Podczas ostatnich dni Pory Zielonych Liści
Sen otworzył leniwie oczy, gdy nagle nie rozpoznał otoczenia. Jakieś obce koty leżały niedaleko posłania, na którym spał, a zapach rodzeństwa był nadal świeży.
“A no tak, jestem w żłobku…” – przypomniał sobie.
Te obce koty to były zwykle Lodowa Sałata oraz jakiś ciemny kocur. Był to jeden z uczniów Klanu Wilka, do którego teraz przynależeli. Przychodził czasami, by posprzątać posłania bądź zająć się kociętami. Czarny kocurek, siedząc tak przez dłuższą chwilę, skinął z uprzejmością Lodowej Sałacie oraz uczniowi, którego imienia jeszcze nie znał i wyszedł na polanę, aby poszukać swojego rodzeństwa.
– Haha! Nie złapiesz mnie, Horyzoncie! – Zaśmiała się Gwiazdnica.
Druga siostra sztywno biegła za uciekającą szylkretką, Sen mógł zauważyć, że co jakiś czas zerkała w stronę uczniaka, który siedział w środku legowiska.
“Pewnie jeszcze mu nie ufa” – zauważył, rozumiejąc podejście rudej. Nie chcąc zbytnio dołączać do zabawy sióstr, oddalił się od nich. Usiadł przy ścianie jednych z tych wszystkich legowisk, w celu szukania ciekawych przedmiotów do zabawy, takich jak na przykład piórka. Czając się w cieniu, przeszukiwał tak trawę, aż w końcu znalazł jedno, skromne piórko.
“Mogło być troszkę lepiej…” – westchnął i się rozejrzał.
Tutaj chyba tak nie dbano o zabawki dla kociąt. Wszyscy byli zajęci, aby nie zwariować od dzisiejszego upału. Pracowali i łazili po obozie jak mrówki.
“Mrówki… Mhm, chętnie bym pooglądał mrowisko! Ale nudy!” – Padł na plecy.
Cieszył się, że przynajmniej to miejsce jest tak dobrze zacienione. Nie wyobrażał sobie, żeby ten obóz był na polu bądź innej otwartej przestrzeni. Sen wtedy zdechłby z gorąca. Co on powinien robić w miejscu, gdzie wszyscy są mu tak bardzo obcy? Nagle poczuł, jak swędzi go nos. Otworzył oczy, by zobaczyć przyczynę łaskotania. Zamiast listka bądź innego brzydkiego owada, ujrzał charakterystyczny, czerwony, okrągły kształt w czarne kropeczki.
“To biedronka!” – Zadowolony tym zjawiskiem wstrzymał oddech, aby jej nie spłoszyć.
Kocurek nie mógł uwierzyć, że przyleciała tutaj do niego sama. Wcale nie musiał jej szukać! Przypominając sobie, jak jeszcze w starym gnieździe, gdzie zajmowała się nimi Makowiec, znalazł biedronkę i razem z Horyzontem poprosił ją o to, by spadł deszcz. Może tym razem też się uda i biedronka będzie w stanie spełnić jego marzenie?
“Biedroneczko, proszę cię, abyś znalazła mi pierwszego przyjaciela w Klanie Wilka! Muszę w końcu kogoś poznać!” – poprosił ją grzecznie w myślach.
Zamknął oczy, cierpliwie czekając, aż jego życzenie zostanie spełnione. Ufał całkowicie mocy biedronek.
<Koniczynku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz