Nadszedł w końcu długo wyczekiwany dzień dla Pustułkowej Łapy, właśnie dziś miał odbyć test, który zakończy jego szkolenie jako ucznia, bądź obnaży okrutną prawdę i kocur będzie musiał jeszcze popracować nad swoimi umiejętnościami. W najgorszym wypadku nigdy nie wygra żadnej walki i zostanie wygnany.
Z samego rana jak zwykle czekał na Mroczną Wizję, jednak kiedy się zjawiła, to nie dała znaku do wymarszu, tylko podeszła do swojego syna z dumą w oczach. W końcu jej uczeń był gotów, by zostać wojownikiem i już niedługo oficjalnie dołączyć do kultu. Wszystko miało się zmienić w życiu Pustułki.
– Pustułkowa Łapo, to jest ten dzień – powiedziała na wstępie, by następnie przejechać językiem między uszami swojego ucznia w czułym geście oraz dla dodania mu odwagi. Cały czas była z nim, nawet jak nie fizycznie to duchem.
– Z kim będę walczyć? – spytał spokojnie, choć w środku to miał wrażenie, że zaraz oszaleje. Przecież jak będzie musiał walczyć z Krukiem lub Warkotkiem to szanse są podzielone, w końcu to jego bracia i wolałby nigdy z nimi nie stoczyć walki.
– Kruczą Łapą – odpowiedziała z bólem serca, czy naprawdę będzie musiała patrzeć, jak jej dwójka synów walczy o to samo i mają równe szanse. Choć Mroczna Wizja nie wiedziała do końca, na jakim poziomie są umiejętności Kruka, to wiedziała, że mimo wszystko on i Pustułka będą zdeterminowani, by wygrać.
– Czyli powtórka z treningu – westchnął, przymykając oczy, przypominając sobie pamiętny trening z bratem, na którym mieli stoczyć pojedynek między sobą. Tym razem nie da się zaskoczyć tak łatwo, jak wtedy!
– Dasz radę, trochę minęło czasu od tego momentu. Twoje umiejętności są na zupełnie innym poziomie niż wtedy – miauknęła kotka, kładąc ogon na jego grzbiecie. Kocur był w tym momencie wdzięczny, że jego matka tak go wspiera i ot tak go nie zostawia w tak ważnym dniu.
– Dziękuję.
– Nie myśl o tym za dużo, może pójdziemy na mały patrol łowiecki?
– Czemu nie – mruknął, podnosząc się z dotychczasowego miejsca. Chwilę później dołączyła do niego Mroczna Wizja, by razem ramię w ramię wyjść z obozu.
***
Dzisiejsze łowy były bardzo udane, łącznie przynieśli dwie nornice, mysz i wróbla. Dzięki temu wyjściu przed walką Pustułkowa Łapa nie myślał zbytnio o tym, co niedługo nadejdzie. Spokojnie odłożył piszczki na stos, biorąc dla siebie coś innego, w końcu nic nie może się zmarnować. Wybór padł na mysz, która leżała na stosie jakiś czas, jednak nadal nadawała się do zjedzenia.
Po dokonaniu wyboru poszedł w stronę legowiska uczniów, by położyć przy ścianie krzewu. Bez pośpiechu skonsumował gryzonia, by następnie przejść do pielęgnacji swojego czekoladowego futra. Wszystko po to, aby zbyt dużo nie myśleć o tym, co nadchodziło wielkimi krokami. W końcu jednak nie mógł dłużej tego odwlekać, Nikła Gwiazda wskoczył na pień, który był miejscem przemówień, by zwołać klan.
Krucza Łapa oraz Pustułkowa Łapa stali u stóp konara otoczeni przez innych, gdy bury kocur przemawiał do wojowników. Nie trwało to długo, ponieważ już po chwili dostali znak do rozpoczęcia starcia. Bez zbędnej zwłoki, czekoladowy uczeń skoczył w stronę swojego brata, który zwinnie usunął się z drogi i Pustułka wylądował łapami na ziemi. Kruk nie pozostawał dłużny i sam rzucił się na brata, powalając go. Długo to nie trwało, ponieważ zielonooki kopnął go tylnymi łapami w brzuch, szybko podnosząc się na równe łapy. Zjeżony czekał na ruch ze strony czarnego kocura, który po chwili nastąpił. Pustułka cofnął się, będąc blisko pnia, na którym stał Nikła Gwiazda. W tym momencie przypomniał mu sobie niedawny trening, gdzie Mroczna Wizja pokazywała mu, jak wykorzystać otoczenie na swoją korzyść. Nie myśląc dłużej, skoczył w kierunku mównicy, by odbić się od kory i polecieć w stronę zaskoczonego Kruka. Powalił brata na ziemię, samemu po chwili otrzymując uderzenie w brzuch łapami, jednak pozwolił mu na to, wykorzystując to, by później od razu zaatakować kocura od tyłu. Ten ponownie znalazł się pod bratem, leżąc brzuchem do ziemi. W tym czasie Pustułkowa Łapa przytrzymywał go łapami, by ten nie mógł wstać. Czekoladowy był silniejszy niż parę księżyców temu, również przybierając na masie, co było dość widoczne, gdy jego futro było mokre i przylegało do ciała. W końcu Nikła Gwiazda dał znak, że pojedynek się zakończył.
Kocur zszedł z Kruka, czekając na werdykt przywódcy, choć inni wiedzieli, co kocur zaraz ogłosi.
– Ja, Nikła Gwiazda, przywódca Klanu Wilka, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, by zdobyć doświadczenie niezbędne do ochrony klanu i jego członków. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Pustułkowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać praw nadanych przez twojego przywódcę i chronić swój klan nawet za cenę życia?
– Przysięgam.
– Mocą naszych potężnych przodków nadaję ci imię wojownika. Pustułkowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Pustułkowy Szpon. Klan ceni twoją determinację i oddanie, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Wilka.
Lider po tym zeskoczył z pnia, by dotknąć pyskiem głowy Pustułki, a on dotknął jego barku. Cały ten moment trwał bardzo krótko. Po tym można było usłyszeć, jak klan skanduje imię nowego wojownika, a Mroczna Wizja z dumą patrzy na swojego syna, który oficjalnie zakończył swoje szkolenie u niej. Czekała go jeszcze jedna część, czyli samotne czuwanie całą noc, aż poranny patrol nie wyjdzie. W tym czasie nie mógł choćby słowa wypowiedzieć, cały ten czas musiał pozostać w niezmąconej ciszy.
***
Kolejna samotna noc w życiu Pustułkowego Szponu przebiegła spokojnie, z czego kocur był zadowolony. Gdyby było inaczej, to nie wiedziałby, jak zareagować. Miałby sam stanąć przeciwko zagrożeniu? Mógłby wtedy ostrzec inny, czy obowiązek niewypowiedzenia żadnego słowa nadal obowiązywała? Nie znał odpowiedzi na te pytania, jednak teraz nie musiał się tym przejmować, ponieważ było to już za nim.
Kiedy poranny patrol wyruszył, nowo mianowany wojownik skierował się do legowiska. Tym razem jednak do legowiska wojowników, gdzie od teraz miał sypiać. Wybrał posłanie, które nie pachniało żadnym kotem i ugniatając przez chwilę mech, położył się zwinięty w kulkę, ogonem przykrywając nos.
[956 słów]
[przyznano 19%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz