— Kiedy tylko będziesz chciał — zapewniła go kotka. Mentorzy zawołali uczniów, by wyjaśnić im następne zadanie.
— Widzicie ten omszony pieniek? Teraz będziecie pracować osobno. Każdy z was postara się dobiec do pieńka pierwszy, lecz inni będą wam to utrudniali. Rozumiecie?
Uczniowie skinęli głowami i przykucnęli, gotowi do walki. Makowa Łapa obejrzała się wokół siebie. Była mała, lecz może to jej trochę pomoże... Po chwili myślenia nad strategią, kotka utworzyła idealny plan.
— Start! — wykrzyknął Cyklonowe Oko.
Uczniowie zaczęli biec. Makowa Łapa biegła coraz szybciej, gdy nagle...uff! Poczuła ciężar na swoim boku, a gdy się obejrzała, zauważyła Berberysową Łapę, odpychającego ją w tył. Zawarczała cichutko. Zebrała wszystkie siły ze swojego małego ciałka i skoczyła na łapy kocurka, przewracając go w drugą stronę.
— A masz! — krzyknęła figlarnie i pognała do przodu. Jej plan działał. Ruch bitewny, którego nauczył ją mentor, był idealny na ten moment. Po chwili Berberysowa Łapa się z nią zrównał. Inni uczniowie biegli za nimi. Makowa Łapa rozpoczęła walkę z bratem. Niestety przegrywała. Użyła jednak triku, który również nauczył ją Cyklonowe Oko. Udała, że się poddaje. Rozluźniła mięśnie. Brat przyszpilił ją do ziemi, a wtedy kotka zebrała siły i wyrzuciła nogi daleko w powietrze. Zaraz... brat pozostał bez ruchu i zachichotał. Makowa Łapa nie przemyślała tego, że była o wiele mniejsza od brata. Myślała, że wyrzuci go daleko od siebie... lecz jej tylne łapy nawet go nie dosięgły.
Berberysowa Łapa puścił ją i łatwo wyprzedził resztę, wskakując na pieniek.
— Pierwszy! — wykrzyknął. Po chwili Makowa Łapa podniosła się i wskoczyła do góry, by zasiąść tam z resztą uczniów.
— Tym razem to ty wygrałeś, bracie. Dobrze walczyłeś — powiedziała kotka i odwróciła głowę na myśl o swojej nieudanej walce.
— Nie martw się, siostro. To nie twoja wina, że jesteś mniejsza od nas wszystkich — pocieszył ją brat.
—Jeszcze urosnę, zobaczysz! — odparła Makowa Łapa. — Och, musimy iść do mentorów! Wołają nas. Chodź, Berberysowa Łapo!
Po treningu uczniowie wrócili zasapani wraz z mentorami. Od razu rzucili się na stertę zwierzyny i wybrali jakieś smaczne kąski. Makowa Łapa znalazła tłustego ptaka.
— Hej, Berberysowa Łapo, zjemy razem?
— Widzicie ten omszony pieniek? Teraz będziecie pracować osobno. Każdy z was postara się dobiec do pieńka pierwszy, lecz inni będą wam to utrudniali. Rozumiecie?
Uczniowie skinęli głowami i przykucnęli, gotowi do walki. Makowa Łapa obejrzała się wokół siebie. Była mała, lecz może to jej trochę pomoże... Po chwili myślenia nad strategią, kotka utworzyła idealny plan.
— Start! — wykrzyknął Cyklonowe Oko.
Uczniowie zaczęli biec. Makowa Łapa biegła coraz szybciej, gdy nagle...uff! Poczuła ciężar na swoim boku, a gdy się obejrzała, zauważyła Berberysową Łapę, odpychającego ją w tył. Zawarczała cichutko. Zebrała wszystkie siły ze swojego małego ciałka i skoczyła na łapy kocurka, przewracając go w drugą stronę.
— A masz! — krzyknęła figlarnie i pognała do przodu. Jej plan działał. Ruch bitewny, którego nauczył ją mentor, był idealny na ten moment. Po chwili Berberysowa Łapa się z nią zrównał. Inni uczniowie biegli za nimi. Makowa Łapa rozpoczęła walkę z bratem. Niestety przegrywała. Użyła jednak triku, który również nauczył ją Cyklonowe Oko. Udała, że się poddaje. Rozluźniła mięśnie. Brat przyszpilił ją do ziemi, a wtedy kotka zebrała siły i wyrzuciła nogi daleko w powietrze. Zaraz... brat pozostał bez ruchu i zachichotał. Makowa Łapa nie przemyślała tego, że była o wiele mniejsza od brata. Myślała, że wyrzuci go daleko od siebie... lecz jej tylne łapy nawet go nie dosięgły.
Berberysowa Łapa puścił ją i łatwo wyprzedził resztę, wskakując na pieniek.
— Pierwszy! — wykrzyknął. Po chwili Makowa Łapa podniosła się i wskoczyła do góry, by zasiąść tam z resztą uczniów.
— Tym razem to ty wygrałeś, bracie. Dobrze walczyłeś — powiedziała kotka i odwróciła głowę na myśl o swojej nieudanej walce.
— Nie martw się, siostro. To nie twoja wina, że jesteś mniejsza od nas wszystkich — pocieszył ją brat.
—Jeszcze urosnę, zobaczysz! — odparła Makowa Łapa. — Och, musimy iść do mentorów! Wołają nas. Chodź, Berberysowa Łapo!
* * *
— Hej, Berberysowa Łapo, zjemy razem?
<Berberysku?>
[345 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz