<PERSPEKTYWA WALKI Z OPKA CIERNISTEJ>
Żałował. Naprawdę żałował że wziął udział w tym patrolu, patrząc z perspektywy czasu. W sumie mógł wymyślić wiele. Ale to był on. On, słaby terminator, który był takim nieudacznikiem, że nawet jego młodsza koleżanka była od niego lepsza.
Taka prawda, która uderzyła go w pysk praktycznie... praktycznie w każdym momencie jego życia. Może Żmija miała racje? Może powinien pójść na tego cholernego medyka? Tylko że.. w tamtym momencie uczyła się na niego Łezka. Mimo iż kotka przeniosła się na ścieżkę wojownika, on nie potrafił powiedzieć swojemu mentorowi, że wolałby być medykiem. Rozżarzony Popiół pokładał w nim nadzieje, chciał go uczyć i zrobić z niego wojownika tak świetnego jak jego partnerka czy Srebrne Poroże, który mimo swojego charakteru był dobrym wojownikiem. Każdy był lepszym wojownikiem od niego.
On nawet czuł niechęć do swoich łap, gdy miał zacisnąć pazury i zabić jakieś zwierzę! Nawet jeśli miało to zapewnić współklanowiczom pełen żołądek. Ale przyzwyczajał się. Tak. Więc chyba będzie mógł się przyzwyczaić do bycia wojownikiem. Bo przecież nie będzie uczniem całe życie. Jagodowa Gwiazda na to nie pozwoli, bo prędzej go wywali z klanu jak da mu żyć jako wieczny terminator.
Zacisnął powieki i pokręcił głową, wlepiając wzrok w idących przed nim kotów. Na przodzie pochodu szedł Wrzosowy Kieł, zaraz za nim Dzicza Łapa. Potem on, a za nim Tonąca Łapa, a na końcu - Spieniona Fala, jego matka. Nie byli na swoich terenach, a fakt ten powodował że był spięty. A oliwy do ognia dolewało pogardliwe spojrzenie Toni oraz obecność rodzicielki, przez co kocurek chodził jak na szpilkach. To co robili... nie było dobre. I on o tym wiedział. Tylko czemu nie robił nic z tym faktem?
Doigrali się. Naprawdę się doigrali, bo gdy Dzik miał znaczyć teren... pojawili się Burzowcy. Nie był to jeden ich przedstawiciel, a cały patrol. Obleciał go zimny pot. Nic tylko czekać... i wykrakałeś narratorze. Bo niewiele młodszy od niego, brązowy kocur wyleciał wprost na syna Zawilca. A zaraz za nim reszta.
Powstał... właściwie nie widział co powstało. Unikał, a przynajmniej się starał, wszelakich ataków do czasu aż nie zjawiła się kolejna dwójka. Szary terminator i czarna wojowniczka, którzy zaraz rzucili się w akt odparcia intruzów, którymi byli. Miał zamiar odskoczyć, ale był za wolny, nawet jeśli czarna kocica rzucała się kierunku Tonącej Łapy. Starsza kotka była szybsza i uciekła spód pazurów Żmijowej Łuski, obrzucając ją znudzonym spojrzeniem.
Tylko... że to on oberwał. Poczuł jak pazury wybijają się w jego szyje oraz bark. W pierwszym momencie odebrało mu dech. W następnym, przez zasłonę bólu, usłyszał "Uciekaj". Nie sprzeciwiał się, tylko fakt że się szarpnął wywoła więcej cierpienia. Przewrócił się przez prawa fizyki, a kotka odleciała kawałek, lądując twardo na łapach. A on? On leżała na brzuchu, z szeroko otwartymi oczami. Czuł jak sierść mu przemaka.
Tylko czym? Wiedział że było tego dużo. Bardzo dużo. I śmierdziało metalicznie... znał ten zapach. Czuł go na każdym polowaniu. Krew...?
- Wiej! SPROWADŹ POSIŁKI! - Nie wiedział czyj to głos, ale fakt że wybudziło go to nieco. Nie przyda się tutaj. Wręcz pewne było że Klan Burzy już wysłał swojego pionka by sprowadził reszte. Kątem oka widział jak czarna kotka szykuje się do szarży, musieli ponieść kare za naruszenie ich terenów. A ona zamierzała to wykonać.
Nie czekał, rzucił się do przodu na tyle na ile pozwalał mu ból. Gdzie z tyłu przeszła mu myśl że stracił pare kupek sierści z ogona. Po prostu ruszył przed siebie, zostawiając za sobą krwawe ślady, modląc się do przodków by wytrzymali
~*~*~
Widział obóz, gdy zaczęły go opuszczać siły. Mimo to przyśpieszył. Nie zważał na śliskie kamienie, po których musiał przejść.
I pożałował po raz kolejny tego dnia. Wystarczyło że łapa mu się usunęła, a wylądował w wodzie, zostawiając krwawą smugę na kamieniu jak i w wodzie. Spróbował wspiąć się na głaz, z marnym skutkiem. Więc, skoro do brzegu było blisko, postanowił popłynąć. Zniosło go nieco, ale nie patrzył na to. Musiał dotrzeć do obozu.
Gdy tylko dotarł do obozu, a urzędujący w obozie klanowicze go zobaczyli, atmosfera momentalnie zgęstniała. W końcu nie codziennie wpada taki terminator, cały mokry z białymi plamami w różowo-czerwonym kolorze, oraz z paskudną raną na szyji. Zwłaszcza jeśli się miało być na patrolu, który miał oznaczać tereny Klanu Burzy. Zaraz dopadła do niego grupa klanowiczów, oczekująca wyjaśnień.
- K...Klan Burzy, zaatakował nas... - Jęknął, biorąc głębsze wdechy. Chciał przekazać jak najwięcej. Czuł jak łapy mu się ślizgały na podłożu, mimo wbitych w nią pazurów. Gdzieś przed sobą zauważył ruch i dwie nieco rozmazane plamy. Jedną brązowo- białą, zaś drugą bardziej kolorową. Podniósł pysk, starając się skupić wzrok na stojących przed nimi kotkami. Sam obraz wyostrzył się dopiero gdy zmrużył mocno ślepia. Obydwie były chyba przerażone jego stanem. Tylko dlaczego? Odpocznie i wszystko będzie okey.
Mimo tego że powiedział tylko cztery słowa, powstało nadzwyczajne poruszenie. Paru wojowników od razu rzuciło się do wyjścia, choć on sam rejestrował je jako rozmazane plamy. Zad samoistnie opadł na ziemię, a pazury przednich już same się chowały. Głowa również automatycznie leciała w dół, tak samo powieki.
- Go-Gołąb, a-ani się waż za-zasypiać! Sł-Słyszysz?! - Gdzieś przez szum w uszach słyszał rozpaczliwy krzyk Szron. Dlaczego tak krzyczała? Podniósł z trudem pysk, posyłając im zmęczone spojrzenia. Nie potrafił się skupić na obu, więc wlepił wzrok w szylkretke, gdyż ta znajdowała się znacznie bliżej.
- Szronku...? Dlaczego jesteś taka... niewyraźna? - Rzucił słabo. Naprawdę chciał spać. Widział jak obie plamy się poruszyły, gdzieś w tle mignęła mu niebieska plama. A chwila nieuwagi Łezki i wspomnianej przez Gołębia kotki, wystarczyła by ten legł na ziemi. Leżał dość pokracznie, a oddech miał słaby. Zaś umysł był pogrążony w nieświadomości tego co się działo.
Tylko... czemu ta nieświadomość przybierała ciemno-czerwonych barw?
<Szron i Łezka?? Jakby co to opo do Szron napisze i skończymy na spiku w tym momencie >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Ja się zajmię Gołąbkiem, jako dobra bff
OdpowiedzUsuńNie no, daj mi to, chcę popanikować! XDD
UsuńPodzielimy się jak zwykle nim, moja droga koleżanko XD
UsuńTo ja biorę dół, a ty górę B)))
UsuńOkey B)))
Usuń