Czarna Łapa przestał jeść i zwrócił łeb w stronę przyjaciółki. Przełknął ostatni kęs i zastanowił się chwilkę próbując przywołać dzisiejszy trening.
- Dość nudno było, nie mam zamiaru tego ukrywać- zaczął trącając łapą ogonek małej myszki- takie tam ,,sposoby rozpoznawania obecności nieprzyjaciela na terenach". Okazało się, że wiem więcej niż Słoneczny Blask.
Wschodząca Łapa zaśmiała się a jej głos odbił się echem w uszach czarnego ucznia. Spojrzał na nią ukradkiem a na jego pysk wpełzł uśmiech. Kochał jej głos, wygląd gdy się śmiała, to jak zabawnie marszczyła nosek. Czarna Łapa do końca nie mógł określić uczucia jakie żywił do kotki. Było to już coś na pograniczu przyjaźni...może nawet miłość? Nie był do końca pewny, nigdy nie kochał i nigdy nie sądził, że pokocha, dlatego obce jest mu uczucie ,,miłości" do drugiej, niespokrewnionej osoby. Nie ukrywał tego, że z każdym księżycem Wschodząca Łapa pociągała go co raz bardziej, dorastała, tak jak i on. Stawała się piękną kotką, już nią była! Młody uczeń nie mógł oderwać od niej momentami oczu. Jego przemyślenia przerwało kichnięcie. Otarł łapą nos i poczuł dreszcz na swojej skórze. Czyżby złapał jakieś choróbsko? Wschodząca Łapa zareagowała natychmiastowo. Wlepiła swoje zielone ślepia w kocura i zapytała:
- Dobrze się czujesz?- głos kotki wręcz drżał od troski. Przysunęła swój nosek do jego czoła po czym zabrała go z lekkim strachem malującym się w jej ślepiach.
- Chyba powinieneś iść do medyczek...
- Nic mi nie jest! Jestem zdro...apsik!- Czarna Łapa wręcz podskoczył od siły odrzutu kichnięcia. Jego towarzyszka uderzyła puchatym ogonem o śnieg i postawiła kocura na nogi. Siłą zaciągnęła go do legowiska medyka w którym powitała ich Różany Kwiat. Medyczka skinęła im głową i spojrzała w bok ugniatając ziemię łapkami.
- Co się sta...
- Apsik!- przerwał jej uczeń ocierając nos- wybacz mi Różany Kwiecie, nie chciałem!
- Oh, rozumiem- zaśmiała się cicho kotka wskazując mu miejsce w legowisku. Czarna Łapa niechętnie położył się na nim czekając aż medyczka przebada go w celu uzyskania odpowiedzi: co dolega młodemu kocurowi? Wschodząca Łapa przysiadła przy przyjacielu i spojrzała na niego z uśmiechem. Czarna Łapa przyzwyczaił się do tego, robiła tak czasami, nie przeszkadzało mu to. Uczennica szturchnęła go w ucho noskiem po czym spojrzała mu prosto w oczy. Ciałem kota poruszył przyjemny dreszcz, jej oczy miały tak piękną barwę, że mógł się w niej spokojnie zatracić.
- Pójdę powiedzieć Słonecznemu Blaskowi, że nie idziesz jutro na trening, przekażę także twojemu ojcu aby nie wysyłał cię na patrole.
- Ale po co, ja zaraz wychodzę!- zaprotestował kocur uderzając ogonem o ziemię. Zza rogu wyłoniła się Różany Kwiat. Zmierzała w stronę ucznia w celu zbadania jego stanu zdrowia. Wschodząca Łapa liznęła go w nos po czym uciekła z legowiska medyka uczynić to co wcześniej mu przekazała. Czarnuszek naburmuszył się, zmarszczył brwi i grzecznie przyjął badanie.
- Obawiam się, że jutro nigdzie nie wychodzisz- zakomunikowała mu medyczka- jesteś przeziębiony.
- Szkoda abym nie był- zadrwił syn zastępcy prychając- przecież mam takie długie futro!
Różany Kwiat tylko pokręciła głową odchodząc w bok aby przygotować kocurowi lecznicze zioła. Poleciła mu przespanie się, tak też uczynił.
Gdy otworzył oczy ujrzał przed sobą roześmiany pysk Wschodzącej Łapy. Powitał ją cichym mruknięciem po czym zakasłał. Czuł się naprawdę słabo, gorzej niż wczoraj.
- Słoneczny Blask życzy ci zdrowia- rozpoczęła na dzień dobry z uśmiechem- trochę pospałeś.
- Naprawdę...jaki mamy czas?
- Księżyc już wszedł- odpowiedziała Wschodząca Łapa liżąc się w pierś w celu oczyszczenia swojego futerka. Czarna Łapa kiwnął głową ze zdziwieniem. Tyle spał? Niebywałe, zazwyczaj jego sen był krótki przerywany...oczywiście do czasu kiedy jego przyjaciółka nie zaczęła sypiać z nim.
- Ah właśnie, nasz problem się rozwiązał!- miauknęła szylkretowa a w jej oczach pojawiły się dwie iskierki.
- Nasz...problem? To znaczy?
- Pyłka i Muchomora mianowano.
- Słucham?!- wypalił wściekle Czarna Łapa po czym zakasłał głośno dorzucając na koniec kichnięcie. Westchnął ciężko wbijając pazury w posłanie. Oni, mianowani?! Od kiedy byli na to gotowi? Czemu Niedźwiedzia Gwiazda do tego dopuścił.
- W sumie...należało im się. A nóż pomoże to wydorośleć Muchomorowemu Sercu i Pylistemu Czołu.
- A więc tak się teraz nazywają- wymruczał kocur dusząc w sobie śmiech. Cóż za imiona! Doprawdy, śmiechu warte. Na miejscu Pyła uciąłby sobie to ,,czoło" i kazał liderowi zmienić imię. Jak dla niego, powinni nazywać się Muchomoża Gaduła oraz Pylna Żmija, przynajmniej by im pasowało. Wschodząca Łapa zauważyła błysk zazdrości w ślepiach przyjaciela. Przycisnęła się do jego boku tuląc swą głowę do jego piersi.
- Nas też mianują..już niedługo, zobaczysz!- pocieszyła go i przejechała językiem po jego podbródku- tylko mnie nie zaraź!
- To się nie łaś! Nie moja wina, że choroby skaczą- zaśmiał się kocur mrucząc cicho. Uwielbiał jej towarzystwo, nie potrafił tego ukryć. Obecność kotki działała na niego kojąco, dawała mu poczucie szczęścia i spokoju, nie potrzebował nikogo innego- tylko jej.
<<Wschodząca Łapo? Wybacz za czekanie aaa>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz