Rudzik zamarł, z przerażeniem wpatrując się w kociaka. Coś zjadł, ale co? Mając nadzieję, że to nic trującego, zaczął przeszukiwać legowisko. Po chwili zauważył, że sterta nasion maku, którą wczoraj tak pieczołowicie układał, została rozsypana, więc szybko zadał pytanie Małemu:
— C-czy ty.. zjadłeś mak?
— Co to mak? — zapytał niewinnie Mały Synek.
— Roślina, której nasiona używane są do uśmierzenia bólu i.. Ah, t-to teraz nie ważne, muszę iść po Trujący Bluszcz! — zawołał Rudzik i pędem wybiegł z legowiska.
Siostry posłały mu zdziwione spojrzenie, ale w tej chwili nie przejmował się tym. To jego wina, że nie upilnował kociaka, jednak sam nie znał się jeszcze na tyle na ziołach, żeby jakoś mu pomóc. Wreszcie zauważył Bluszcz rozmawiającą o czymś z Sarną i chociaż bardzo się bał im przeszkodzić, to nie miał innego wyboru.
— B-bluszczu.. Czy.. Czy mogłabyś przyjść ze mną teraz do twojego legowiska? — zapytał na jednym wdechu. Widząc, że przywódczyni patrzy się na niego podejrzliwie, dodał — To nic ważnego, ale dosyć p-pilne.
Nie mógł przecież powiedzieć w obecności liderki, że istnieje szansa, że przez przypadek otruł jej syna.
— Coś ty znowu zepsuł.. — wymamrotała zirytowana medyczka, jednak zgodziła się pójść z uczniem.
Rudzik westchnął z ulgą, jednak sumienie nadal nie dawało mu spokoju. Miał być samodzielny, a jednak gdy na jego drodze pojawiał się jakikolwiek problem to wołał Trujący Bluszcz albo swoją siostrę. Gdy wszedł razem z medyczką do jej legowiska, Mały Synek spał w najlepsze, a Wisienka i Kora nerwowo kręciły się obok. Starsza kotka spojrzała się na niego pytająco, oczekując jakichkolwiek wyjaśnień ale kocurek nagle stracił całą pewność siebie.
— Bo... bo przyszliśmy tutaj i.. No i nie wiem, co się s-stało, ale on chyba zjadł m-mak..? — wyjąkał, kuląc się i kładąc uszy po sobie.
Kocicy lekko rozszerzyły się oczy.
— Ile? — zapytała szybko.
— M-mało, większość wypluł...
— To prawda, myślę że jakioś tak dwa albo trzy ziarenka — dodała Wiśnia.
Bluszcz pokiwała głową po czym spojrzała ponownie na śpiącego kociaka.
— Nic mu nie będzie, tylko trochę sobie pośpi — wymruczała lekko rozbawiona. — Ale ty, Rudziku udowodniłeś że masz więcej szczęścia niż rozumu. Wiesz co mogłoby się stać, gdyby zjadł trochę więcej?!
Rudzik zjeżył futerko, po czym zaczął powoli się wycofywać. Nie chciał żeby tak wyszło, jednak rozumiał gniew jego mentorki, poniekąd sam też był na siebie zły. Medyczka westchnęła i wyprosiła siostry z jej legowiska. Kora rzuciła bratu współczujące spojrzenie, a Wisienka próbowała spierać się z medyczką, jednak Rudzik zatrzymał ją ze smutnym uśmiechem. "Nie martw się, to nic takiego, za parę chwil do was dołączę" wymruczał, wysilając się na najbardziej wesoły ton na jaki było go w tej chwili stać. Przez następne minuty Bluszcz narzekała na jego zachowanie i tłumaczyła, dlaczego trzeba być odpowiedzialnym jeśli chce się zostać medykiem. Zapewne trwałoby to aż do wieczora, gdyby nie to, że Mały Synek w końcu się obudził. Rudzik natychmiast podbiegł do niego, czując ogromną ulgę. Kociak rozejrzał się dookoła ze zdziwieniem:
— Co się stało..? — wymamrotał lekko zdezorientowany.
— Zjadłeś parę nasion maku, więc chwilę sobie pospałeś, to wszystko — zamruczał Rudzik, próbując opanować drżenie w jego głosie. — No i.. nie mów nic mamie ani tacie, niech to będzie nasz mały sekret, dobrze? — dodał szybko.
Wolał żeby przywódcy nie dowiedzieli się o tym, bo czuł, że zostałby szybko wyrzucony z klanu, albo gorzej, zabity! Samego Małego Synka bardzo polubił, ale niestety wciąż wygrywał w nim strach przed jego rodzicami, toteż bał się przebywać w jego towarzystwie, w obawie, że przez przypadek coś mu zrobi. W dodatku dzisiejszy incydent udowodnił mu, że jego obawy były uzasadnione.
<<Mały Synek?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz