— Naprawdę myślisz, że ja też jestem wspaniała? — zapytała cicho, prawie nieśmiało.
Wilczy Skowyt przyjrzał się jej uważnie, jego oczy miękko się uśmiechały.
— Tak, jesteś. I wiesz co? Każdego dnia uczysz się czegoś nowego. Wspaniałe nie oznacza, że od razu wszystko umiesz, tylko że próbujesz i się starasz.
Kobczyk zamrugała kilka razy, czując, jak jej futro na czubku głowy lekko drży z radości.
— Naprawdę…? — szepnęła, po czym przykucnęła przy tacie i znów zaczęła jeść, tym razem z poczuciem dumy, że nie tylko zdobyła mysz, ale też zdobyła jego uznanie.
Wilczy Skowyt uśmiechnął się szeroko, obserwując ją. Wiedział, że te małe chwile budują coś większego, coś, co będzie trwało całe życie.
Kobczyk zjadła resztki myszy, po czym odłożyła pustą zdobycz i spojrzała na tatę z lekkim niepokojem w oczach.
— Tato… mogę zostać przy tobie trochę dłużej? — zapytała cicho.
Wilczy Skowyt przytulił ją delikatnie, kładąc łapę na jej grzbiecie.
— Oczywiście, malutka. Zawsze możesz przy mnie zostać — odpowiedział spokojnie.
Chwilę siedzieli w milczeniu, czując ciepło siebie nawzajem. Kobczyk wreszcie poczuła, że nie musi być idealna, by być kochaną.
— Wiesz, tato… — zaczęła po chwili, nieśmiało — Może kiedyś nauczę się polować tak dobrze jak ty.
Wilczy Skowyt uśmiechnął się szeroko.
— I wiem, że nauczysz się, Kobczyk. Ale już teraz jesteś wspaniała, bo masz serce pełne odwagi i ciekawości.
Kobczyk przytuliła się mocniej, a w jej oczach pojawił się błysk radości. Wiedziała, że razem z tatą wszystko jest łatwiejsze i że te chwile zostaną z nią na długo.
Kobczyk wciąż tuliła się do taty, kiedy z daleka dobiegł cichy dźwięk kroków. To była mama i Wąsatka, które przyszły sprawdzić, jak sobie radzą.
— O, patrzcie tylko, kto tu jest! — zaśmiała się mama, zbliżając się powoli. — Moja dzielna dziewczynka!
Wąsatka prychnęła z lekkim rozbawieniem i usiadła obok, ocierając się o Kobczyk.
— Lał! Tato! Ta mysz była wielkości Kobczyk! Taka ogromna! — mruknęła ciepło z zaskoczeniem Wąsatka.
Kobczyk zrobiła wielkie oczka, patrząc na wszystkich naraz. Czuła, że serce jej rośnie z dumy.
— Naprawdę myślicie, że jestem wspaniała? — zapytała, jeszcze trochę niepewnie.
— Oczywiście, że tak — odparł Wilczy Skowyt, głaszcząc ją po głowie. — Wszyscy razem tworzymy rodzinę, w której każdy jest ważny i wyjątkowy.
Kobczyk zamrugała kilka razy, czując, jak ciepło tej chwili wypełnia ją całkowicie. Spojrzała na swoich bliskich i uśmiechnęła się szeroko. Wiedziała, że niezależnie od tego, co się wydarzy, zawsze będą przy niej i zawsze będzie mogła liczyć na ich miłość.
<Kobczyk, córeczko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz