Propozycja spaceru po obozie kusząca nie była, jednak wolałem być z kimś niż samemu. Wstałem po czym zwróciłem się do Lisiej Duszy:
- Idziemy?
- Tak... Możemy już iść. - Miauknęła i również wstała. Wypięła grzbiet i ruszyła do przodu. Skoczyłem za nią. Hmm... Może poćwiczymy? Dobry pomysł. Mruknąłem i przystanąłem. Gdy kotka była dosyć daleko, skoczyłem wprost na nią. Próbowała się wyrwać, na marne.
- Puść! - Syknęła. - O ty!
Zaśmiałem się i puściłem ją wolno.
- Odpłacę się. - Obiecała.
- Zobaczymy. - Uśmiechnąłem się. - Nie ukrywam, Lisia Duszo, z każdą minutą imponujesz mi coraz bardziej.
- Co mam przez to zrozumieć? - Zapytała.
- Wszystkie samice jakie znam są albo za miękkie albo za ostre. - Odparłem. - Ty jesteś jak moja mama.
- Oj, Złoty Kłosie, nie chcę żebyś ją przeze mnie wspominał... Nie musimy się... - Szepnęła zmieszana.
- Nie, Lisia Duszo. Źle mnie zrozumiałaś. Moja matka była jak ty. Przyjacielska, marzycielka, otwarta. Ale kiedy trzeba, pokazujesz pazury. - Tłumaczyłem.
- Oh... Czyli to dobrze? - Spojrzała mi w oczy.
- Tak. Wszystko dobrze. Jak najbardziej możemy się przyjaźnić. - Trąciłem ją w bok. - Nic nie stoi na drodze.
- Miło to słyszeć. Ah, jakiś pomysł gdzie możemy iść? - Zmieniła temat.
- Tak, zbliża się wieczór. Poczekamy jakiś czas i pójdziemy na klify, dobrze? - Zaproponowałem.
- Jasne, bardzo dobry pomysł! - Przyznała. - Wiem! Teraz się prześpimy i tam posiedzimy aż do północy!
- No... Dobrze! - Pisnąłem podekscytowany. - Kto pierwszy się obudzi niech budzi drugiego. Chodź do legowiska... A... Nie uważasz, że to trochę niebezpieczne? W końcu jak nas przywódca znajdzie? Albo ktoś się zorientuje, że nas nie ma?
- Nie zauważą! Na Klan Gwiazd! - Miauknęła.
- Więc ok. Idziemy. - Mruknąłem niepewnie.
***
Prawię usypiałem gdy usłyszałem średnio znajomy głos.
- Już śpicie, Lisia Duszo, Złoty Kłosie? - Spojrzał na śpiącą kotkę.
- Jestem zmęczony... Lisia Dusza również. Postanowiliśmy iść spać wcześniej. - Skłamałem.
- Cóż, nie wiedziałem, że się zaprzyjaźniliście. Jak coś się stanie to wiedz, że mam obowiązek Was obudzić. - Poinformował na co ja skinąłem głową i położyłem się ponownie do snu.
***
Obudził mnie głos i dotyk Lisiej Duszy.
- Wszyscy śpią, idziemy! - Powiadomiła. - Prędko, wstawaj!
Zerwałem się na równe łapy i razem pognaliśmy na klify. Nie myliłem się. Widok był oszałamiający. Piękniejszy niż za dnia. Wpatrzony w niebo powoli zwalniałem. W końcu przysiadłem.
- Dziękuję Klanowi Gwiazd za takie cudo. - Szepnąłem. - Dziękuję.
Kotka usiadła obok mnie. Spojrzałem się na nią. Ona na mnie. Cisza. Oczy. Piękne. Lisia Dusza jest ogólnie ładna. Charakter ma jak mama. Zadziałała na mnie. Kurde, otworzyłem się przed nią, a ona przede mną. To znaczyło, że jest wyjątkowa. Ja też. Zacząłem nucić.
"Mały kotek mleczko miał.
Bardzo duży być już chciał.
A gdy kotek mleczko pił,
O dorosłości śnił.
A raz mu się przyśniło,
Że coś mu rodzinę rozbiło.
Kotek nie miał nikogo już,
A po obozie nadal tarzał się kurz.
On sam przeciwko koszmarom,
Duchom, zjawom i nocnym marom.
Biedny uciekł, znalazł klan,
Od tamtej pory dom już miał.
Niestety samotny był nadal,
Ponieważ kot na przyjaciela się nie nadawał.
Lecz znalazła się kotka mała,
Co koteczka pokochała.
I od tamtej pory kotek rodzinę miał,
Z nimi spędzał czas, z nimi się śmiał.
Zło razem pokonywali,
I bezgranicznie kochali.
Lecz to sen był tylko,
Tak, wszystko było pomyłką.
A jednak, zaczął się spełniać.
Młodego kociaka wycieńczać.
Nadszedł w końcu ten dzień,
Gdy malec porzucił przeszłości cień.
Dalej wiecie już jak było,
Straszne wspomnienie się z pamięci zmyło."
Kotka patrzyła się na mnie póki nie skończyłem.
- Złoty... Kłosie. To było... Piękne. Skąd to znasz? - Pytała.
- Wymyśliła to moja mama. Co dzień mi to śpiewała. - Westchnąłem. - Mama...
- Spokojnie... Już, nie smuć się Złoty Kłosie. - Dotknęła swoim łbem mojego. - Masz mnie, ja Ciebie. Tak jak mówiłeś.
- Cieszę się Lisia Duszo. Cieszę się, że mam w Tobie wsparcie. - Miauknąłem.
Znów spojrzałem na niebo.
- Ta rymowanka się spełnia. Tylko żeby ta dobra też była prawdą... - Szepnąłem.
<<Lisia Dusza?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz