Ostatnimi czasy chaos zapanował w tym domostwie, mówiąc ogółem. Peonia pewnego dnia po prostu znikła, dając kociakom wolną wolę na domyślanie się, co się stało. Wisteria była tym faktem strasznie przejęta, płacząc w futro tatusia, i marudząc na wszystko dookoła. Taka zmiana była zdecydowanie zbyt duża do przyjęcia, toteż Narrator musiał na ten okres “buntu” zostać prywatnym pocieszaczem i poduszką na łezki, dzień w dzień, non stop.
Nie skupiała się na prawdopodobnej rozpaczy rodzeństwa, tylko na własnym smutku – w końcu według wszystkich kocurów (może oprócz Celestyna) była damą tego domu. Toteż wybryki Amfitrty czy paniczne poszukiwania rodzicielki Leta nie równały się z jej potężna rozpaczą, prawda? Parę ostatnich dni spędziła naburmuszona, i nie ukrywajmy – przestraszona, wtulona w ojczulka. Dostał on obowiązek opieki nad małą księżniczką, która mimo protestów, nie chciała go odstąpić nawet na krok. Roniła smutne kropelki w dzień i noc, przepłakując stratę ukochanej rodzicielki. Narrator nie pomagał w dojściu do sedna sprawy, mówiąc ogólnikami i nie dając żadnemu z kociąt konkretnego wytłumaczenia. Wspominał coś o innych dwunożnych, i o powinności nowych wypraw, i wielu innych rzeczach, wszystkich w ten deseń. Nie zrozumiała z tego zbyt wiele, ale jedna informacja zdołała zagnieździć się w jej małej główce; mamusia już nie wróci. Dobry tydzień chowała się za ruda kitą tatusia, podążając za nim, gdzie tylko zdecydował się iść. Nie mogła przecież pozwolić, aby i jego jej odebrano! Czuła się dobrze z kocurem szepczącym do niej miłe słówka, czy przygładzającym futerko na karku. Co by zrobiła bez swojego rycerza? Oczywiście, miała jeszcze dzielnego braciszka – Leto, ale on, a ojciec to jednak nie to samo, prawda? Musiała się nacieszyć bliskością bengala, zanim ten też postanowi ją opuścić. W końcu, to on posiadał przysłowiową “siwiznę oraz zmarszczki”, niosące mądrość i doświadczenie. To on miał prowadzić ją przez świat, gdy zabrakło rodzicielki.
— Czemu chodzisz taka przygnębiona, niemowo ty ma? — dźwięczny, choć rzeczywiście przymulony smutkiem głos Narratora zabrzmiał tuż nad jej uchem.
Wisteria miała wrażenie, że wcale się tym tragicznym wydarzeniem nie przejął. Może wiedział już wcześniej, może Peonia go o tym uprzedziła? Jeżeli tak było, to dlaczego ona, ani jej rodzeństwo nie zostali o tym powiadomieni? Toż to skandal!
Odkładając jednak tą sprawę na bok, koteczka nie była przekonana co do uczuć taty wobec jej mamusi. Musiała przyznać, że gdy cały czar zostania rodzicami opadł, to rudzielec zaczął traktować kocicę bardziej jak przyjaciółkę, niż obiekt romantycznych westchnień. Trochę tego nie rozumiała. Przecież z jego opowieści wynikało, że dama, z którą posiada się dzieci, powinna być wybranką serca, tą jedyną? Uczył ją lojalności wobec bliskich, a sam tych zasad nie przestrzegał.
— Tatusiu, wiesz dlaczego — mruknęła, dramatycznie ocierając łezkę z oka.
— No ja wiem, księżniczko ty ma — polizał delikatnie jej uszka, co sprawiło, że z rudego gardełka wydarł się subtelny chichot — Mam dla ciebie propozycję, droga pani. Raczyłabyś mi towarzyszyć w trudnym zadaniu, które się przede mną kłania?
Pociągnęła noskiem, lekko kiwając łaciatą główką. Akceptowała każdą formę zajęć z bengalem, od zbierania kwiatków po wylegiwanie się na parapecie. Kocur trącił ją nosem, pomagając podnieść się z ziemi i kierując w stronę wyjścia. Zadrżała na zmianę temperatury – w domostwie zawsze było cieplej i przyjemniej, niż na zewnątrz. Widząc, że młoda nie zabrudzone nadążasz za jego krokami, podniósł ją za kark i zarzucił na własny grzbiet. Nakazał trzymać się mocno, po czym kontynuował spacer, wraz z lekko spanikowaną córką uczepioną szyi.
— Gdzie zmierzamy? — pisnęła tuż do jego ucha.
— Obejrzymy zachód słońca — zamruczał — Są iście piękne, zapewniam cię.
npc: Narrator
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz