*wciąż dawno*
— Gotowe. — oznajmiła Fasolowa Łodyga, zmieniwszy opatrunki kocurowi. Ten skinął łbem, po czym wyjrzał na zewnątrz. Pointka była przyzwyczajona do tego, że jej pacjent głównie wygląda jak martwy, więc z dziwną ciekawością przyglądała się każdemu ruchowi samotnika. Były jeszcze ospałe, w końcu dopiero wczoraj odzyskał przytomność, jednak wydawało się, że z każdą godziną Huragan radził sobie coraz lepiej z ponowną koordynacją i energiczność ruchów. Cieszyła się, że srebrnemu się poprawia.
— Przyniosłam coś dla ciebie. —miauknęła liliowa, kierując się do wyjścia. Kocur zastrzygł uszami i z błyskającym zainteresowaniem śledził młodą medyczkę wzrokiem. W końca, ta zniknęła za rogiem, by za chwilę znów się pojawić, tym razem z dwiema piszczkami w pyszczku. Fasola położyła obydwie zdobycze przed zdziwionym, jednak wdzięcznym za ten gest kocurem.
— Powinienem sam na siebie polować... — westchnął, spoglądając na zwierzynę. Medyczka pokręciła głową.
— Potraktuj to jako prezent. — miauknęła, posyłając mu delikatny uśmiech.
— Dziękuję. — odpowiedział Huragan, zabierając się za konsumowanie dorodnego wróbla. Fasolowa Łodyga w tym czasie odwróciła się, by spojrzeć, jakie zioła będzie potrzebowała przynieść na jutro.
***
Fasolowa Łodyga prężnym krokiem podążała do miejsca, gdzie chwilowo mieszkał Huragan. Słońce już powoli zachodziło, oblewając nieboskłon różami i czerwienią. Lubiła chodzić do kocura. Niby tłumaczyła sobie, że chodzi tam tylko po to, żeby dopilnować, że rany srebrnego dobrze się goją, ale... gdzieś w głębi wiedziała, że to niekoniecznie prawda. Nie była to zasługa okolicy, w której samotnik przebywał, chociaż miejsce to również coś w sobie miało. Chodziło o samego Huragana. Uwielbiała jego towarzystwo. Kocur podnosił ją na duchu nawet najprostszymi żartami, a jego historii i głosu potrafiłaby słuchać godzinami. Czuła się lekka, szczęśliwa, mogąc mu opowiedzieć o życiu w Klanie czy najmniejszych pierdołach, jakie spotkały ją w ciągu dnia. Nie znali się długo, zaledwie niecały księżyc, a jednak coś sprawiło, że... zaczęła ufać długowłosemu.
Gdy dotarła, Huragan obdarzył ją szczerym uśmiechem.
— Hej. — zamruczała, witając się z kocurem.
— Hej, Fasolo. — miauknął ucieszony srebrny, wstając z swojego legowiska.
— Wyglądasz coraz lepiej. Jeszcze trochę i jedyne, co ci pozostanie po tym wypadku to parę blizn. — stwierdziła, zadowolona z postępów, jakie robili.
— Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczny. — westchnął kocur, przytulając delikatnie medyczkę. — Dziękuję.
Fasolowa Łodyga poczuła, jak pieką ją policzki, a jej serduszko zabiło szybciej. Nie spodziewała się takich podziękowań. Kotka jednak zaraz wtuliła się, odwzajemniając czuły gest. Złapała się na tym, jak cieszyła się bliskością kocura, ciepłem jego długiego futra i dźwiękiem jego mruczenia. Co się z nią działo? Fasola oderwała się od samotnika, po czym delikatnie zawstydzona spojrzała na zewnątrz.
— Pójdę coś upolować. — oznajmiła, kierując swoje kroki ku wyjściu. Huragan jednak szybkim, płynnym ruchem zagrodził jej drogę.
— Ja pójdę. — stwierdził, wyprzedzając liliową medyczkę. — Muszę trochę poćwiczyć, bo inaczej moje łapy sflaczeją. — zaśmiał się. — Masz na coś ochotę? Nie wiem, ulubiona piszczka?
— Kos. — odpowiedziała bez namysłu. — A-ale nie musisz go specjalnie szukać jak na niego nie trafisz! — sprostowała zaraz. Kocur skinął głową, po czym w paru krokach zniknął pomiędzy zielonym gąszczem, chowając się w lesie. Kotka wzięła głęboki wdech, po czym wypuściła powietrze nosem z cichym świstem. Co w nią wstąpiło ostatnio? Nigdy wcześniej nie doznała takiego uczucia... Fasola pokręciła głową, po czym rozejrzała się po okolicy. Skoro Huragan poszedł na polowanie, ona mogłaby pozbierać zioła. Może tak chociaż trochę się uspokoi.
Po jakimś czasie, kotka usłyszała delikatny szelest w krzewach. Szybko uniosła głowę, nastawiając uszu. Z zieleni zaraz wyłonił się srebrny łeb, trzymający w pysku dwie piszczki. Niedużego kruka i kosa. Kotka uśmiechnęła się na ten widok, po czym zgrabnym krokiem podbiegła do kocura.
— Dzięki. — miauknęła, widząc, jak kocur podsuwa jej pod łapy żółtodziobowego ptaszka.
— Jakoś się muszę kiedyś odwdzięczyć za pomoc. — zamruczał, po czym oboje zabrali się do jedzenia.
CDN.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz