Środek Pory Nagich Drzew dawał się we znaki kotom w Klanie Klifu. Wschodząca Łapa słyszała od czasu do czasu pokaszliwania, martwiąc się o stan swojej rodziny i przyjaciół. Biegała od jednego kota do drugiego pytając się, czy niczego nie potrzebują.
Dodatkowo Sójcze Skrzydło spodziewała się niedługo kociąt. Wszyscy cieszyli się z tego, że w najbliższym czasie po klanowym obozie będą biegać małe, futrzaste kulki. Przyszła mama często przebywała w towarzystwie Zabluszczonego Futerka oraz Pręgowanego Grzbietu, które wspierały i uspokajały ją, mówiąc jej, że wszystko będzie dobrze. Wschodząca Łapa nie mogła się doczekać, aż zobaczy małe kocięta. W klanie nie pojawiły się żadne od czasu narodzin jej, Szumiącej Łapy i Żądlącej Łapy. Zabluszczone Futerko zawsze twierdziła, że wszyscy razem byli najsłodszymi i najbardziej puchatymi kulkami w klanie. Zastanawiała się, jak mogła wyglądać jako malutki kociak.
Nagle kotka zauważyła rudą smugę przebiegającą obok niej. Przez moment myślała, że był to Pylna Łapa, lecz po chwili dotarło do niej, że to Miętowy Oddech. W trakcie tej krótkiej chwili zauważyła, jak bardzo spięty był kocur. Nie zdążyła zobaczyć jego pyska, było to widać po jego sposobie chodzenia.
„Ciekawe co go tak zdenerwowało” zapytała siebie w myślach.
– Wschodząca Łapo, Wschodząca Łapo! – zawołała Błękitna Łapa, biegnąc w stronę szylkretki.
Ta odwróciła szybko głowę w jej kierunku, a widząc jej wstrząśnięty pyszczek, spojrzała na nią zmartwiona.
– Co się stało siostrzyczko? – zapytała troskliwie, wychodząc kotce naprzeciw.
Uczennica zatrzymała się z lekkim poślizgiem przed szylkretką. Zaczęła głośno dyszeć, próbując się uspokoić. Wschodząca Łapa wiedziała bardzo dobrze, że kotka nie była z nią spokrewniona więzami krwi. Traktowała ją jednak jak swoją młodszą siostrę i dogadywała się z nią trochę lepiej jak z Żądlącą Łapą.
Błękitna Łapa po chwili spojrzała na szylkretkę z przerażeniem w oczach, przez co Wschodzącą Łapę przeszył dreszcz. Nigdy jeszcze nie widziała, by jej opanowana pod każdym względem siostra się tak zachowywała.
– W-wschod-dząca Łapo, j-ja, ja... – mówiła niebieska z przejęciem, po czym po chwili w jej oczach zebrały się małe łezki. Uczennica zerwała się natychmiastowo, przyciskając się do boku roztrzęsionej kotki.
– Ciii, cii spokojnie, hej – miauknęła Wschodząca, czując, jak oczy zaczęły ją piec pod powiekami - Chodź na bok, wszystko gra.
Popchnęła ją lekko głową, schodząc ze środka obozu i uciekając przed wścibskimi spojrzeniami reszty klanowiczów. Błękitna Łapa zachlipała cicho, gdy kotki podeszły pod ścianę klifu, a szylkretka owinęła swój ogon wokół przyszywanej siostry.
Wschodząca Łapa zawsze miała słabość do tego typu rzeczy. Czułaby się winna, gdyby zostawiła kogokolwiek w potrzebie, zbywając go krótkim „jestem zajęta". Siedziała z nią tak długo, aż kotka zaczęła się uspokajać, choć były to tylko pozory. Widziała, jak błądziła oczami dookoła, trzęsąc się raz po raz.
Wschodząca Łapa nabrała powietrza w płuca, by potem wypuścić je z cichym świstem.
– A teraz – powiedziała ciepło, kładąc łapę na łapie Błękitnej – powiedz mi co się stało.
Młodsza uczennica wstrzymała oddech, drżąc lekko.
– J-ja, ja... – wydukała, po czym z jej oczu na nowo popłynęły łzy – Och, Wschodząca Łapo na Klan Gwiazd, pomóż mi... Będę mieć kocięta – ostatnie słowa wymówiła wręcz szeptem.
Szylkretce zakręciło się w głowie po usłyszeniu tych słów. Sapnęła cicho, wbijając wzrok w drżącą Błękitną Łapę.
Kociaki, ale jak to?! Niebieska kotka jest co dopiero uczennicą, która jest na skraju bycia kociakiem i dorosłym kotem. Złamała Kodeks Wojownika, czy może stało się to wbrew jej woli? Jeśli ją skrzywdzili, to wydrapie danemu kocurowi to, co sprawiło, że jest ona w takiej, a nie innej sytuacji.
– A-ale jak to, Błękitna Łapo! – krzyknęła cicho, wstając i krążąc obok kotki – Jak to się stało?
Pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją. W głowie kłębiło jej się mnóstwo myśli, jednak żadna z nich nie była pomocna.
Niebieska kotka pokręciła głową i zaszlochała cicho. Pazury Wschodzącej Łapy chowały się i pojawiały, a sama uczennica całą swoją siłą woli powstrzymywała się od rzucenia na cokolwiek.
– J-ja nie sądziłam, że t-to tak się skończy – załkała, na co szylkretka zatrzymała się natychmiastowo – Ja nie chciałam, żeby tak było!
Niebieska położyła się na ziemi i znów zaczęła płakać, przy czym zakryła swój pyszczek łapkami. Wschodząca patrzyła w ziemię niewidzącym wzrokiem, nie wiedząc, co ma właściwie teraz zrobić. Cały jej światopogląd o odpowiedzialnej młodszej siostrze legł w gruzach. Zastanawiała się tylko, który kocur był aż tak zdesperowany, by wykorzystać uczennicę. Przecież to było wbrew kodeksowi i powinien odmówić, kiedy Błękitna Łapa go zapytała.
„Błękitna Łapa w ogóle nie powinna nawet o tym myśleć!” krzyknęła do siebie w myślach, próbując uspokoić narastającą panikę.
Niebieska kotka nie zmieniła pozycji ani przez chwilę, poruszając się od czasu do czasu z powodu szlochu. Wschodząca Łapa nie miała jej tego za złe, jednak przerażało ją dogłębnie właśnie to, co usłyszała.
– Ktoś jeszcze wie? – zapytała cicho, a w głosie było słychać lekką obojętność. Nie chciała, by zabrzmiało to tak, jakby ją właśnie osądzała.
Niebieska pokręciła głową lekko, odsłaniając zapłakany pyszczek.
– Tylko ty i no…
– I „ojciec” – warknęła cicho, wysuwając pazurki.
Błękitna Łapa kiwnęła jej na potwierdzenie, biorąc głęboki oddech.
– Żądląca Łapa pewnie od razu poleciałaby do kogoś innego to wygadać, Szumiącą Łapę nawet nie brałam pod uwagę…– powiedziała, łkając dwa razy – A mamy nie chciałam zamartwiać… Wschodząca Łapo, pomóż mi! Spadający Liść i tak mnie nie lubi, wygnają mnie!
Wschodząca Łapa pokręciła głową gwałtownie, machając gniewnie ogonem.
– Nie! – krzyknęła, na co Błękitna Łapa otworzyła oczy w zdumieniu – Nikt cię nie wygna, to był wypadek! To ten wojownik powinien być ukarany!
Niebieska spojrzała na nią przerażona, dopadając do jej łap.
– Nie, nie powiem kto to! – miauknęła rozpaczliwie – Proszę cię, Wschodząca Łapo… Po prostu mi pomóż… – szepnęła roztrzęsiona, patrząc z dołu błagalnie w oczy szylkretki.
Kotka zatrzęsła się, jęcząc cicho z bezsilności. Nie zrobiłaby tego, ale co ona mogłaby zrobić?
Kiwnęła głową, walcząc ze swoim sumieniem, każącym jej pobiec i wygadać wszystko najbliższej osobie. Błękitna Łapa wtuliła się w gęste futro kotki, płacząc i dziękując jej cicho. Wschodząca Łapa poczuła do siebie obrzydzenie, że myślała przed momentem, by wydać komuś sekret siostry. W końcu i tak ktoś się dowie, to wiedziała.
Pożegnała się z młodszą uczennicą, która ponownie płakała, tym razem ze szczęścia.
Skierowała się od razu w kierunku żłobka, gdzie Zabluszczone Futerko razem z Pręgowanym Grzbietem szykowały legowisko dla Sójczego Skrzydła, która siedziała niedaleko zatopiona w swoich myślach.
Szylkretowa wojowniczka spojrzała na swoją córkę kątem oka, po czym uśmiechnęła się promiennie, nie przerywając pracy. Wschodzącej Łapie z trudem udało się odwzajemnić gest.
– Mamo, czy opowiecie mi razem z Pręgowanym Grzbietem, jak wygląda wychowywanie kociąt? – zapytała uczennica, ledwo przełykając ślinę.
Zabluszczone Futerko spojrzała na nią bacznie, przy czym zerknęła na Pręgowany Grzbiet, która patrzyła na uczennice podobnie. Kiwnęły do siebie głowami, przez co po grzbiecie Wschodu przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Po dwóch biciach serca, kotki uśmiechnęły się do siebie w zrozumieniu.
– Czyżbym o czymś nie wiedziała, skarbie? – zapytała, unosząc jedną brew w górę i patrząc na nią wymownie.
Pręgowany Grzbiet uśmiechnęła się do zdenerwowanej uczennicy sympatycznie, szturchając przyjaciółkę w bok.
– Bluszczyku, przestań ją stresować – powiedziała ciepło, zwracając swój wzrok ponownie na kotkę – Oczywiście, że tak kochanie, pytaj, o co chcesz.
Wschodząca Łapa uśmiechnęła się z oporem, podchodząc do starszych kotek. Postanowiła, że pójdzie potem jeszcze do Fenkułowego Serca i Różanego Kwiatu, by wiedzieć, co robić, gdy kotka zaczyna rodzić. Później pospędza z Sójczym Skrzydłem i jej kociakami tak długo, aż będzie wiedziała co robić.
„Wszystko będzie dobrze” pocieszała się w myślach.
Pomoże młodszej siostrze, choćby sama miała skończyć na wygnaniu, za niepowiedzenie prawdy. Chociaż sama nie wiedziała, czy da rade utrzymać ten sekret przy sobie. Prędzej czy później i tak wszystko się wyda...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Hmm... Wychodząca Łapa.... Brzmi ciekawie, ale gdzie wychodzi? XD
OdpowiedzUsuń- Flightmarełek
Wychodzi z siebie, kiedy widzi takie nagłówki. I smieje się z nich do rozpuku xDD
Usuń