Ciepły wiatr muskał futro Lamparciej Gwiazdy gdy napawał się cudownym zapachem pory nowych liści. Uwielbiał ją. Życie budziło się z mroźnego snu i ukazywało ponownie oczom wojowników. Do zbiorów przybywało więcej zdobyczy, choroby ustępowały, a wojownicy mogli nasycić swoje brzuchy.
Tej pory nagich drzew przydarzyło się wiele złego. Lamparcia Gwiazda zmrużył oczy na samą myśl o koszmarnej chorobie, przez jaką przeszedł. Był slaby. Co raz słabszy. Z dnia na dzień. Gradowa Mordka martwił się o niego bardzo. Szczęśliwie zdołał go wyleczyć, nim choroba odebrała mu kolejne życie. Niestety nie wyratował Księżycowej Łapy. Biała Sadzawka zaginęła jeszcze zanim pora nagich drzew dała o sobie na dobre znać, dlatego cały żal po jego śmierci spadł na Ciernistą Łapę i Ćmią Łapę. Lamparcia Gwiazda dostrzegał również smutek Cienistego Pazura, ojca młodego ucznia. Pomimo tego, że nie wychowywał kociąt i ukrywał to, że jest ich ojcem w sekrecie, Cienisty Pazur wyraźnie czuł więź ze swoimi dziećmi. Rdzawy Ogon musiała być mu wielkim pocieszeniem w chwilach smutku. Ciekawe, jak jej to wyjaśnił?... A może nie wyjaśnił?
Problemem tej pory nagich drzew była też na pewno Szepczący Wiatr. Wojowniczka Klanu Wilka nadal przebywała w obozie. Lamparcia Gwiazda nie raz miał z nią problemy. Jednej nocy rzuciła się na Kaczeńcowego Pazura, kiedy drugi strażnik odszedł na stronę, i gdyby nie szybka interwencja Bladego Świtu mogłoby się stać coś poważniejszego.
- Musisz coś z nią zrobić Lamparcia Gwiazdo! - zawołała wtedy kotka. Pomimo wyblakłego ze starości futra i opadniętych ze zmęczenia powiek, bił od niej wtedy majestat i siła, zwłaszcza, że na białym policzku błyszczała czerwona plama krwi z rany, zadanej przez Szepczący Wiatr.
- A co niby mam zrobić? - warknął kocur. - Wygonić? Wtedy pójdzie z podkulonym ogonem do Milczącej Gwiazdy i zaraz nas zaatakują!
- Mógłbyś ją w końcu zabić!... - zawołała kotka, ale głos jej się załamał pod wpływem wściekłego spojrzenia Lamparciej Gwiazdy. - Kiedyś się byś nie wahał...
- Nie waham się Blady Świcie. - Lider pokręcił głową. - Kiedyś byłem głupi. Teraz musisz zrozumieć pewną rzecz. Klan Burzy nie zabija niewinnych wojowników.
- Ona niewinna? Chciała skrzywdzić Kaczeńcowego Pazura tak jak jej rodzice skrzywdzili moje dzieci! Zaatakowała go nagle gdy był bezbronny... Miał szczęście, że niosłam mu jedzenie!
- Nadal pragniesz zemsty za tamtą noc? Ja również. Ale spójrz prawdzie w oczy. Lawendowy Płatek zmarła w zamian za twoje dzieci i partnera. I za Białą Gwiazdę. Zemsta się dokonała. Szepczący Wiatr była wtedy małym kocięciem. Takim jak Rdzawy Ogon kiedy ją przyniosłem, w końcu to siostry z jednego miotu. Czemu ona jest winna?
Blady Świt ustąpiła wtedy. Jednak pytanie, które Lamparcia Gwiazda wtedy jej zadał męczyło go nadal. Czemu winna jest Szepczący Wiatr? Czemu Lamparcia Gwiazda ją więzi? Przecież ona jest tylko dzieckiem. No, może nie dzieckiem, ale dla tak starego kota jak lider Klanu Burzy jest bardzo młoda. Prawie jak kociak. Czy ma zatem prawo ją więzić?
Dumnie unosząc swój ogon ku górze, Lamparcia Gwiazda przeszedł przez obóz kierując swe kroki do legowiska Szepczącego Wiatru. Kotka w miejscu dla więźniów wykopała sobie płytką norkę dla ochrony przed deszczem i śniegiem. Nikt jej w tym nie przeszkadzał, ale miejsce to bardzo różniło się od miejsca, które zapamiętał ze swoich najwcześniejszych księżyców, kiedy bawił się tu ze swoim ojcem. Wojowniczka Klanu Wilka leżała wciśnięta w swoją norę i wpatrywała się nienawistnie w Lamparcią Gwiazdę.
- Zostawcie nas samych - powiedział do wojowników pilnujących kotki.
- Jak to samych? - zdziwiła się Złota Melodia.
- Odmawiam. Nie po tym, co ta wronia strawa zrobiła Kaczeńcowemu Pazurowi! - zawołała Żmijowa Łuska.
- Zatem oddalcie się tylko. Chcę porozmawiać z więźniem na osobności.
Kotki wymieniły zgorszone spojrzenia, ale nie chciały podważać decyzji lidera. Odeszły kawałek, ale nie za daleko. Tak, że widziały wszystko, ale nie słyszały nic. Lamparcia Gwiazda podszedł bliżej Szepczącego Wiatru.
Kotka nagle wyskoczyła strosząc potarganą sierść i odsłaniając zęby. Z błękitnych oczu błyskała nienawiść, a wyciągnięte pazury przeleciały tuż przed pyskiem lidera, ale go nie dotknęły. Lamparcia Gwiazda szybko kiwnął na Żmijową Łuskę, aby wróciła na swoje miejsce, gdyż momentalnie dobiegła do obojga.
- Czego chcesz, że zostajesz ze mną sam na sam? - syknęła kotka. Wyglądała fatalnie. Gorzej niż kiedykolwiek. Jej dotychczas poukładane i delikatne futro było w całkowitym nieładzie, w pewnych miejscach dłuższe, w innych krótsze jak u liniejącego królika.
- Kto ci to zrobił? - zapytał wystraszony lider. - Czy o czymś mi nie powiedziano?
- Teraz jest ci mnie żal? - zadrwiła kotka. - Jakie to urocze! Nie interesujesz się mną całą porę nagich drzew wymieniając tylko niańki i nagle przyłazisz do mnie zatroskany o mój wygląd?!
- Przyszedłem porozmawiać z tobą o Klanie Wilka... - zaczął lider, ale kotka natychmiast ucięła.
- Och, tak, tak - mruknęła. - O mojej okrutnej matce i mojej misji szpiegowania dla klanu i oczywiście o bitwie, w której zginęła Biała Gwiazda!
- Nie rozdrapuj ran, które się zagoiły - powiedział spokojnie Lamparcia Gwiazda.
- Wiesz co? Nie mam czasu z tobą rozmawiać! Muszę wrócić do liczenia chmur na niebie. Skończyłam na...
- Szepczący Wietrze, naprawdę wolisz liczyć chmury niż negocjować swoje uwolnienie?
<Szepczący Wietrze?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz