Rudzik westchnął ciężko po czym przeciągnął się na swoim legowisku. Od dnia, w którym został uczniem jego życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Trujący Bluszcz zdążyła mu już nieraz popalić, a on sam czasami wątpił w swoją decyzję o zostaniu jej uczniem. Pocieszał się jednak tym, że jego rodzeństwo miało jeszcze ciężej, walcząc i polując od rana do nocy. Nie pomagał również fakt, że Pora Nagich Drzew trwała już w najlepsze i na dworze było przeraźliwie zimno, a jedzenia ciągle brakowało. W tym roku Rudzik po raz pierwszy zobaczył śnieg i oczywiście bardzo się go wystraszył. Krogulec nadal nie dawał mu spokoju po tym, jak zobaczył go panicznie biegającego w kółko po stodole i wznoszącego alarm "Bo coś białego zjadło trawę". Sam Rudzik schował się po tym incydencie w kącie legowiska Bluszczu i nie chciał wyjść przez następne parę godzin. Trzeba jednak przyznać, że Pora Nagich Drzew nie należała do przyjemnych i wszyscy z niecierpliwością oczekiwali Pory Nowych Liści.
***
— N-na pewno musimy wychodzić? — wymamrotał cicho Rudzik, patrząc niepewnie na swoją mentorkę, która westchnęła z zirytowaniem.
— Jestem dużo starsza od ciebie i właściwie to mi powinno się teraz nie chcieć. Dopiero co zacząłeś szkolenie, masz mieć trochę więcej entuzjazmu — syknęła powoli tracąca cierpliwość Trujący Bluszcz. — Idziemy teraz na dwór i nie obchodzi mnie, że boisz śniegu.
Kotka wstała i z gracją, no może lekko utykając, udała się w stronę wyjścia ze stodoły. Rudzik przełknął nerwowo ślinę i pomaszerował za nią. Po wyjściu z obozu szli jeszcze dobrą chwilę, co dla kocurka było istną mordęgą, zanim kotka nie zatrzymała się. Rudzik westchnął z ulgą, śnieg przyczepiał mu się do łap i moczył całe futerko, co nie było wcale takie miłe, zważywszy na to, że temperatura była znacznie niższa od tej, do której przywyknął i pomimo swojej dłuższej sierści było mu teraz przeraźliwie zimno. Mentorka spojrzała się na niego uważnie, po czym powiedziała co będą robić:
— No dobrze. Jak wiesz, w Porze Nagich Drzew znacznie trudniej znaleźć większość roślin, więc poczekamy ze zbieraniem ziół do Pory Nowych Liści. Póki co musimy podszkolić cię trochę w walce.
Rudzik westchnął, już zmęczony. Miał dwie lewe łapy do jakiejkolwiek formy walki.
— Nie patrz tak na mnie, wiesz, że medyk też musi umieć się obronić, nie chcesz być przecież ciężarem dla klanu? — skarciła go mentorka.
Kocurek od razu się wyprostował. Klan Lisa był dla niego domem i nie chciał go nigdy stracić, a tym bardziej być mu kulą u nogi. Z nową determinacją stanął naprzeciwko medyczki w pozycji bojowej. Bluszcz zmrużyła oczy i przygotowała się do ataku. Rudzik natychmiast odskoczył na dalszą odległość, utrzymując bezpieczny dystans od kotki.
— Dobrze, a teraz zrób jak cię uczyłam.
Uczeń posłusznie pokiwał głową, po czym skoczył w stronę medyczki, w ostatniej chwili zmieniając kierunek ataku, z szyi na kark. Kotka szybko się obroniła, padając razem z Rudzikiem na jej plecach na ziemię. Uczeń w porę odskoczył, unikając w ten sposób przygniecenia do ziemi, i zaatakował drugi raz, tym razem celując pazurami w oczy Bluszczu. Kotka najwyraźniej nie spodziewała się tak odważnego ataku, bo odparła uderzenie w ostatniej chwili. Trening trwał jeszcze chwilę, dopóki zmęczona medyczka nie zarządziła przerwy. Wyczerpany Rudzik padł na śnieg, dysząc ciężko.
— Nie spodziewałam się po kimś takim jak ty tak odważnego ataku — wymruczała powoli kotka. — Ale i tak masz jeszcze dużo do nauki, łamago. Co miała znaczyć ta ostatnia akcja?! Wyglądałeś jak mały kociak ślizgający się po śniegu.
Uczeń był niestety zbyt zmęczony, żeby słuchać dalej mentorki. Próbował uspokoić oddech, co udało mu się dopiero po dłuższej chwili. Mimo wszystko, był w miarę zadowolony z dzisiejszego treningu, bo pierwszy raz poczynił jakiś postęp. Bluszcz dała mu trochę odpocząć, za co był jej niezmiernie wdzięczny, po czym udali się na luźniejsze polowanie. Rudzikowi udało się złapać dwie myszy i wychudzonego królika. Nie było to dużo, jednak robiło się już ciemno, więc mentorka zarządziła powrót, narzekając przy tym, że znając swojego ucznia szybko by się zgubił. Gdy wreszcie dotarli do stodoły, Rudzik wyczerpany padł na swoje posłanie, i nie czekając nawet na Wisienkę, zasnął.
<<Może ktoś z KL?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz