Świszczący oddech kotki wyraźnie dało się słyszeć spod zarośli, w których starsza ucięła sobie drzemkę. Jej bok rytmicznie, chociaż było widać, że robił to z trudem, podnosił się i opadał. Posiwiałe, twarde i kruche wąsy delikatnie drgnęły, kiedy jeden z wojowników w obozie odezwał się głośniej, ale szylkretowa kotka nie obudziła się. Dopiero po chwili, kiedy coraz to mocniejszy chłód wkradł się do jej kryjówki, leniwie otworzyła oczy i ziewając cicho, zaczęła obserwować koty znajdujące się na polanie. Jeden z wieczornych patroli właśnie wrócił do obozu i jego prowadzący podszedł do Piaszczystej Zamieci, aby zdać mu raport. Grupka młodych wojowników rozmawiała przy stercie zdobyczy, od czasu do czasu głośno się śmiejąc, podczas gdy ci starsi ze spokojem czyścili swoje futra w różnych miejscach na polanie. Kilku uczniów wypróbowywało na sobie techniki bitewne, których pewnie niedawno się nauczyli.
Gronostajowa Bryza strzepnęła uchem, z lekkim uczuciem żalu patrząc na ten energiczny wieczór w jej klanie. Dawno nie czuła się na tyle młodo, żeby chociaż podskoczyć lub przeprowadzić z kimś innym ekscytującą rozmowę. Teraz w ogóle za dużo nie mówiła. Nawet nie marudziła, na to, że chce jej się pić lub jeść i ma kleszcze w futrze.
Prawda była taka, że ostatnio w ogóle nie była głodna lub spragniona i to, że od razu zaspokajała swoje potrzeby, po prostu… Jakby nic nie czuła. Jedyne, czego teraz potrzebowała do szczęścia, to dobre miejsce do spania oraz odrobina ciszy i spokoju. Chociaż nie pamiętała, kiedy ostatnio była szczęśliwa. Jakby zapomniała, czym jest prawdziwa radość. Czuła jedynie na przemian zmęczenie lub spokój.
I to w tym wszystkim było dziwne, że nawet się nie nudziła. Nie chciała nic robić. Po prostu, żeby zostawiono ją w spokoju. Przesypiała całe dnie, ponieważ to poza legowiskiem lepiej jej się drzemało. Kiedy leżała obok innych, było nieprzyjemnie ciasno, słyszała oddechy innych kotów i to sprawiało, że robiła się jeszcze bardziej zmęczona. Niestety nie pozwalano jej po wschodzie księżyca zostawać na zewnątrz. Mówili, że w ten sposób łatwo nabawi się choroby.
Rozmyślania kotki przerwała Norniczy Ślad, która podeszła do szylkretki, przyjaźnie machając ogonem i strzygąc uszami. Gronostajowa Bryza kiedyś ją lubiła. Teraz wszystkie relacje z innymi kotami stały się dla niej nieważne. Nie interesowali ją w ogóle inni. Każdy kot zdawał się być dla niej taki sam. Z nikim się nie zadawała. Nie było jej to przecież w ogóle potrzebne, a teraz wypowiedzenie jednego słowa sprawiało jej trud.
— Cześć. Wszystko w porządku? Sama tutaj leżysz od wschodu słońca… — miauknęła młoda wojowniczka.
Szylkretowa kotka nie odpowiedziała. Po co miała się męczyć? Co prawda, nic dzisiaj nie mówiła, ale też nie widziała takiej potrzeby, zwłaszcza że Norniczy Ślad nie chciała od niej niczego konkretnego. Zachowywała się, jakby po prostu przyszła pogawędzić.
Nastała chwila ciszy, po czym wojowniczka znowu się odezwała.
— Jadłaś dzisiaj coś? — spytała przyjaźnie.
Eh, jedzenie. Na samą myśl o odgryzaniu kawałków mięsa od zdobyczy i następnie mozolnym przeżuwaniu ich, starszej chciało się wymiotować. Przecież nie miała na to siły! Fakt, nie jadła od wczorajszego szczytowania słońca, ale nie czuła głodu.
— Nie. — odezwała się w końcu ochrypłym głosem.
— Przyniosę ci ryjówkę. — zaoferowała Norniczy Ślad. — Wiem, że je lubisz.
Naprawdę? To była jej ulubiona zdobycz? Jakoś tego nie pamiętała… Ostatnio miała wrażenie, że inni wiedzą o niej więcej niż ona sama.
— Nie. — zaprotestowała ponownie. — Nie… chcę. — powiedziała, po czym poczuła ostry, piekący ból w gardle.
— Musisz jeść! — zaprotestowała wojowniczka.
Następnie odeszła, już robiąc Gronostajowej Bryzie nadzieję, że będzie mogła wrócić do spokojnego odpoczynku, jednak po chwili wróciła, z ociekającym wodą mchem i dużą ryjówką.
Starsza skrzywiła się, jednak nie miała siły na kłótnię, zwłaszcza że wiedziała, iż jej nie wygra. Więc z trudem zmieniła pozycję, tak aby leżeć na brzuchu. Drżące z wysiłku łapy wsunęła pod ciało. Nachyliła się i najpierw wzięła kilka łyków na szczęście ani ciepłej, ani zimnej, lecz właśnie w sam raz wody. Potem małymi gryzkami powoli zjadła mniej więcej ćwierć ryjówki, lecz potem jej łapy nie wytrzymały spoczywającego na nich ciężaru, więc niezbyt zgrabnie przetoczyła się na bok, dysząc ciężko.
Zauważyła, że przez to przyciągnęła na siebie sporo zaciekawionych, lub zmartwionych spojrzeń, jednak nie przejmowała się tym i leżała w bezruchu, starając się oddychać równo i spokojnie.
— Nic ci się nie stało? — spytała Norniczy Ślad, ale nie doczekała się odpowiedzi, a więc kontynuowała — Może przeżuję najpierw tę ryjówkę, aby łatwiej było ci ją zjeść. Tak jak małym kociętom się robi. — Gronostajowa Bryza usłyszała też, jak wojowniczka mamrocze pod nosem — Muszę poprosić Pajęczą Lilię, aby miała cię na oku…
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz