Nie została Fląderkową Łapą. Nie otrzymała miana uczennicy. W głębi serduszka wiedziała, że tak właśnie będzie. Nie mogła zostać wojowniczką. Nie powinna. Bezpieczniej będzie, jeśli nie zgłębi tajników polowania i walki. Dobrze, że nie szkoli się też na medyczkę. Co prawda nie mogłaby nią zostać, bo nie wywodziła się z rodu i nie zostałaby zaakceptowana przez przodków spoglądających na nią z Srebrzystej Skóry, ale nie ważne co, wiedza medyczna, jak i funkcja jaką było bycie medykiem, w którego łapy powierzało się życie własne i cudze nie powinno być oddawane w łapy osobników, takich jak ona.
Fląderka w ciszy obserwowała ceremonię własnego rodzeństwa, czując dumę, jak i również ulgę, że podobny los ich nie spotkał, co jej, chociażby przez fakt, że są rodzeństwem. Rezeda i Centuria zapiszą się w historii Klanu Nocy. Nie mogła się doczekać, aż pozna ich dorosłe miana, jednak najszybciej było to możliwe dopiero za cztery księżyce. Czy podołają? Na pewno! Będą dumą klanu oraz sprawią, że mama będzie szczęśliwa, udowadniając, że udało jej się wydać na świat dwoje wspaniałych kociąt.
Szylkretowe kotka spojrzała w kierunku piastuna, zastanawiając się, co jej opiekun myślał o niej w tym momencie. Musiał wiedzieć o tym, że jedno z kociąt Nemezji nie zostanie uczniem. Nikt nie chciałby dostać takiego ucznia. Zamiast dumy, mentor odczuwałby strach i obawę, że Fląderka w przyszłości mogłaby zostać dotknięta klątwą. A kotka wolała tego uniknąć. Nie chciała, aby z jej pyska toczyła się ślina, a oczy zaszły ropą. Nie chciała mówić sama do siebie i widzieć rzeczy, których nikt inny nie widział. Nie chciała tego i bardzo się bała , że podzieli los kotów, o których opowiadała jej Kotewkowy Powiew.
– Dziękuję, Mandarynkowa Gwiazdo – wyszeptała cicho, cichuteńko podczas przemowy liderki, będąc wdzięczna, że kocica postąpiła racjonalnie i nie chciała narażać przyszłości klanu
Brązowe ślipka nie-uczennicy spoczęły na kotce, której nie będzie mogła się odwdzięczyć w postaci własnołapnie upolowanej ryby. Fląderka nie raz się zastanawiała, czy Czyhająca Murena żałowała wykarmienia jej, nawet jeśli nigdy nie wykazała nieprzychylnego zachowania względem brązowookiej. Mleko księżniczek powinno być jedynie przeznaczone dla przyszłych liderów, a nie dla kotów, które mogły w przyszłości zaszkodzić członkom ich rodziny oraz klanu.
– Fląderko, no chodź.
Posłusznie podniosła się i ruszyła w kierunku właściciela głosu, mając nadzieję, że mimo wszystko uda jej się być przydatną w klanie. Nie potrzebowała do tego bycia uczniem. Wystarczy, że będzie sobą, Fląderką, która posłusznie podąża wyznaczoną przez przodków ścieżką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz