeszkodził. Kotka obejrzała się na bok i dostrzegła swoją matkę, Żądlący Język. Starsza wojowniczka wzięła głęboki oddech patrząc na swoje wnuki. Jej wzrok zdradzał wszystko, była niezwykle dumna.
- Mogę?- zapytała i poklepała miejsce obok córki łapą. Głuszka zgodziła się kiwnięciem głowy. Starsza kotka położyła się łapą lekko muskając jaśniutkie futerka.
- Co cię tu sprowadza?- zapytała bez ogródek królowa poruszając nerwowo ogonem. Jej relacje z matką pogorszyły się drastycznie od czasu gdy urodziła. Jej rodzice prawie jej nie odwiedzali, dobrze wiedziała, że jej nienawidzą. Ale tak nie było. Prawda była znacznie prostsza: nie mogli patrzeć na swoją córkę i na jej dzieci ponieważ dobrze wiedzieli jak okropnie zawiedli jako rodzice, nie broniąc swojego dziecka przed niebezpieczeństwem świata. Czuli się winni.
- Przyszłam zapytać jak się masz...słyszałam chcesz wrócić do treningu.
- Tak...najwyższa pora. Dziećmi ma się zająć Wschodząca Fala. Trochę mi szkoda znowu ją uziemiać, ale nie mam wyboru- mruknęła Głuszcowa Łapa przysłaniając ogonem puszyste kulki- a jak siostry?
- Bardzo dobrze, Jaszczurka została wojowniczką. Jesteśmy z niej tacy dumni- zamruczała Żądlący Język poruszając wąsami. To był błąd. Wiadomość o mianowaniu jej siostry zbiła Głuszkę z łap. Czyli została tylko ona...ona jedyna z rodziny bez ukończonego treningu. Wściekłość wybuchła w niej z ogromną siłą. Królowa musiała powstrzymać krzyk który cisnął się w jej gardle, nie mogła pozwolić mu wyjść. Miała dość tego, że wszystko wszystkim wychodziło, że to ona zawsze dostawała co najgorsze od życia. Próbując się opanować wysyczała przez zęby:
- Wyjdź.
Chłód z jakim powiedziała to słowo przeszył serce Żądlącego Języka. Kotka w końcu zrozumiała co czuła jej córka. Jak wielką nienawiść do siebie i ich żywiła. W końcu zrozumiała. Kompletnie zdezorientowana i rozbita chciała coś powiedzieć, pocieszyć swoje dziecko, dać nadzieję, że teraz się poprawią. Jednak ponowne spojrzenie na swoje wnuki dało jej do zrozumienia, że najlepsza będzie prawda.
- Głuszko, kochanie...przepraszam, że jestem taką paskudną matką. Ale ja...nie mogę. Czuje się tak okropnie z faktem, że masz potomstwo, że nie zrobiłam niczego aby cię przestrzec...
- Zrobiłaś, trochę za późno- parsknęła kotka uderzając mocno ogonem- wydaje ci się, że wszystko jest ok, że daje sobie radę fantastycznie. Nie, jest okropnie! Jestem młoda, spieprzyłam sobie całe życie, wszyscy mnie nienawidzą, a ci których coś obchodzę, użalają się nad moim losem traktując mnie jak pokrzywdzone dziecko. Do tego, już nigdy nie...- tutaj zatrzymała się w ostatniej chwili chcąc wykrzyczeć ,,nigdy nie zobaczę tego parszywego śmiecia, ojca moich dzieci" ale powstrzymała się- myślicie cały czas o sobie, jak wam jest ciężko. A co ze mną? Wspiera mnie tylko Wschodząca Fala i okazjonalnie Potokowa Gwiazda. Zachowują się jak moi rodzice, bo moi rodzice nie potrafią przyjść, posadzić tyłka na ziemi i zapytać jak się mam bez rzucania mi pełnych wyrzutów i boleści spojrzeń!
Po raz pierwszy w życiu Głuszcowa Łapa wybuchła. Poziom wściekłości przekroczył wszelkie normy, musiała z siebie to wyrzucić. Żądlący Język zamarła a do jej oczu napłynęły łzy. Chciała płakać, jak nigdy dotąd. Czuła się okropnie, co gorsza, wszystko o co została oskarżona było prawdą. Mogła jedynie załamać łapy i prosić.
- Wybacz mi kochanie...proszę.
- Pomyślę mamo. Pomyślę.
Po tej rozmowie szylkretka przytuliła swoją córkę i opuściła żłobek. Z oczu terminatorki nie wypłynęła ani jedna łza. Jej serce skamieniało. Nie miało siły już na smutek i rozpacz, więc okryło się grubą warstwą pyłu i głazów. Głuszcowa Łapa była inną kotką. Przynajmniej tak się jej zdawało.
Około ranka, kiedy na niebie pojawiała się jutrzenka, do obozu wróciła ekspedycja z zebrania. Gdy tylko pozostali wojownicy zobaczyli zmasakrowane koty oblepione pyłem, z czerwonymi oczami, zrozumieli, że coś strasznego się stało. Na przedzie kroczył Potokowa Gwiazda podtrzymywany przez swojego syna. Kulał lekko na jedną łapę a jego oczy przepełnione były smutkiem, zwątpieniem i zmęczeniem. Niemal od razu u jego boku pojawiła się kochająca partnerka pytając o to co się stało. Jednak lider był zbyt osłabiony aby powiedzieć cokolwiek. Wskazał pyskiem na Liliową Sadzawkę. Kotka opowiedziała wszystko dokładnie ze szczegółami. Podczas jej opowieści Lisia Łapa i Jaszczurczy Język położyli bezwładne, nadpalone ciało Klonowej Sadzawki na środku. Bliskie jej koty zebrały się obok żegnając przyjaciółkę. Para niebieskich ślepi błysnęła w przejściu do żłobka. Była to Głuszcowa Łapa. Ze spokojem obserwowała przerażone koty i słuchała opowieści swej kuzynki. Chudy ogon szylkretki chodził powoli oddalając się i przybliżając. Terminatorka utkwiła oczy w martwym ciele swojej mentorki. Lekkie ukłucie smutku zagościło w jej sercu, po za tym nic innego.
- I teraz ty jesteś martwa- zadrwiła sucho przypominając sobie wszystkie momenty w których Klonowa Sadzawka rzucała ją na ziemię krzycząc głośno ,,nie żyjesz"- a ja stoję.
Deszcz dalej uderzał o ziemię tworząc wielce żałobną nutę. Przygrywał mu wiatr porywając do tańca gałęzie które wywijały kółka w jakże smutnych pląsach.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz