Przed mianowaniem na ucznia
Maluszek znów wskoczył na swojego ojca, na co ten się zaśmiał.
– Hm… Może… bawiłeś się z Bratkiem i z Alką? – spróbował zgadnąć.
– Nie! Tato, oni… oni non stop śpią!
Guziczek zaśmiał się pod nosem. Tylko Gronostaj był od niego, ale wszyscy wokół to widzieli. Pomijając już ich podobieństwo w wyglądzie, to Gronostaj był podobny charakterem do Guziczka.
– Masakra, mówię ci. A jak w końcu się budzą, to ja zasypiam! Wyobrażasz sobie?
– Faktycznie ciężka sprawa… – odparł z zamyśleniem. – To może połóż się spać i poproś Jeżogłówkę, by obudziła cię, jak tylko twoje rodzeństwo wstanie – zaproponował.
– NIE! NIE! – oburzył się maluch, na co zwiadowca lekko się zaskoczył. Ten jednak zaraz uspokoił swój ton. – Nie, bo… bo to tak nie działa. Nie. Nie. Muszę po prostu… poczekać. Tak. Z moich obliczeń, że tak powiem, wynika, że w którymś momencie nasz czas drzemki i czas zabawy się pokryją. Na pewno! Mówię ci, tato.
Kocur pokiwał głową. Właściwie nie wiele rozumiał z tego, co przekazał mu syn. Ale wiedział, jak to jest, gdy wszyscy godni zabawy spali. On po prostu jak był mały, to się tym nie przejmował… Zaśmiał się pod nosem na wspomnienia - biedny Kurka, ciągle budzony przez ten mały chaos. A teraz miał dzieci i pewnie nie było lepiej. Guziczek wisiał mu jakiś spokojny wypad tylko we dwójkę.
– Tato, musimy obgadać jeszcze jedną sprawę. To bardzo, bardzo, ale to bardzo ważne.
Zwiadowca przyjrzał się kocurkowi uważniej. Czego mogła chcieć ta mała kulka futra? Jeśli faktycznie był tak podobny do Guziczka, to ten aż obawiał się jego pomysłów.
– Co to takiego, Gronostaju?
– Ja chcę już NA DWÓR! Kiedy będę mógł wyjść? Mogę teraz? Jeżogłówka mówi, że nie teraz. Tata też mówi, że nie teraz ani nie w ciągu najbliższych księżyców! Ale to chyba jakieś żarty! Może i jest dużo śniegu, ale ja to jestem na tyle lekki, że się nie zapadnę. Naprawdę!
Oczywiście, że jego syn będzie chciał wyjść. Dwór zawsze był owiany tajemnicą, interesował wszystkie małe koty. Niektóre interesowały się tak jak Gronostaj - chciały tam wyjść, drugie zaś były zaciekawione, ale i przestraszone.
– Nie mogę cię wziąć dalej, niż poza obóz, dopóki nie skończysz czterech księżyców – wyjaśnił spokojnie Guziczek.
– Dlaczegoooo?
– Bo to niebezpieczne – ściszył głos. – No i tatuś by mnie zabił, Jeżogłówka też…
Gronostaj przyjrzał mu się uważnie, a potem prychnął niezadowolony.
Po mianowaniu Gronostaja na ucznia
Właściwie łapał koty tylko przy jedzeniu. Zarazem to dobrze, bo on i Kurka mieli więcej czasu dla siebie, a z drugiej strony… Naprawdę tęsknił za tymi kulkami futra… Więc, gdy tylko zobaczył Gronostaja przy stosie jedzenia, podszedł do niego.
– Jak treningi i świat zewnętrzny? – zagadał, wybierając dla syna najlepszą zdobycz.
<Gronostaju?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz