Po pożarze pozostała zniszczona ziemia. Ciężko było znaleźć choćby maleńkie źdźbło trawy, nie mówiąc już o zwierzynie, która uciekła przegoniona przez ogień. Ryjówka nie zaprzątała sobie głowy pytaniem, gdzie podział się Klan Burzy. Zwyczajnie miała to gdzieś. Pożar przeczekała na terenach Klanu Wilka, polując na tutejszym obszarze i kryjąc się za dnia, nieuchwycona przez żaden patrol. Samotniczka mogła dłużej pozostać na terenach wilczaków, gdyby nie wzywało jej kolejne miejsce. Nie mogła pozostać w żadnym zbyt długo, wtedy miałaby dom, a przecież nie powinna go mieć, żeby być całkowicie wolną, niezależną istotą.
Szylkretowa kotka ruszyła przed siebie, przedzierając się przez krzaki. Pora Opadających Liści przyniosła ze sobą deszcz. Jego krople spadały w błyskawicznym tempie na ziemię. Brudne od błota łapki ciężko było stawiać na mokrej ziemi. Ryjówka zaklnęła pod nosem na futro, klejące się do niej całkowicie. Nie było to przyjemne. Kotka przekroczyła w końcu upragniony strumień, znajdując się na zupełnie nowej części lasu. Do jej nosa dotarł ostry zapach tutejszych mieszkańców. Kolejny klan. Jeśli pamięć jej nie myliła, te tereny należały do Klanu Klifu. Ryjówka wydała z siebie ciche prychnięcie.
Pozwoliła sobie na złapanie oddechu. Przywykła do dużego wysiłku. Wędrowanie z miejsca na miejsce wymagało od niej kondycji. Córka Melodyjki otworzyła pyszczek, chcąc wychwycić zapach zwierzyny. Zaburczało jej w brzuchu. Musiała coś zjeść. Nawet małą, chudą mysz. Syknęła pod nosem. Deszcz rozmył wszystkie zapachy! Niezadowolona uderzyła ogonem w najbliższą kałużę.
- Melonowa Łapo, pospiesz się!
Zastygła w miejscu. Obcy głos dochodził z naprzeciwka. Zapewne należał do klifiaka. Wywróciła oczami. Gdyby była zdobyczą od razu by uciekła, nawet nie umieli zachować pozorów ciszy! Ryjówka wskoczyła w pobliskie krzaki. Skrzywiła się na gałązki, ocierające nieprzyjemnie o jej futro.
Przez poszycie po drugiej stronie przebrnął kot o kremowej sierści. Uśmiech lśnił na jego pysku, powodując u niej odruch wymiotny.
- Zapoluj w tej części, ja pójdę trochę dalej. Uh, musimy się sprężać. Zdaję się, że dzisiaj niezła ulewa. - miauknął kocur. Klanowa hierarchia wskazywała, że musiał być mentorem.
Oczy Ryjówki otworzyły się szerzej. Za kocurem wyszedł kremowy uczeń, o oklapniętych uszkach. Jego zapach nie budził znajomości, bardziej zaczął przypominać ten Klanu Klifu. I chociaż w oczach nie widziała już tej chęci przygód i wiecznego głodu, nie miała wątpliwości kim jest. Melon. Jej brat.
Wychowali się razem i wiele znaczył dla Ryjówki. Do czasu aż zaginął. Początkowy smutek i żal teraz zmieniły się w obojętność. Jeśli nie zdechł to znaczyło, że zostawił ją i Muchę na pastwę rodziców. Już dawno zrozumiała, że musi liczyć jedynie na siebie.
Wojownik oddalił się, zostawiając Melona (czy jak mu tam teraz było) samego. Kocurek krążył chwilę w miejscu wiedziony słabymi woniami. Zaszeleściła, żeby zbliżył się bardziej w stronę jej krzaka. Melon nastawił uszu. Spodziewając się zwierzyny zaczął się skradać w jej kierunku. To był odpowiedni moment. Wysunęła pazury. Odczekała jedno uderzenie serca, zanim wyskoczyła prosto na zaskoczonego kocurka. Przycisnęła brata do ziemi.
- Ryjówka? - Melon wydał z siebie zaskoczony pisk.
Szylkretka wbiła w niego pazurki.
- Ty tępy mysi móżdżku! Myślałam, że zdechłeś, a ty po prostu jak tchórz zwiałeś! Zostawiłeś mnie i Muchę! Na rzecz czego? Ciepłego legowiska i stosu myszy! Jesteś nic nie wartym lisim bobkiem! - splunęła mu w pysk. - Tylko tyle chciałam ci powiedzieć.
Zeszła z niego. Korciło ją żeby zadał mu bolesny cios. Bardziej bolesny niż te wszystkie wymierzone przez Melodyjkę. Powstrzymała się jednak i zamiast tego rzuciła mu groźne spojrzenie. Po tym zamierzała zniknąć w pobliskich krzakach.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
07 grudnia 2020
Od Ryjówki
<Braciszku?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz