Ciemne, ciężkie chmury, z których co chwilę spadały chłodne krople wody, wisiały nisko nad ziemią, nieruchome tak samo jak powietrze dookoła kocura. Wiatr wiał tego dnia naprawdę delikatnie, tak, że niemal nie dało się usłyszeć charakterystycznego szumu gałęzi.
Diament skrzywił pysk, z niezadowoleniem wychylając głowę spod gęstego krzaku, który służył mu jako kryjówka na tę ciężką do zniesienia pogodę. Na tyle ile miał miejsca pomiędzy gęstymi gałęziami i ostrymi cierniami, otrząsnął się z kropel i zadygotał z zimna. Chociaż miał długą sierść, kiedy był cały przemoknięty, nie było mu zbyt ciepło. Położył uszy płasko po głowie, pozwalając, aby ściekła z nich woda. Nie cierpiał tego uczucia. Futro zlepiało mu się w grube, mokre kołtuny i pachniało niemal jak błoto.
Tego samego dnia o wschodzie słońca, kiedy ani jednej chmurki nie było widać na niebie, uznał, że wyjdzie na polowanie. Owszem, złapał wiewiórkę i mysz, ale w drodze powrotnej zatrzymał go obfity deszcz.
Kiedy poczuł, że po gałęziach krzaka zaczyna spływać na niego woda, pomyślał, że musi sobie znaleźć lepszą kryjówkę, a więc wypełzł ostrożnie spod gałęzi. Syknął z obrzydzeniem, kiedy poczuł, jak ciężkie krople uderzają w jego sierść. Wyciągając się i wykonując jak najdłuższe skoki, przebiegł tuż przy ziemi mniej-więcej dziesięć długości drzewa, dopóki nie dotarł do swojego ulubionego dębu, na którym często przesiadywał.
Miał tu nawet swoje legowisko, które stworzył w Porze Zielonych Liści i od tego czasu regularnie wymieniał posłanie. W dodatku, kiedy jeszcze przy podstawie pnia znajdowała się cała masa żołędzi, to miejsce było jednym z najlepszych w całym lesie do polowania na myszy. A więc rano, to właśnie przy korzeniach tego drzewa zakopał tę wiewiórkę i mysz, które wcześniej upolował. W drodze powrotnej już nic nie złapał. Zwierzyna pochowała się przed deszczem.
Szybko przebierając łapami w mokrej ziemi, odkopał zdobycz, chwycił ją w pysk i szybkimi, zręcznymi ruchami wspiął się do swojego legowiska. Na zmianę wskakiwał na wyższe gałęzie, podciągał się lub biegał po pniu z pazurami mocno wczepionymi w korę.
Już po chwili znalazł się w swoim legowisku, w którym był całkowicie schowany przed deszczem i położył na posłaniu piszczki, następnie sam zajął miejsce obok nich. Niemal całkowicie schowany w gęstych gałęziach paproci, które były częścią jego legowiska, lustrował zmrużonymi, spostrzegawczymi oczami otoczenie.
Kiedy upewnił się, że nic mu nie grozi, nieco się rozluźnił. Ułożył się wygodnie na boku i lekko machając ogonem, zajął się oczyszczeniem sierści z błota, które powstało przez spotkanie się ziemi z wodą. Nie mógł na siebie patrzeć. Nie pamiętał, kiedy ostatnio był tak brudny. Westchnął i długimi pociągnięciami języka szybko doprowadził się do porządku, a po chwili był już nienagannie czysty, tak jak zwykle.
Widząc, że deszcz nie ustaje, przygotował się do snu w swoim posłaniu, w którym ostatnio spędzał prawie tyle samo czasu, co w legowisku w starej piwnicy, w której na ogół mieszkał. Jednak tam wszędzie był kurz i innego rodzaju bród, co wprawiało srebrnego w obrzydzenie.
A na drzewach… Czuł się dobrze. Jak w domu. Lepiej niż w domu. W sumie ostatnio… To był jego dom. Do Kamiennej Sekty jednak wracał codziennie. Do swoich dzieci, do brata. Został Kamiennym Powiernikiem, a więc miał nieco więcej władzy. Pozwalał, żeby Bazalt i Szmaragd, którzy również rządzili, o wszystkim decydowali, a sam po prostu cieszył się nieco większą wolnością. Wiedział, że to nie w jego naturze tkwić ciągle w tym samym miejscu, dlatego całymi dniami podróżował. Kiedy był zdany tylko na siebie, czuł się lepiej. Ale nie mógł opuścić swojej rodziny, chociaż już tak mało jego bliskich wciąż żyło w Kamiennej Sekcie. Nie chciał Szmaragdowi i Turkawce robić tego, co mu zrobili Jerzyk, Cynia, Pliszka, Krokus, Błotniste Ziele i Ametyst. Nie mógł tak skrzywdzić swoich dzieci. Zastanawiał się, czy nie będą się o niego martwić, jeśli nie wróci na noc. No cóż, wytłumaczy im się jutro, a na razie… Nadszedł już czas na sen.
Przeciągnął się, rozciągając się na całe posłanie i ziewnął cicho, następnie zwinął się w kłębek, nakrywając nos ogonem i zamknął oczy. Jego oddech się wyrównał, bok powoli unosił się i opadał, a po chwili kocur zapadł w niezbyt głęboki sen. Śniły mu się koszmary o deszczu, który nieustannie go gonił i moczył, aż w końcu futro Diamenta stało się najbrudniejszym futrem na świecie.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz