— A jak spadnę? Przecież się połamię! — jęknęła niezadowolona. — Nie możemy wrócić do nauki ziół?
— Nie. Dziś wspinamy się na drzewo — westchnął kocur. — Jak coś to cię złapię. Obiecuję. A teraz, patrz.
Czarno-biały zaczął powoli wspinać się na najniższą gałąź, tłumacząc jak to zrobić poprawnie by nie spaść. Usiadł na chwilę i spojrzał na kotkę z góry, po czym zeskoczył obok niej.
— Na dziś wystarczy pierwsza gałązka, dobrze?
— W porządku…
Chociaż i gałąź wydawała się strasznie wysoko, to Kropla podeszło do drzewa i zaczęło się na nie wspinać tak jak wcześniej mentor. Uważnie stawiało swoje kroki, wbijało pazury w korę, ale i tak nim dotarła na gałąź spadła kilka razy. Fruczak jednak nie kłamał i za każdym razem przyszły stróż lądował na nim. Wreszcie jednak Kropla dotarła na wyznaczony cel, uśmiechnęła się szeroko i spojrzała w dół. I to był największy błąd. Zamarła, wbijając pazury w gałąź i położyła się przestraszona.
— Kropla?! Wszystko dobrze?! — zapytał Fruczak, ale kotka nie odpowiedziała. — Zejdź, już dobrze!
— Nie zejdę! — zapłakała po chwili. — Boję się!
Raz jeszcze zerknęła w dół, ale była zbyt wysoko, żeby bezpiecznie zeskoczyć na kocura. Zacisnęła więc oczy, czekając na jakieś zbawienie. Na szczęście, mentor wspiął się po uczennice i ściągnął ją na dół. Westchnął cicho i rozwalił jej delikatnie sierść swoim ogonem.
— Następnym razem pójdziemy na coś mniejszego. — zapewnił. — A teraz wracajmy.
Wrócili idealnie na posiłek, więc kotka ile sił w łapach podbiegła do stosu jedzenia i wybrała dla siebie jakąś wiewiórkę. Spośród wszystkich mniej bądź bardziej znajomych kotów wyłapała drugą czekoladową kupkę futra, do której zaraz podbiegła. Smuga jak zwykle siedział sam i rozmawiał z kimś schowanym w drzewie. Więc w sumie chyba nie był sam, jeśli miał tych swoich przyjaciół, prawda? Kropla wiedziała, że koty, które widzi brat, są wymyślone i wcale nie istnieją, nie wierzyła też w bajeczki, że to duchy, ale nigdy nie powiedziała na głos Smudze, że to dziwne. Zazwyczaj uśmiechała się miło i również zaczynała rozmowy z “przyjaciółmi” brata. Już i tak miał ciężko, bo wszyscy inni patrzyli na niego krzywo, a Kropla chciała, aby Smuga miał w niej oparcie.
— Smacznego, Smugo — mruknęła, siadając obok niego.
— Dziękuję! Nawzajem — zerknął na nią. — Co dziś porabiałaś? Wyszłaś z obozu, prawda?
— Tak. Fruczak wziął mnie na wspinaczkę. — Wzdrygnęła się na samo wspomnienie, a potem spojrzała w żółte oczy brata. — Jako wojownik uczysz się tego cały czas, prawda? Jak ty się nie boisz, że spadniesz…?
<Smugo?>
[487 słów + wspinaczka na drzewa]
[Przyznano 10% + 5% ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz