— Ścigać się? — powtórzył, pochylając lekko głowę. — Ty naprawdę masz w sobie więcej odwagi niż rozsądku.
Mewa westchnęła cicho, ale nie odezwała się od razu. Obserwowała scenę uważnie, jakby sprawdzała, dokąd to wszystko zmierza. Wilczy Skowyt nachylił się bliżej Wąsatki i delikatnie dotknął jej nosa czubkiem własnego.
— Las to nie jest miejsce do popisywania się — powiedział łagodniej. — Jest większy, głośniejszy i łatwiej się w nim zgubić niż tutaj.
Po chwili jednak wyprostował się i spojrzał w stronę wyjścia z nory.
— Ale krótki spacer nikomu nie zaszkodzi — dodał. — Bez ścigania się. Bez wygłupów. Tylko wyjść, popatrzeć i wrócić.
Kobczyk uniosła głowę, wyraźnie zaciekawiona.
— Naprawdę możemy? — zapytała.
— Możemy — potwierdził Wilczy Skowyt, po czym spojrzał znacząco na Wąsatkę. — Ale spokojnie. Chcę widzieć, że potrafisz iść, nie tylko mówić, że potrafisz.
Na koniec zerknął jeszcze na Mewę, jakby szukając jej zgody, po czym ruszył powoli w stronę wyjścia.
— No dobrze — rzucił przez ramię. — Chodźcie. Pokażcie mi, jak sobie radzicie. — Zatrzymał się na moment i odwrócił głowę. — Szczególnie ty, Wąsatko.
Wąsatka ruszyła pierwsza, wyprostowana i dumna, jakby każdy krok był dowodem na to, że wcale nie jest gorsza od siostry. Świat za wyjściem z nory był jednak jasny i rozmyty, pełen plam światła oraz cieni, które trudno było od siebie odróżnić. Zmrużyła oczy i zrobiła kolejny krok. Jej przednia łapa zahaczyła o wystający korzeń. Zachwiała się, machnęła ogonem, próbując utrzymać równowagę, ale po chwili runęła na bok, wzbijając lekki szelest ściółki.
— Och… — wymknęło jej się cicho.
Wilczy Skowyt natychmiast znalazł się przy niej. Zasłonił ją częściowo swoim ciałem i delikatnie dotknął jej barku nosem, sprawdzając, czy nic jej się nie stało.
— Spokojnie — powiedział łagodnie. — To tylko korzeń. Nic groźnego.
Kobczyk podeszła bliżej, patrząc na siostrę z niepokojem. Wąsatka podniosła się chwiejnie i otrzepała futerko, prostując się z wyraźnym wysiłkiem.
— Każdemu się zdarza — mruknęła, bardziej do siebie niż do innych, po czym zrobiła kolejny, znacznie ostrożniejszy krok do przodu.
<Wąsatko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz