Świat otaczał mroźny biały puch, dlatego Księżyc wraz z swoją siostrą siedział w stodole słuchając swojej matki, która kolejny raz przez prośbę Ważki opowiadała jak poznała Lavika.
— I wtedy was tata wyszedł przez okno, ale on się wtedy wydawał czadowy.
— A później? Co było potem?
— Później się przekonałam, że naprawdę jest czadowy i kochany — oznajmiła Czereśnia z delikatnym uśmiechem na pyszczku, ale w jej oczach było widać smutek. I chociaż Księżyc, by się nigdy w życiu do tego nie przyznał, bolało go, że jego matka cierpi. Dlatego podszedł do niej i wtulił się w jej futro. Ale, żeby nie wyjść na kota, który jednak ma serce musiał coś powiedzieć, a, że był narcyzem to mógł powiedzieć tylko jedno.
— Też jestem czadowy — oznajmił, gdy Ważka gramoliła się, by również przytulić matkę.
— Tak jesteście cudowni i najlepsi na świecie — stwierdziła Czereśnia liżąc swoje pociechy i wróciła do swojej opowieści.
~*~
Od opowieści Czereśni minęło kilka wschodów słońca, a dzieciaki postanowiły wyjść pobawić się na zewnątrz stodoły. Przynajmniej tak powiedziały swojej matce, która teraz była coraz bardziej smutniejsza, a oni jej nie chcieli jej martwić tym, że Księżyc miał lepszy pomysł niż zabawa i tak pod czujnym okiem innych kotów. Pomysł, który polegał na tym by się bawić w przebieganie przez drogę grzmotu.
— Braciszku nie jestem pewna czy to dobry pomysł w końcu tam są potwory dwunożnych...
— No i co? Tchórzysz? — zapytał kocur z wrednym uśmiechem, idąc na ulice. Niby wiedział jakie potwory mogą być straszne po rozmowie z Małym Synkiem i zobaczeniu ich na żywo, ale nie mógł odpuścić sobie takie zabawy i pokazania siostrze jaki jest super, że potrafi unikać potworów dwunożnych.
— Oczywiście, że nie mysi bobku! — oznajmiła Ważka i wyprzedziła brata.
— Ale ja będę pierwsza, muszę sprawdzić czy nic się tobie nie stanie.
— A co niby ma mi się stać? Myślisz, że jestem głupi i dam się dopaść potworowi? — kocurek cicho prychnął, przewracając oczami. Nienawidził tego, że Ważka uważała go za malucha, którego musi wciąż pilnować. W końcu niedługo miał zostać uczniem, a potem wojownikiem tylko klan musiał się ogarnąć po śmierci Jasia i wszystko sobie uporządkować. Syn Czereśni nie rozumiał tego całego smutku po stracie kogoś, w końcu po Laviku nie czuł smutku tylko ciekawość jaki był ten kocur, w końcu go nie znał nigdy. Nie miał jak poznać uczucia straty, nie wiedział, że niedługo miał poznać ten ból i to szybciej niż można było się spodziewać.
— Może trochę — zaśmiała się cicho kotka, ale po chwili przestała widząc wzrok swojego brata. — Oj no już przestań się tak dąsać!
— Wcale się nie dąsam...— mruknął Księżyc, a gdy byli na miejscu spojrzał na siostrę. — Ale ja będę pierwszy! — zawołał i wpadł na drogę grzmotu, uśmiechnął się szeroko do siostry, nie widząc nadchodzącego potwora.
— Księżyc! — Ważka krzyknęła przerażona widząc, że jej brat tego nie widzi i szybko wskoczyła na jezdnię popychając go na drugą stronę i ratując mu życie, chociaż ona sama nie miała tyle szczęście.
~*~
Samochód już dawno odjechał, a Księżyc siedział przy ciele siostry, albo tym co z jej ciała zostało. Chciał krzyczeć, chciał sam wpaść pod potwora, ale nie zrobił tego, tylko siedział głośno płacząc. Kocurek wiedział, że nie może wrócić do domu, nie mógł się pokazać Czereśni, czuł się winny, w końcu to był jego pomysł, to on wskoczył na jezdnię nie rozglądając się, a Ważka go uratowała. To przez niego już nigdy nie miała się uśmiechnąć dając tym samym radość innym kotom. Księżyc czuł, że tracąc siostrę, stracił też połówkę siebie.
Siedział jeszcze tak przez jakiś czas, dopiero po kilku godzinach się ruszył, postanowił stąd odejść, nie narażając już swoich bliskich na jego osobę. Nie wiedział, że takim postępowaniem da więcej bólu Czereśni, którego próbował uniknąć uciekając. Spojrzał ostatni raz na ciało siostry i na drogę do stodoły, by po tym ruszyć w zupełnie drugą stronę.
~*~
Szedł tak kilka godzin, aż zmęczony zasnął pod jakimś drzewem, obudził go dopiero jakiś hałas. Po chwili się zorientował, że nie jest sam, że patrzą się na niego zielona ślepia. Tak samo zielone jak jego i jego matki, już chciał się tłumaczyć dlatego uciekł, ale to nie była Czereśnia, tylko jakiś kocur.
— Co tu robisz młody? Jak się nazywasz? — spytał cicho z delikatnym uśmiechem, naprawdę przypominał Księżycowi Czereśnie, co wywoływało w małym serduszku kocurka jeszcze większy ból, ale również odrobinę zaufania do starszego kota.
— Jestem Księżyc...— mruknął, nie miał zamiaru opowiadać co tutaj robi. W końcu co jeśli ten kocur, będzie chciał zaprowadzić go do stodoły? Na to Księżyc nie mógł pozwolić pod żadnym pozorem.
— Miło mi cię poznać, ja jestem Martini. Zgubiłeś się?
— Nie...
— Och chyba rozumiem — kiwnął łebkiem czarno-biały kocur. — Cóż Księżyc właśnie idę coś zjeść. Pewnie też jesteś głodny. Pójdziesz, ze mną? — spytał się cicho i trochę się oddalił od kociaka z Klanu Lisa, by dać mu podjąc decyzje. Księżyc nie był pewien czy powinien iść z Martinim, ale widział, że starszy kot na pewno umie polować i pomoże mu przeżyć. Dlatego po chwili wahania kiwnął łbem i się do niego przyłączył, a po chwili oboje zniknęli za drzewami.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz