Bura kotka pochwyciła w swój pysk niedużą mysz. Po ostatnim przedstawieniu jej przyjaciół stwierdziła, że będzie jeść przynajmniej dwa razy dziennie takie maleństwa. Nie wyobrażała sobie jednak, aby wciąż wciągać takie kolosy, jak ten, którego podrzucił jej Burzowa Łapa. Po pierwsze, to by było nie fair wobec reszty klanu. Po drugie, Ciernista Łodyga nie tylko nie chciała jeść. Ona czuła okropne obrzydzenie, przegryzając każdy kęs. Zupełnie tak, jakby zdobycze były torsjogenne. Pierwsze oznaki pory Nagich Drzew spadały na jej ciało, wolnym, acz miarowym ruchem. Czuła się trochę zrelaksowana, kiedy kolejne płatki czule łaskotały jej futerko. Było to przyjemne, jednak jedynie do czasu. Wiedziała doskonale, że za niedługo owa biała pora stanie się okropnie upierdliwa. Miała nadzieję, że w Klanie Burzy nie pojawią się żadne zbędne ofiary. I tak dużo ostatnio wycierpieli. Usłyszała kroki, obróciła więc łeb w kierunku, w którym dochodziły. To nowy zastępca, Cienisty Pazur szedł w jej kierunku. Bura nie przepadała za rozmawianiem z nim. Zawsze wówczas czuła się tak... dziwnie. Miała wrażenie, że kocur ją lustruje. A może to tylko wrażenie?
— Dzień dobry, Ciernista Łodygo — mruknął kocur, siadając obok niej. Wojowniczka z niechęcią przeżuła kolejny, a właściwie to ostatni kawałek swojej myszy, aby posłać mu chłodne, pytające spojrzenie.
— Witaj, Cienisty Pazurze — powiedziała spokojnie, kiwając mu głową — czy coś się stało? Jestem do czegoś potrzebna?
— Właściwie, to tak. Poprowadzisz dzisiejszy poranny patrol, na który udasz się wraz z Ćmim Trzepotem i Deszczowym Porankiem — odpowiedział jej kocur. Kiwnęła głową, wstając w celu zakopania swoich zdobyczy, aby następnie poinformować swoich towarzyszy o zbliżającym się patrolu. Nie zdążyła jednak zrobić chociażby dwóch kroków po zziębniętej ziemi, kiedy zatrzymał ją głos Cienistego Pazura. — Jest jeszcze coś.
Buraska obróciła się, spoglądając pytająco na rozmówcę. Ten zdawał się nad czymś zastanawiać. Dość intensywnie, jak na jej gust. Przez krótką chwilę milczała, czując uczucie, które zawsze towarzyszyło temu kocurowi. Było jej ciasno we własnym futrze i chciała jak najszybciej urwać dialog.
— Tak? — urwała w końcu ciszę tak gęstą, że w powietrzu można by zawiesić siekierę. Kocur chrząknął, a jego wzrok złagodniał.
— Chciałbym ci podziękować. Za opiekę, nad moimi kociakami.
Zamrugała dwukrotnie, słysząc to. Nie spodziewała się tego. Faktycznie, spędzała z maluchami bardzo dużo czasu, myślała jednak, że ich ojciec nie jest z tego zadowolony. W końcu, była wojowniczką, a dla tych kociaków, zupełnie nikim. Jedyne, co mogło ją z nimi łączyć, to fakt, że jej mentorka, na której bardzo jej zależało, była ich matką. Fakt faktem, Ciernista Łodyga z wzajemnością lubiła pociechy szylkretowej królowej i chciała okazywać im wsparcie po śmierci Rdzawego Ogona i Trzepotka, jednak... nie sądziła, że ktoś inny, niż Pręgowane Piórko, to zauważy.
— To nic takiego — mruknęła, na krótki moment przenosząc swój wzrok na śnieg. Zaraz jednak wróciła nim do Cienistego Pazura.
— Mylisz się. Okazujesz im wsparcie, podczas kiedy ja... sam nie wiem, co robić. A przecież jestem ich ojcem.
Mimo niechęci do tego kocura, włączyła się w niej ta sama empatia, jaką uruchamiała Brzoskwiniowa Gałązka. Ciernista nie była pewna, czy Rdzawa kochała Cienia, czy nie. Wiedziała jednak, że zastępca kochał swoje dzieci i chciał dla nich jak najlepiej. Buraska nadal nie mogła do końca się otrząsnąć po utracie mentorki. Było to dla niej okropnie surrealistyczne i nierealne. Co dopiero kociaki? Jeśli kogoś potrzebowały, to właśnie jego.
— Bądź przy nich. Tego potrzebują najbardziej. Wiedzieć, że wciąż mają ojca, na którego mogą liczyć — odparła, odwracając się i odchodząc. Nie wiedziała nawet, że jej słowa mają drugie dno. Że skierowała je do własnego ojca, który ukrywał się przez tyle księżyców i robił to nadal.
Może gdyby wytężyła słuch, usłyszałaby dźwięk, jaki wydało serce zastępcy, pękając?
Cień otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, szybko je jednak zamknął.
On i Biała zrobili to dla klanu. Ani Ciernista Łodyga, ani Ćmi Trzepot nie mają prawa znać prawdy.
Nigdy.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz