– Oh, ależ niezaprzeczalnie ma pani rację, nie chciałem być wścibski. Mam jeszcze jedno pytanie, czy gdyby ktoś mnie doszkalał… Chodzi o to, czy nie byłoby z czymś takim problemu – Żmijowiec zapytał jeszcze.
– O ile nie będzie to kolidowało z twoimi regularnymi treningami oraz o ile sam uzgodnisz to z wojownikiem, który ma cię doszkalać, nie ma z tym problemu. A teraz przykro mi, Żmijowcowa Łapo, ale jeśli mam załatwić ci innego mentora, musiałabym porozmawiać ze Spienioną Gwiazdą. Najlepiej już teraz, jeżeli więc nie masz mi nic innego do powiedzenia, chciałabym zakończyć już tę rozmowę. – Zgrabnie wywinęła się z kontynuowania konwersacji. W rzeczywistości nie miała ochoty już tego robić. Nie wiedziała nawet, czy w ogóle chciała sobie zawracać tym głowę. Zawsze mogła przecież powiedzieć, że Spieniona Gwiazda nie zgodziła się na zmianę mentora i musiałby to uszanować.
***
Kilka dni później
Szkoda, że bycie zastępcą nie gwarantowało ulgi od patroli. Niby wybierała, kto idzie na patrol, ale w rzeczywistości nigdy nie było wiadomo, czy sama nie będzie musiała na niego pójść. Można przykładowo pomyśleć o tym dniu. Na patrol łowiecki miały wybrać się Perlista Łza (jako prowadząca), Kuni Strumyczek, Wzlatująca Uszatka oraz Żmijowcowa Łapa. Słońce było wysoko na niebie, a ona pilnowała, czy wszystkie patrole wyjdą kiedy trzeba. Nagle Kuni Strumyczek podeszła do niej.
– Mandarynkowe Pióro, czekam z resztą patrolu na Perlistą Łzę i nadal jej nie ma. Mogłabyś jej poszukać?
Świetnie. Kolejne opóźnienia i dodatkowa praca dla niej.
– Oczywiście, poczekajcie przy wyjściu z obozu.
Udała się na poszukiwania. W legowisku wojowników jej nie było, na głównej polanie też nie. W końcu zajrzała do legowiska medyków. Była tam. Właśnie rozmawiała z Różaną Wonią. Nie wyglądała najlepiej. No cóż. Musiała znaleźć kogoś na zamianę. Niestety nie mogła przerwać rytmu pracy innych kotów. Podeszła więc do Algowej Strugi, która akurat jadła płotkę w przerwie od pracy.
– Zmienisz mnie na chwilę? Muszę iść na patrol zamiast innego kota.
Jej siostra niechętnie zajęła jej wcześniejsze miejsce. Wtedy Mandarynkowe Pióro mogła podejść do grupy.
– Przepraszam za opóźnienia. Perlista Łza jest chora, więc ja poprowadzę ten patrol.
Wyleczeni: Perlista Łza
<Żmijowiec? Idziemy na patrol razem!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz