Łzy lały się strumieniami po polikach niebieskawej kocicy. W swoim legowisku nie próbowała ich nawet hamować, po prostu musiała się wypłakać. Wszystkie patrole poszukiwawcze wróciły do obozu z pustymi łapkami i spuszczonym łbami. Nie było żadnych śladów, ale każdy podejrzewał, iż to borsuk. Cała lewa ściana żłobku była wyrwana, chociaż jeśli ktoś się uparł, mógł mówić, że to borsuk. Pracę nad naprawą ścianki rozpoczęto, starając się, by była solidniejsza, niż poprzednia. Pozostałe ściany w leżu kociąt i karmiciele również wzmocnione, tak na wszelki wypadek.
- Mamusiu...? - usłyszała za sobą zdławiony głosik, a kiedy odwróciła łebek, zobaczyła Szepcik.
Widziała jej przyciemnioną, wątłą sylwetkę, a dwa niebieskie oczka wpatrywały się w nią uporczywie. W ślepiach błyszczały kryształowe łezki, które bezsilnie próbowała powstrzymać. Stała tak, drżąc i próbując się nie rozpłakać, czy okazać innej słabości. Jednak to kocię nigdy nie potrafiło trzymać emocji na wodzy, więc po uderzeniu serca już wtulała się w krótką sierść matki. Płakała, mocząc jej niebieskawe futerko, a Milcząca Gwiazda lizała ją po czole. Ruszała czerwonym języczkiem powoli, a Szepcik równie wolno się uspokajała.
Po pewnym czasie podniosła do góry nie wielki łebek, przestając szlochać. Przywódczyni Klanu Wilka miała już swój kamienny wyraz pyska i wpatrywała się w jej niebieskie oczy, takie jak jej. Nie może jej stracić. Ma zamiar ją kochać najbardziej na świecie. Będzie tylko jej córeczką, córeczką, którą ukocha. Nie zaniedba już jej, tak samo jak zaniedbała Rdzawą. Wiedziała, że będzie ją najbardziej na świecie kochać, tak samo jak Płomienia. Ona nie może ich stracić, nie pozwoli żadnemu borsukowi ich zabrać!
- Mamo..., czemu Borsuczy Goniec jest taki okropny? - miauknęła, a jej głos rozniósł się po leżu liderki, tworząc echo.
Na imię tego wojownika automatycznie przypomniała sobie jego dobrze zbudowaną sylwetkę. Widziała jego cudowne umaszczenie, utkwione w nią błękitne ślepia, mogące spojrzeć w głąb jej duszy. Co ta mała sobie znowuż wymyśliła? Przecież Borsuczy Goniec to dobry wojownik, faktycznie, nie wykazał się ostatnio lojalnością, ale sumiennie trenuje Makową Łapę i chodzi na patrole.
- Co masz na myśli, kochanie? - odpowiedziała jej ciepłym i spokojnym tonem głosu, po czym zaczęła lizać bark.
Szepcik wlepiła w nią zdziwione spojrzenie i oczami podążała za językiem matki. Po kilkudziesięciu uderzeniach serca przemówiła trochę niepewnym głosem, który łamał się co słowo.
- No bo, przecież porwał... Rdzawą, prawda?
Milcząca Gwiazda przerwała pielęgnację. Wpatrywała się w pusty punkt przed sobą i zbierała szybko myśli. Co jeśli Szepcik mówi prawdę? Chociaż Borsuczy Goniec był ciągle z nią, po za tym nie był aż tak silny, by złamać ściankę żłobka! Dramatyczne myśli przechodziły przez jej niebieskawy łebek. Przecież Borsuczy Goniec mógł ją porwać! A ścianę żłobka mógł zniszczyć wicher! Po uderzeniu serca jednak się tylko roześmiała. Chyba chodziło jej o borsuka, nie o tego pointa..., prawda?
- Kochanie, chyba chodziło Ci o borsuka, prawda? - odparła z nutą niepokoju w głosie.
- Ano tak, borsuk... To chyba niezbyt duża pomyłka. W końcu Borsuczy Goniec to też borsuk! - powiedziała z widocznym przestrachem w głosie.
Liderka Klanu Wilka zaczęła się szaleńczo śmiać, a później zawstydzona zwiesiła łebek. To zachowanie było nietaktowne i do niej niepodobne, ale te tezy jej córeczki ją rozśmieszyły. Szepcik była kochana i pewnie tęskni za siostrą! Musiała jej prędko wytłumaczyć, iż przemiły point w ogóle nie jest podobny do krwiożerczego borsuka.
- Moja mała, borsuk to okropne stworzenie, które... zjada małe kotki i bije koty, takie jak ja. Jest bardzo niebezpieczny, a Borsuczy Goniec otrzymał swoje imię, bo takiego borsuka pokonał. - rzekła poważnym tonem głosu, przytulając łebek do jej czółka.
Szepcik spojrzała na nią przerażonym spojrzeniem niebieskich oczek, lecz zaraz strach zastąpił podekscytowanie. Zwiesiła nieśmiało łebek, po czym mruknęła zmieszana.
- Opowiesz mi o tym?
- Jasne, siadaj grzecznie. - miauknęła ciepłym głosem, po czym zaczęła opowieść.
Kocię słuchało urzeczone.
/-/
Gdy skończyła historię, Szepcik wystrzeliła w powietrze. Cała była rozpalona, po czym zakręciła się wkoło własnej osi.
- Ale Borsuczy Goniec jest dzielny! - pisnęła, zamierając - Nie dziwię Ci się, mamusiu, że go kochasz!
Milcząca Gwiazda zamarła. Co ta mała powiedziała? Że go kocha? Parsknęła w myślach, to przecież niedorzeczne! Tak, czuje motylki w brzuchu na jego widok, tak, uwielbia słuchać jego głosu, tak...
Zakochała się w nim, Szepcik miała rację.
- Rybko - zaczęła stanowczym tonem głosu - idź się pobaw z Płomykiem, muszę załatwić coś z Pustułkowym Dziobem.
Szepcik zmierzyła ją mocnym spojrzeniem, ale tylko posłusznie pobiegła do żłobka. Niebieskawa kocica odetchnęła z ulgą, przemykając w cieniu zmierzchu do leża wojowników. Zauważyła w ciemnościach błyszczące, niebieskie ślepia Borsuczego Gońcy. Point wyraźnie na nią czekał, podszedł, otarł się o bok i zamruczał. Tak od pewnego czasu się witali, więc nie było to dla nich niczym dziwnym.
- Chodźmy coś zjeść - rzuciła Milcząca Gwiazda - a później przejdziemy się na wieczorny patrol.
Point skinął jej łebkiem i wybrał dla nich sójkę i królika, po czym wszedł zarośla, gdzie wspólnie jadali. Rozmowa toczyła im się leniwie, nie schodziła na nieprzyjemne tematy, a oba koty były wyjątkowo odprężone. Co chwila się zaśmiewali, uśmiechali i mruczeli z uwielbieniem. Po pewnym czasie zobaczyli szylkretowy, pręgowany ogonek wystający z krzewów.
- Szepcik...?! - mruknął zdziwiony Borsuczy Goniec, nie co zmieszany.
- Ha! Przyłapałam Was! Modliliście się w krzaczkach! - koteczka wrzasnęła tak głośno, że Milcząca Gwiazda myślała, iż usłyszał ją cały Klan Wilka.
- Co to ma znaczyć? - mruknęła rozeźlona liderka, a jej chudy ogon zaczął uderzać po ziemi.
Point spuścił zawstydzony wzrok, a Szepcik uśmiechnęła się triumfująco.
<< Szepcik? >>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
,,Nie może jej stracić. Ma zamiar ją kochać najbardziej na świecie. Będzie tylko jej córeczką, córeczką, którą ukocha. Nie zaniedba już jej, tak samo jak zaniedbała Rdzawą. Wiedziała, że będzie ją najbardziej na świecie kochać, tak samo jak Płomienia. Ona nie może ich stracić, nie pozwoli żadnemu borsukowi ich zabrać!" jak słodko mrr
OdpowiedzUsuń