Koteczka ziewnęła przeciągle, nie mając humoru na wyściubianie noska poza ciepły, przyjemny żłobek, w którym dane było jej zamieszkać. Ciepły, mleczny zapach na dobre wpłynął do nozdrzy młodej Kuny, i nie miał zamiaru z się z nich ulatniać. Młodą wciąż przygniatało lekkie wycieńczenie — nie chciała nawet pisnąć słówka na temat tego, jak się czuje. Podniosła łeb, widząc konwersację pomiędzy dwoma kociakami, które znajdowały się w kociarni jeszcze przed jej przybyciem, jednak słowa młodych kotów w jej uszach były jedynie bełkotem, którego nie dało się rozszyfrować. Nie była ona w stanie ocenić, czy kocięta szepczą coś, a może mówią na głos, a ona nie jest w stanie niczego dosłyszeć. Dwie małe kulki zdawały się nieźle ze sobą dogadywać, brechtając się razem z bliżej nieokreślonego przez nią powodu. Kuna jeszcze chwilę lustrowała wzrokiem kocięta, aby po chwili zwinąć się w mały, puchaty kłębuszek. Rozmowy powoli przestawały być słyszalne, a spokój oraz ciepło ogarnęło młodą przybłędę. Wspomnieniami wróciła do wydarzeń sprzed zaledwie dwóch księżyców. Przypomniał jej się ciepły brzuch Melona, przy którym zaszczyt miała leżeć. Pamiętała także jej ojca Jamnika, który często odwiedzał ją oraz Czereśnię. Gdyby tylko sprawy mogły pozostać niezmienne... To uczucie zagubienia, które pałętało się teraz w serduszku koteczki, wprawiało ją w smutek. Każde dobre wspomnienie wydawało się być tak bliskie i tak odległe w tym samym czasie. Może mogła poprowadzić to w inny sposób... Może mogła być bardziej serdeczna oraz potulna w stosunku do tych, którzy wcześniej dawali jej bezpieczne oraz ciepłe schronienie. Z drugiej strony narzekać na nowy dom nie mogła, ponieważ był pełen innych kotów, które miały ciekawe charaktery oraz poglądy. Westchnęła cichutko nie wiedząc, co ma począć. Spać jej się nie chciało, do rozmów skora nie była, do odkrywania obozu Klanu Nocy, w którym bryza uderzała ją w pysk dość lekko, a jednak nieprzyjemnie, nie miała chęci, leżenie w tym samym miejscu byłoby za to nudne i bardzo szybko zmieniłoby się w coś męczącego. Kotka przekręciła się więc w sposób taki, by leżeć na plecach, z główką przyciśniętą do posłania o ściółce z ptasiego pierza. To właśnie wtedy jej pomarańczowe, jaskrawe oczyska dostrzegły zwisający z sufitu przedmiot, do którego przymocowane były najróżniejsze rzeczy, których na oczy nie widziała nigdy! Kuna podniosła się, przybierając pozycję siedzącą, która pozwalała jej spojrzeć na przedmiot z krótszej odległości. Udało jej się wypatrzeć suszone kwiatki i jakieś drobne stworzenia, których nazwy nie znała. Jakież zaciekawienie obudziło się w niej, gdy zobaczyła te wszystkie rzeczy przymocowane do siebie.
— Co to? — Zwróciła się do większej kotki, o zielonych oczach i czarnym ogonie.
Kocia zmierzyła wzrokiem najpierw ją, a potem zabawkę, przymocowaną do zadaszenia żłobka.
— To jest... — Kotka zapauzowała na chwilę, by dobrać odpowiednie słowa. — To jest taka zabawka.
— A jak można się tym bawić? — miauknęła, czując się wyraźne zaintrygowanie tym dziwnym obiektem.
Kotka w odpowiedzi na jej pytanie wzruszyła ramionami, sugerując, że nie ma zielonego pojęcia. Kuna nie dziwiła się jej, to coś wyglądało na naprawdę skomplikowane oraz nieproste w obsłudze. Koteczka wróciła więc do pozycji siedzącej, rozmyślając nad jakimkolwiek zajęciem, jakie przyniosłoby jej coś w rodzaju radości. Niestety, jej główka świeciła pustkami, pozostawiając ją w niebłogim uczuciu znudzenia. Mimo wszystko jedna dobra rzecz wyniknęła z tej sprawy: Koteczka podniosła się na cztery łapy, z niepewnym uśmieszkiem wymalowanym na jej ciemnym pyszczku. Dopiero teraz, kiedy przechadzała się po żłobku, dostrzegała to, jak wygląda to miejsce: pełno było tu gałązek, krzewów i listków, które stanowiły ściany oraz dach tego przytulnego miejsca, a na podłożu rozstawione były legowiska, każde wyściełane podobnie. Koteczka podreptała do jednej ze ścian, z której zerwała listek. Był on mały, aczkolwiek różnokolorowy. Kuna bezceremonialnie wsadziła go pod posłanie, chcąc, aby tak piękna rzecz zawsze była przy niej.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz