Czas zdawał się płynąć szybciej, niż mu się w ogóle wydawało. Kocur nie zwracał już nawet uwagi na zachodzące słońca, bo ilekroć zmrużył oczy, jasna kula ponownie zjawiała się na niebie, rzucając blask na cały ich las. Jedynie drzewa kryły koty od przegrzania, pozostawiając na ziemi cień, pełniący miejsce schronienia i ochłodzenia.
Wojownicy wydawali się zdrowi pod względem fizycznym, choć po ostatnim zgromadzeniu lider nie mógł pochwalić się sprawnym okiem, co było tylko i wyłącznie jego własną zasługą więc medyk nie czuł się za to ani trochę winy. Przede wszystkim, Bluszczowe Pnącze nie obarczał winą prawdziwej Miętowej Gwiazdy, bo ten zapewne nie posunąłby się do bezpodstawnego ataku na przywódcę innego klanu. Liliowy nie chciał bronić z góry innych (w tym przypadku Nocniaków, bo śmierć Bursztynowego Pyłu była poważnym tematem), ale wysuwanie pochopnych opinii nie było zdecydowanie przykładem odpowiedzialnego zachowania. Mogło wydarzyć się naprawdę wiele, a wspomniany, obcy zapach, na zwłokach byłego medyka, można zawsze było jakoś wyjaśnić. Nie wiedział jak, ale chciał po prostu uświadomić samego siebie, że te wszystkie, dziwne wydarzenia z ostatnich czasów, nie są zwiastunem ich końca.
Sierść zjeżyła mu się na karku, kiedy chłód opanował całe legowisko.
Wreszcie pojawił się ten, na którego tak długo czekał. Rude futro, zmęczone wzrok miętowych ślepi i zgarbiona postura to było to, czego od dawna oczekiwał, patrząc na wiele kwestii, które wymagały wyjaśnienia.
- Myślę, że powinieneś powiedzieć mi wszystko, co wiesz – zaczął łagodnie van, spoglądając ze spokojem na ducha. Kiedyś uznałby to za oznaki szaleństwa, lecz teraz traktował to jako zbawienie.
- A co potrzebujesz najbardziej wiedzieć? – odparł pospiesznie, a na jego pysku dało się dostrzec zirytowanie ostatnimi wydarzeniami. – Nie wierzę w to, co odwala ten parszywy gnój! Nie mogę nic zrobić, a on bezkarnie używa mojego ciała do przedstawienia Klanu Klifu w złym świetle! – ciągnął, prostując się i zaciskając zęby ze złości. – Istna paranoja!
- Rozumiem twe zdenerwowanie, ale nie sądzę, byśmy mieli na to czas, skoro w każdej chwili możesz wyparować, Miętowa Gwiazdo – westchnął, starając się złagodzić napiętą sytuację. – Myślę, że nie będzie lepszej chwili, niż ta. Powinieneś mi powiedzieć, kto przejął władzę nad twoim ciałem i sieje tutaj chaos – poprosił, czując dreszcz przebiegający po jego grzbiecie. Nigdy nie przykładał większej uwagi do spraw, które nie leżały w zakresie jego obowiązków. Teraz jednak zdawało mu się, iż to wszystko było dla niego kolejną pracą do wykonania, choć stawka aktualnie była z pewnością znacznie wyżej.
Rudy skrzywił pysk i spojrzał z niesmakiem na stos medykamentów, jakby szukając w nich ucieczki od problemów.
- Lisia Gwiazda – wychrypiał w końcu, tworząc coraz to bardziej napiętą atmosferę. – Lisia Gwiazda to ten chuj, który dewastuje nie tylko nasz klan, ale i całą tradycję wojowników.
- Lisia Gwiazda? – powtórzył drętwo, natychmiast nieruchomiejąc i patrząc niespokojnie w stronę wyjścia z legowiska. Nikogo nie było w pobliżu, ale i tak czuł obawy, że ktoś mógłby usłyszeć za dużo i wykorzystać to niezbyt dobry sposób.
Nie wiedział wiele o jednym z poprzednich liderów prócz tego, że był tyranem. Siał postrach na terenach całego lasu, a jego mordercze czyny przeszły do historii i nie raz straszyło się nimi kociaki. Bluszcz urodził się jakiś czas po jego śmierci, więc miał to szczęście uniknąć z nim spotkania.
Chociaż jak widać, rudy potwór wrócił, a plany, które musiały kryć się w jego głowie, były zapewne okrutne i nie zwiastowały niczego dobrego dla klanów.
- Ja doceniam to, że powiedziałeś mi o tym i w ogóle starasz się utrzymać ze mną kontakt, jednak… Co mogę z tym zrobić? – zapytał, po dłuższej chwili analizy. – Jestem medykiem, nie umiem walczyć ani nic z tych rzeczy, a prawdopodobnie nikt poza mną, nie będzie o tym wiedział. No, chyba że miałeś okazję z kimś jeszcze porozma...
- Nie – przerwał mu. – Tylko tobie mówiłem, bo tylko do ciebie byłem w stanie dotrzeć. Najlepiej byłoby się go pozbyć i jak mam być szczery, nie widzę innej opcji. Powinna go w końcu dopaść karma, a jeśli miałbym szansę, sam przeryłbym mu pysk, ale bez ciała jestem bezsilny. Powiem ci, Bluszczowe Pnącze, jak ja to widzę. – Urwał, robiąc dramatyczną pauzę. – Potrzebujesz sojuszników. Kogoś, kto ci uwierzy i pomoże odsunąć go od władzy, a następnie wyrzucić z mojej skóry.
- Ale komu mogę ufać, skoro aktualnie sam lider klanu stanowi dla nas największe zagrożenie?
- Nie wiem – odparł, kręcąc z rezygnacją głową. – Wierzę jednak w twoje umiejętności i liczę, że poradzisz sobie z tym wszystkim. Widzę w tobie nadzieję, gdyż to, co nadchodzi, nie zwiastuje niczego dobrego. Zresztą, sam jesteś tego świadkiem, masz oczy i widzisz, co się dzieje.
Liliowy nie skomentował nic z tego, co mu powiedziano. Po prostu stał jak kołek, dopóki duch Miętowej Gwiazdy nie zrobił tego, co zawsze – rozpłynął się w powietrzu, pozostawiając vana z jego własnymi myślami.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
świetne opko!!
OdpowiedzUsuńten nastrój, te emocje :just_right_sokol: